Chińscy giganci motoryzacyjni nie zamierzają grać w fair play na europejskim rynku. Mając na uwadze coraz bardziej restrykcyjne podejście ze strony Unii Europejskiej, BYD postanowił zastosować taktykę „spalonej ziemi”, celując w drapieżnie niskie ceny. Na celowniku – serce europejskiej motoryzacji: Niemcy. Czy europejscy producenci mają się czego obawiać, gdy konkurencja rozdaje rabaty przekraczające 16 tysięcy euro?
BYD taniej o 16 tys. euro. Chińczycy ruszają na podbój Niemiec
Budowanie marzeń – tak dosłownie tłumaczy się akronim BYD (Build Your Dreams) – i najwyraźniej chiński potentat zamierza je realizować kosztem sceptycznej konkurencji. Wprowadzona agresywna polityka cenowa w Niemczech to nie lada wyzwanie rzucone grupom takim jak Volkswagen, BMW czy Mercedes-Benz. Mówimy tu o modelach, które po zastosowaniu wszystkich dostępnych ulg i rabatów stają się szokująco przystępne.
Weźmy na warsztat popularny model Atto 2 Boost z napędem hybrydowym typu plug-in. Jego cena katalogowa to solidne 38 990 euro. A jednak, dzięki wybiegom marketingowym i wsparciu, finalnie można go nabyć za jedyne 22 990 euro! Różnica jest oszałamiająca i wynosi niemal 16 tysięcy euro. Skąd ta „hojność”? Chiński producent sprytnie połączył własny rabat w wysokości 11,5 tys. euro z rządową dotacją sięgającą 4,5 tys. euro. To jest klasyczna taktyka shock and awe w świecie motoryzacji.
Chiński BYD stawia wszystko na Niemcy. To kluczowy rynek w Europie
Dlaczego Niemcy stały się absolutnym priorytetem dla BYD? To proste: ten rynek to kuźnia europejskiego przemysłu, a zwycięstwo na podwórku gigantów takich jak VW, to sygnał dla całego świata. Co więcej, Niemcy były czwartym najważniejszym rynkiem zbytu dla chińskiej marki w ubiegłym roku, odpowiadając za fenomenalne 20% całkowitej sprzedaży BYD w Europie.
Statystyki mówią same za siebie. Podczas gdy w całym 2023 roku BYD sprzedał u naszych zachodnich sąsiadów 23 304 pojazdy (ulegając minimalnie MG Motor z wynikiem 26 479 egzemplarzy), już w styczniu sytuacja diametralnie się zmieniła. BYD zdeklasował konkurencję, notując 2 069 rejestracji – wzrost o 1000% rok do roku – i tym samym przejął pałeczkę najlepszej sprzedającej się marki z Chin na tym kontynencie. Z obecnym tempem, MG Motor nie utrzyma pozycji lidera długo.
Dealerzy mają obawy. BYD planuje rozpocząć produkcję w Europie
Choć dla konsumenta te wyprzedażowe ceny brzmią jak muzyka dla uszu, lokalni dealerzy spoglądają na te ruchy z coraz większym niepokojem. Kiedy tak drastycznie obniża się cenę nowego auta, natychmiast pojawia się fundamentalny problem: wartość rezydualna. Jak utrzymać atrakcyjność tych samych modeli za rok lub dwa, skoro teraz po cenie wyprzedażowej można kupić auto za ułamek wartości? Dodatkowo, masowe rejestracje w ostatnich miesiącach doprowadziły do gromadzenia się zapasów magazynowych, które niekoniecznie kwalifikują się do nowych, bardziej restrykcyjnych programów dopłat czy leasingów.
W obliczu narastających problemów logistycznych i potencjalnych ceł Unii Europejskiej na pojazdy elektryczne (BEV), BYD rozwija strategiczny plan obejścia tych barier. Chiński gigant sygnalizuje, że Europa ma stać się centrum produkcyjnym. Już niebawem na Węgrzech ruszy linia montażowa dla elektrycznego modelu Dolphin Surf, a zaraz po nim ma pojawić się w pełni elektryczna wersja Atto 2. Produkcja lokalna to najlepsza droga do uniknięcia protekcjonizmu celnego.
Kto tak naprawdę napędza ten niesamowity wzrost sprzedaży? Analiza rejestracji wskazuje, że w ubiegłym roku lwią część bazy klientów BYD w Niemczech stanowiły zakupy flotowe. Tylko 2 887 samochodów, czyli zaledwie 12,4% całkowitej sprzedaży, trafiło do rąk prywatnych nabywców. To klasyczna strategia małego gracza, który musi szybko wyrobić sobie rozpoznawalność na kluczowym rynku, pompując wolumen za pomocą kontraktów korporacyjnych. Firma również usilnie rozbudowuje sieć dystrybucji: planują osiągnąć 190 punktów dealerskich do końca pierwszego kwartału, a do końca roku ma ich być już ponad 350.
