Benzyna najtańsza od 2022 roku, ale uwaga na drożejące LPG.

Jarek Michalski

Przed nami prawdziwa gratka dla kierowców przymierzających się do tankowania: najniższe ceny benzyny od lat, ale dlaczego akurat teraz LPG postanowiło pójść pod prąd i drożeć? Czy stabilizacja, którą obiecują analitycy, to tylko chwilowe oddechnięcie przed kolejnym globalnym wstrząsem na rynku surowców? Zanurzmy się głęboko w aktualne wyceny i geopolityczne zawirowania, które decydują o stanie naszych portfeli na stacjach paliw.

Ceny paliw w Polsce 19 stycznia 2026 – LPG w kontrze do reszty stawki

Jak donoszą analitycy e-petrol.pl, to kolejny tydzień, który zafundował kierowcom prawdziwą huśtawkę nastrojów. To, co najbardziej uderza w najnowszych danych, to fakt, że cena benzyny bezołowiowej 95-oktanowej osiągnęła historyczne minimum, cofając się do poziomów nienotowanych od lutego 2022 roku. Mamy do czynienia z obniżką rzędu 4 groszy na litrze w porównaniu do tygodnia poprzedzającego. Olej napędowy również zyskał na tej tendencji, notując spadek o 2 grosze. Ale tradycyjnie, zawsze musi być „ale”: autogaz, czyli LPG, postanowił iść pod prąd, windując cenę o 4 grosze w górę. Niektóre ekipy, mimo stabilizacji cen hurtowych, wciąż dostosowują cenniki detaliczne w górę – to bolesna ironia.

Spójrzmy na średnie ceny z minionego tygodnia, które z pewnością cieszą oko kierowców tradycyjnych silników:

  • Pb95 – 5,67 zł
  • Pb98 – 6,49 zł
  • ON – 6,00 zł
  • LPG – 2,69 zł

Zapowiedzi na nadchodzący tydzień sugerują stabilizację, co jest dobrą wiadomością dla użytkowników benzyny i diesla. Będziemy tankować wyraźnie taniej niż jeszcze miesiąc temu. W przypadku LPG sytuacja jest inna – ceny te mają oscylować na poziomie historycznie zbliżonym do grudnia. Prognozowane widełki cenowe na najbliższe dni wyglądają następująco:

  • Pb95 – 5,59-5,71 zł
  • Pb98 – 6,43-6,54 zł
  • ON – 5,95-6,06 zł
  • LPG – 2,67-2,73 zł

Należy pamiętać, że te stabilne – a momentami wręcz rekordowo niskie – ceny detaliczne na polskim rynku detalicznym stoją w pewnej sprzeczności z tym, co dzieje się na hurtowym podwórku. W krajowym segmencie hurtowym obserwowaliśmy podwyżki: metr sześcienny benzyny zdrożał średnio o 45,40 zł, osiągając 4256,80 zł, a diesel poszybował w górę o blisko 100 zł, do poziomu 4513,20 zł za metr sześcienny. Jak to się przekłada na stację? To świadczy o marżach, ale dziś skupmy się na globalnych czynnikach, które kształtują surowiec.

Geopolityka: Kto naprawdę dyktuje cenę ropy? Nie Wenezuela, a Bliski Wschód

Kierowcy często pytają, skąd te wahania, skoro u nas niby stabilnie. Odpowiedź: ropa naftowa. Globalny parkiet surowcowy reaguje obecnie histerycznie na doniesienia płynące prosto z Bliskiego Wschodu. Głównym katalizatorem napięcia są wydarzenia w Iranie.

Masowe protesty antyrządowe, pogróżki ze strony Stanów Zjednoczonych oraz ewentualne sankcje handlowe, które mógłby wprowadzić Donald Trump – to wszystko budzi fundamentalny strach przed przerwaniem ciągłości dostaw z tego kluczowego regionu. Iran, jako znaczący członek OPEC, ma niebagatelny wpływ na globalny rynek. Aż ponad 80 procent jego eksportu rynkowego trafia do Chin, co dodatkowo podnosi wagę tego gracza.

Eksperci podkreślają, że szczególnym punktem zapalnym jest bezpieczeństwo żeglugi przez Cieśninę Ormuz – fraktal tej cieśniny to szlak, którym przepływa około 20 procent światowego handlu ropą i gazem. Choć agencja Reutera ocenia, że jej blokada jest mało prawdopodobna (co jest pewnym uspokojeniem nastrojów), możliwość eskalacji regionalnej, prowokowanej przez Iran, może drastycznie podbić notowania surowca. Ciekawostką jest, że „ostatnie wypowiedzi Donalda Trumpa, sugerujące osłabienie represji w Iranie, zmniejszyły krótkoterminowe obawy i wywołały korektę cen surowca o blisko 3 dol. w ostatniej sesji”. Widzicie ironię? Ciągłość dostaw jest ważniejsza niż sankcje.

A co z dawnymi ogniskami zapalnymi? Sytuacja w Wenezueli, niegdyś główny temat obaw, teraz ma mniejsze znaczenie. USA sfinalizowały pierwszą transakcję sprzedaży wenezuelskiej ropy o wartości blisko 500 milionów dolarów, co jest częścią większego porozumienia. Tempo wracania Wenezueli na rynek jest stopniowe. Co ciekawe, pojawiła się dyplomatyczna nuta: Trump zasugerował, że dla samej Wenezueli korzystne byłoby pozostanie w OPEC, choć to amerykańskie interesy są tu kluczowe.

OPEC+ i Rosja: Stabilność pod przymusem

OPEC+ wciąż odgrywa rolę stabilizującą, choć nie zawsze przestrzegają własnych zasad. W grudniu 2025 roku kraje kartelu wydobywały łącznie 42,831 miliona baryłek dziennie, co oznaczało spadek o 784 tysiące baryłek poniżej planowanych limitów. Po odjęciu krajów zwolnionych z ograniczeń (Libia, Iran, Wenezuela), produkcja nadal była niższa od zakładanej.

Wzrost wydobycia zanotowały m.in. Arabia Saudyjska i Irak, ale największe cięcia dotyczyły Kazachstanu, Wenezueli oraz Rosji. Rosja, mimo nacisków związanych z sankcjami i niższymi cenami ropy, utrzymała wydobycie na relatywnie stabilnym poziomie – średnio 9,129 mln baryłek dziennie w 2025 roku, co i tak stanowi spadek o 0,7 proc. w stosunku do roku poprzedniego. W samym grudniu Rosjanie notowali 9,304 mln baryłek dziennie. Choć widać pewną dyscyplinę w ramach porozumienia, to napięcia regionalne stanowią realne ryzyko wywrócenia tej kruchej równowagi.

Udostępnij
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze