BMW M Neue Klasse: elektryczna rewolucja z mocą M i ekologicznym zacięciem.

Jarek Michalski

Elektryczna przyszłość BMW M wkracza na scenę, a wraz z nią rodzą się pytania: czy elektryfikacja zabije legendarną duszę „M”? Bawarczycy twierdzą, że nie tylko ją uratują, ale fundamentalnie zdefiniują na nowo segment samochodów o ultrawysokich osiągach. Oto co wiemy o modelu BMW M Neue Klasse – rewolucji, która ma dać popalić konkurencji.

Napęd M na miarę XXI wieku: Cztery silniki i magia odłączanej osi

BMW M Neue Klasse to nie jest zwykłe przejście na prąd; to kompletnie nowa architektura, która ma wyznaczyć „nowy standard w segmencie pojazdów o wysokich osiągach,” jak celnie ujął to Franciscus van Meel, dyrektor zarządzający BMW M GmbH. Kluczem do tej rewolucji jest szósta generacja napędu elektrycznego, ta sama, która napędza choćby iX3, ale znacząco dopracowana dla brutalnej wydajności M.

Zapomnijcie o prostym układzie z jednym lub dwoma silnikami. W elektrycznym M Neue Klasse znajdziemy cztery niezależne jednostki – po jednym silniku dedykowanym bezpośrednio do każdego koła. To jest prawdziwa zmiana paradygmatu! Taka konfiguracja ma rzekomo łączyć to, co najlepsze w napędzie na tył z zaletami czteronapędowej trakcji. Dlaczego? Bo inżynierowie zaplanowali możliwość całkowitego odłączenia przedniej osi, pozwalając kierowcy cieszyć się czystą, tylnonapędową jazdą, gdy tylko warunki na to pozwolą. To czysty ukłon w stronę purystów, tyle że zasilany prądem.

Zarządzaniem całą tą elektryczną potęgą zajmuje się coś, co BMW nazywa „Heart of Joy” – jeden z czterech supermózgów, które kontrolują dynamikę jazdy, autonomię, multimedia i komfort. Dzięki niemu system rozdzielania mocy BMW Dynamic Performance Control zyska taką elastyczność, że osiągi – a co za tym idzie, także bezpieczeństwo – mają wejść na poziom dotychczas nieosiągalny w seryjnych maszynach sygnowanych literą M. Co więcej, elektryczny układ ma oferować też najwyższe wartości rekuperacji spośród wszystkich modeli korzystających z szóstej generacji elektryki.

Ale M to nie tylko suche osiągi. Czy elektryczny potwór będzie nudny? Bynajmniej. Producent obiecuje dedykowane tryby jazdy, a dla fanów tradycji zamontują symulowane zmiany biegów – podobnie jak robi to Hyundai w modelach N. I wisienka na torcie: ekskluzywna, specjalnie skomponowana ścieżka dźwiękowa, mająca zastąpić ryk spalin. Zobaczymy, czy ten sztuczny warkot przekona fanów V8.

Ile „soków” w gniazdku? Ładowanie dla supersamochodów

Gdy mówimy o autach o wysokich osiągach, kluczowa staje się kwestia zasilania. BMW Neue Klasse bazuje na platformie, która pomieści akumulatory o pojemności przekraczającej 100 kWh (dla porównania, bazowe iX3 dysponuje baterią 108,7 kWh). Jednak w wersjach M te baterie zostaną specjalnie zmodyfikowane pod kątem wymogów sportowej jazdy.

Chociaż dokładne cyfry mocy ładowania dla serii M jeszcze nie padły, warto spojrzeć na punkt odniesienia. Wiemy, że model iX3 potrafi ładować się prądem stałym z mocą sięgającą 400 kW. Można śmiało założyć, że M Neue Klasse, z racji swojego ekstremalnego pozycjonowania, nie tylko dorówna tej wartości, ale prawdopodobnie ją przebije, oferując „jeszcze wyższą moc ładowania w porównaniu z 'cywilnymi’ modelami Neue Klasse”. W świecie EV, gdzie czas spędzony na stacji to wróg kierowcy, to kluczowy detal.

Czy elektryczne M będzie bardziej „eko” niż myślisz? Rewolucja materiałowa

Osiągi to jedno, ale BMW M Neue Klasse stawia również na radykalną zmianę w kwestii materiałów konstrukcyjnych. To już nie tylko kwestia osiągów na Nürburgringu, ale odpowiedzialności. Po raz pierwszy w historii modeli M, bawarska marka zamierza wprowadzić elementy wykonane z włókien naturalnych.

BMW nie rzuca się na głęboką wodę bez przygotowania. Doświadczenia w technologii włókien naturalnych zbierali od 2019 roku, głównie w sportach motorowych. A dlaczego naturalne włókna? Inżynierowie podkreślają, że oferują one właściwości zbliżone do włókna węglowego, ale z fundamentalną przewagą środowiskową – ich produkcja generuje około 40 proc. niższej emisji dwutlenku węgla. To śmiały krok, mający udowodnić, że sportowy charakter i ekologia mogą iść w parze, nawet jeśli pod maską (a właściwie z przodu i z tyłu) pracują elektryczne „supermózgi”.

Udostępnij
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze