Autostrada A4 Katowice-Kraków oblegana, drogowcy szykują podwyżki i remonty.

Jarek Michalski

Autostrada A4 na odcinku Katowice–Kraków wciąż budzi emocje, a najnowsze dane za rok 2025 tylko podgrzewają dyskusję. Rekordowy ruch i rosnące wpływy z myta to jedno, ale kierowcy z niepokojem patrzą na wnioski o kolejnych podwyżkach. Czy płacimy za modernizację, która zbliża się ku końcowi, czy za finansowanie nieskończonej ambicji koncesjonariusza? Przyjrzyjmy się liczbom i planom na najbliższe miesiące.

Autostrada A4 Katowice-Kraków z coraz większym ruchem

Z płatnego odcinka autostrady A4 między Katowicami a Krakowem korzysta dziś więcej pojazdów niż rok wcześniej. Średni dobowy ruch w 2025 roku wyniósł ponad 50,2 tysiąca pojazdów, co oznacza wzrost o 4,1 procent w porównaniu z 2024 rokiem. Te ambitne liczby pochodzą bezpośrednio od spółki Stalexport Autostrada Małopolska, która dzierżawi ten kluczowy fragment trasy na podstawie długoterminowej koncesji. Czy to dowód na to, że mimo rosnących cen, A4 pozostaje niezastąpiona?

Najbardziej spektakularny skok odnotowano w segmencie samochodów osobowych. Ich średnia dobowa liczba przekroczyła 42 tysiące, podczas gdy w roku poprzednim mówiliśmy o nieco ponad 40 tysiącach. To wyraźny sygnał, że kierowcy indywidualni – ci, którzy najczęściej odczuwają finansowe skutki każdej podwyżki – wciąż wybierają tę trasę. Co ciekawe, ruch pojazdów ciężarowych zachował niemal stacjonarny charakter. Wzrost był symboliczny i wyniósł zaledwie pół procenta. Mimo to, nawet ta marginalna zmiana przełożyła się na wyższe wpływy z opłat w tej kategorii.

Przychody z opłat na autostradzie A4 rosną szybciej niż ruch

Wzrost natężenia ruchu to tylko połowa sukcesu finansowego dla koncesjonariusza. Prawdziwą siłą napędową przychodów są oczywiście stawki za przejazd. Stawki te były podnoszone zarówno w 2024, jak i w 2025 roku, co ma największy wpływ na tegoroczny wynik finansowy.

Spójrzmy na konkrety: z samych opłat pobieranych od samochodów osobowych spółka zainkasowała w 2025 roku blisko 414 milionów złotych. To o ponad 11 procent więcej niż rok wcześniej. W segmencie pojazdów ciężarowych wpływy do kasy wpłynęły na poziomie 214,5 miliona złotych, co również oznacza wzrost, choć mniej spektakularny. Łącznie, wpływy z poboru opłat na A4 Katowice–Kraków przekroczyły imponującą kwotę 628 milionów złotych. W ujęciu rocznym to blisko 10 procentowy wzrost. Dla jasności, cała grupa kapitałowa Stalexport Autostrady zakończyła rok z przychodami rzędu około 641 milionów złotych, choć zysk netto, wynoszący niespełna 95 milionów złotych, był niższy niż w roku poprzedzającym.

Remonty na A4 i nowa nawierzchnia: czy to się opłaca?

Koncesjonariusz argumentuje, że rosnące przychody pozwalają na konsekwentne podnoszenie standardu infrastruktury. I tu mamy dobre wieści dla kierowców: w 2025 roku oddano do użytku około 35 kilometrów nowej jezdni. Na rok 2026 zaplanowano remont kolejnych 32 kilometrów. Cel jest ambitny: do końca przyszłego roku cała autostrada A4 między Katowicami a Krakowem ma legitymować się nową nawierzchnią, co jest bezpośrednim wymogiem umowy koncesyjnej. Poza tym trwają prace nad budową dwóch nowych Miejsc Obsługi Podróżnych – w Rudnie i Grojcu.

Kolejna podwyżka opłat na autostradzie A4 coraz bliżej

Jednak to, co najbardziej elektryzuje kierowców, to perspektywa kolejnych zmian w cenniku. Spółka złożyła już do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) wniosek o akceptację podwyżki, która miałaby wejść w życie 1 kwietnia. Proponowane stawki to 18 zł dla osobówek i 55 zł dla pojazdów cięższych – na każdej z bramek w Mysłowicach i Balicach.

Reakcja GDDKiA była, delikatnie mówiąc, chłodna. Dyrekcja oceniła ten pomysł krytycznie, sugerując, że po skali wcześniejszych podwyżek, kolejny wzrost jest po prostu nieuzasadniony. Warto jednak pamiętać o jednym:

GDDKiA zaznaczyła, że jej możliwości wpływu na decyzje koncesjonariusza są bardzo ograniczone i wynikają wprost z zapisów umowy podpisanej jeszcze w latach 90.

Sytuacja zmieni się diametralnie w przyszłym roku. Umowa koncesyjna wygasa w połowie marca 2026 roku. Po tym terminie zarządzanie trasą przejmie publiczny zarządca, co w teorii powinno oznaczać koniec podwyżek narzucanych przez prywatnego operatora. Wtedy stawki za przejazd dla pojazdów lekkich o dopuszczalnej masie całkowitej do 3,5 tony mają zostać znacząco obniżone.

Stalexport chce zostać na A4 i mówi o trzecim pasie

Zanim jednak nastąpi ten historyczny moment, Stalexport Autostrada Małopolska nie składa broni. W poprzednich latach spółka sygnalizowała gotowość do dalszego zarządzania A4 nawet po wygaśnięciu obecnej umowy. Ich głównym argumentem jest rzekoma szybkość w realizacji inwestycji, takich jak potencjalna rozbudowa trasy o trzeci pas ruchu. Deklarują oni, że byliby w stanie zrealizować taki projekt znacznie sprawniej niż podmiot publiczny. Na razie jednak obowiązuje stary porządek, a infrastruktura jest finansowana wyłącznie z opłat pobieranych od zmotoryzowanych użytkowników – bez żadnych dotacji czy subwencji ze strony państwa.

Udostępnij
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze