Chery Tiggo 8 PHEV: luksusowy SUV z Chin zaskakuje oszczędnością i ekranem jak z laptopa

Jarek Michalski

Chiński smok nabiera rumieńców na europejskim rynku, a Chery, jeden z gigantów z Państwa Środka, wchodzi do gry z przytupem, rzucając na szale cenowe wyzwanie utartym schematom. Na nasz warsztat trafił flagowy SUV plug-in – Tiggo 8 PHEV. Czy to tylko kolejna tania alternatywa, czy może realny zagrożenie dla europejskich SUV-ów klasy średniej? Przygotujcie się na dogłębne spojrzenie na to, co chiński koncern ma do zaoferowania w segmencie, gdzie liczy się przestrzeń i nowoczesna technologia.

Chery Tiggo 8: Chiński kandydat do segmentu D-SUV

Chery Tiggo 8 to bez ogródek D-SUV, który swoimi gabarytami celuje w bezpośrednią konfrontację z tuzami segmentu, takimi jak Hyundai Santa Fe czy Skoda Kodiaq. Mówimy tu o solidnych wymiarach: 472,5 cm długości, 186 cm szerokości i 170,5 cm wysokości, a rozstaw osi 271 cm obiecuje przyzwoitą przestrzeń wewnątrz.

Jeśli chodzi o stylistykę, Tiggo 8 nie zamierza szokować awangardą, ale postawił na bezpieczną, choć momentami nieco przesadzoną, estetykę. Przednia część nadwozia to prawdziwa dominacja potężnej osłony chłodnicy – chiński znak rozpoznawczy, który jednych zachwyci rozmachem, a innych zmarszczy brwi. Z boku mamy już bardziej stonowany projekt, z subtelnymi przetłoczeniami. Na tyle uwagę przyciąga modny, choć testowany egzemplarz miał go „lekko zaparowany”, świetlny pas łączący światła. Nie mogło zabraknąć imitacji dyfuzora w zderzaku i – klasycznie – dwóch, czysto dekoracyjnych atrapy wydechów, bo prawdziwy wylot dyplomatycznie ukryto pod zderzakiem.

Wnętrze: Luksusowy minimalizm i gigantyczny ekran

Wchodząc do kabiny Chery Tiggo 8 PHEV, łatwo poczuć się, jakbyśmy właśnie wylądowali w jakimś futurystycznym salonie. Chińscy projektanci zadbali o wrażenie luksusu, co widać w jakości zastosowanych materiałów oraz ogólnej stylizacji.

System interfejsu to prawdziwy festiwal cyfrowości. Przed kierowcą zamontowano 10,25-calowy ekran cyfrowych zegarów, prezentujący jeden, mało konfigurowalny widok. Prawdziwa gwiazda to jednak centralny wyświetlacz – ma on imponujące 15,6 cala i rozdzielczość 2,5K, co rzeczywiście przypomina panel rodem z laptopa. Całość dopełnia system HUD (Head-Up Display).

O ile jakość grafiki i sprawność systemu są na plus, o tyle ergonomia nie zawsze idzie w parze z designem. „Ekran jak w laptopie” wymaga czasem energicznych ruchów palcem, a co gorsza, obsługa niektórych funkcji, jak ustawianie lusterek – choć robimy to rzadko – wymaga wejścia w głąb menu dotykowego. Jeszcze większym grzechem jest to, jak Android Auto potrafi całkowicie „połknąć” panel sterowania klimatyzacją, który trzeba wywoływać ruchem palca. To po prostu nie jest wygodne podczas jazdy!

Na szczęście, system potrafi rozumieć polskie komendy głosowe. Możemy nim nie tylko zarządzać temperaturą, ale i tym, co dla wielu jest ważne: „Odsłoń szyberdach” czy „Otwórz bagażnik” – to działa zadziwiająco sprawnie. Bezprzewodowe połączenie z telefonem przez Android Auto działało stabilnie, a dzięki dwóm wentylowanym ładowarkom indukcyjnym o mocy 50 kW każda, telefony nie przegrzewały się w trakcie ładowania.

Przestrzeń i fotele: Gdzie plusy mieszaą się z minusami

SUV klasy średniej musi oferować przestrzeń, a Tiggo 8 to potwierdza. Standardowo jest to wersja 7-miejscowa, choć musimy to traktować jako opcję dla „awaryjnych pasażerów” – dzieciaków. Trzeci rząd siedzeń montowany w podłodze bagażnika pozwala co prawda na regulację zagłówków i udostępnia pasażerom uchwyty na kubki, ale zajęcie tam miejsca wymaga niemal gimnastycznych umiejętności.

Jeśli jednak zdecydujemy się na konfigurację 5-osobową, przestrzeń ładunkowa jest imponująca: 889 litrów. Po złożeniu drugiego rzędu, Tiggo 8 pochłania 1930 litrów bagażu. Przy pełnym obłożeniu 7 osób, pojemność spada do symbolicznych 193 litrów, ale to standard w tej klasie.

Przejdźmy do siedzeń, gdzie debiutant z Chin zalicza pewne potknięcia, charakterystyczne dla importu z Dalekiego Wschodu. Fotele są elektrycznie regulowane, wentylowane i podgrzewane (ustawienia z ekranu, co irytuje). W testowanej wersji Prestige tylko fotel pasażera oferował funkcję masażu i rozkładany podnóżek do pozycji półleżącej – kierowca musiał się obejść bez takich luksusów. Największy problem to jednak samo siedzisko: „Fotele z przodu mają za krótkie siedziska, przez co po długiej jeździe mogą nieco boleć nogi. To typowa przypadłość aut z Chin.” Z tyłu sytuacja jest lepsza – kanapa jest przesuwana, podgrzewana i miejsca jest „w bród”.

Dwa tryby na miarę XXI wieku: Jazda hybrydowym Tiggo 8

Pod maską plug-in’a pracuje system o łącznej mocy 279 KM i 365 Nm momentu obrotowego. To układ składający się z benzynowego silnika 1.5 (143 KM) i elektrycznego motoru (204 KM), zasilanych baterią LFP o pojemności 18,3 kWh.

Mimo że auto waży prawie dwie tony, fabryczne przyspieszenie do 100 km/h w 9 sekund jest wynikiem akceptowalnym, a prędkość maksymalna to 180 km/h. Zaskakujący jest fakt, że „Tiggo 8 nie jest dostępne z napędem 4×4, niezależnie od tego czy jest hybrydą plug-in czy posiada tylko silnik spalinowy, napędzane są koła przednie”.

Ładowanie baterii odbywa się z mocą do 6,6 kW AC lub 40 kW DC (dane dotyczą ładowania od 30% do 80% – co jest kluczowe w podawaniu tych wartości). Imponuje funkcja V2L (Vehicle-to-Load) pozwalająca na zasilanie zewnętrznych urządzeń mocą 3,3 kW. Do wyboru mamy dwa tryby jazdy: czysto elektryczny i hybrydowy. Po rozładowaniu pakietu, auto zachowuje się jak klasyczna HEV, odzyskując energię podczas hamowania.

Spalanie: Realne liczby, które zaskakują

Tu pojawia się element, za który Chery Tiggo 8 PHEV zasługuje na duże uznanie. Deklarowane 90 km zasięgu elektrycznego to raczej optymizm, ale 70 km jest w zasięgu ręki. Niemniej jednak, to co dzieje się po rozładowaniu baterii, jest naprawdę intrygujące.

„Generalnie za zużycie paliwa hybrydowe Tiggo 8 należy jednak pochwalić.”

  • Autostrada (po rozładowaniu baterii): około 8,5 l/100 km.
  • Droga ekspresowa: około 6,5 l/100 km.
  • Drogi lokalne: poniżej 5 l/100 km.
  • Miasto: około 6 l/100 km.

Przy zbiorniku 60 litrów, ruszając z pełnym bakiem i naładowaną baterią, realnie można myśleć o przejechaniu 1000 km bez konieczności postoju na stacji, zakładając umiarkowaną jazdę do 120 km/h. To wynik godny pochwały, biorąc pod uwagę masę i gabaryty pojazdu.

Prowadzenie: Komfort ponad sport!

Jak ten chiński gigant spisuje się na drodze? Moim zdaniem, „pod względem prowadzenia Chery Tiggo 8 nie ustępuje europejskiej czy japońskiej konkurencji”. Zawieszenie postawiono wyraźnie na komfort. Oznacza to, że nadwozie podczas dynamiczniejszej jazdy zauważalnie się przechyla, ale mieści się to w granicach akceptowalnych dla rodzinnego SUV-a.

Przejście z trybu EV na silnik spalinowy jest na tyle płynne, że trudno wyczuć moment załączenia jednostki benzynowej – ani hałasu, ani wibracji. Warto jednak zaznaczyć, że przy wyższych prędkościach zaczyna doskwierać szum powietrza opływającego wysoką sylwetkę, co jest regułą, a nie wyjątkiem w segmencie.

Konkurencyjna cena i wizytówka gwarancyjna

Kwestia ceny jest kluczowa w walce o klienta, a Chery uderza mocno. Wersja bazowa Comfort startuje od 169 900 zł (po obniżkach za nowy rocznik to 156 900 zł). Testowany, bogato wyposażony Prestige kosztuje katalogowo 179 900 zł (promocyjnie 166 900 zł).

Dla porównania, Skoda Kodiaq PHEV (204 KM) zaczyna się od 203 tys. zł, a po rabatach i tak celuje w okolice 185 tys. zł. Różnica na starcie jest znacząca.

A co z obawami o długowieczność i serwis? Chery rzuca do walki potężny argument: 7-letnia gwarancja podstawowa (do 150 tys. km) oraz 8 lat na komponenty elektryczne (do 160 tys. km). Do tego 12 lat na perforację i 3 lata na lakier. Dodatkowo, marka zapewnia, że centralny magazyn części zamiennych w Warszawie ma zapewniać dostawy do serwisów w 24 godziny. Czas pokaże, czy słowa te przełożą się na rzeczywistość, ale na papierze wygląda to bardzo solidnie.

Udostępnij
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze