Chiński Leapmotor zyskuje we Włoszech, gdy Europa elektryfikuje się wolniej.

Jarek Michalski

Początek 2026 roku na europejskim rynku motoryzacyjnym przyniósł fascynujące zwroty akcji. Choć sprzedaż aut elektrycznych wciąż rośnie, dynamika nieco spowolniła, a na scenie pojawił się niespodziewany, cenowy czarny koń z Chin. Czy Tesla nadal będzie niekwestionowanym hegemonem, a drożejące paliwa zmusić nas do definitywnego porzucenia benzyny? Zajrzyjmy w dane, które malują obraz intensywnie ewoluującej elektromobilności.

Chiński błysk i powrót królowej Tesli: Jak wygląda rynek EV na początku 2026?

Dane z firmy analitycznej Dataforce nie pozostawiają złudzeń co do kierunku, w którym zmierza Europa: elektromobilność jest faktem, choć jej tempo wzrostu bywa zmienne. W pierwszych miesiącach 2026 roku odnotowano solidne 16-procentowe zwiększenie sprzedaży aut elektrycznych, co, choć niższe niż rok wcześniej, utwierdza branżę w przekonaniu, że transformacja trwa. Nie można zapominać, że znajdujemy się w kluczowym, drugim roku trzyletniego okresu zaostrzonych norm emisji CO2 – presja na producentów jest zatem ogromna.

Tymczasem na rynkach krajowych dzieją się prawdziwe sensacje. Największym zaskoczeniem jest z pewnością wysoka pozycja modelu Leapmotor T03. Ten kompaktowy elektryk w lutym awansował na czwarte miejsce w ogólnej europejskiej liście sprzedaży, a jego dominacja jest szczególnie wyraźna we Włoszech, gdzie model Leapmotor T03 stał się najpopularniejszym autem elektrycznym.

Co stoi za jego sukcesem? Jak się okazuje, wciąż królują twarde twarde argumenty ekonomiczne. Choć włoski program dopłat dobiegł końca, Leapmotor natychmiast uruchomił własne, agresywne promocje, sprowadzając cenę T03 do poziomu około 15 900 euro (czyli niecałe 68 tysięcy złotych w przeliczeniu). To niemalże brutalne przypomnienie, że dostępność cenowa nadal pozostaje jednym z kluczowych czynników decydujących o wyborze auta elektrycznego przez klientów. W świecie, gdzie emocje towarzyszą designowi, kieszeń nadal ma ostatnie słowo.

Nie oznacza to jednak, że Tesla traci grunt pod nogami. Po kilku miesiącach słabszych wyników, Tesla Model Y powróciła na szczyt europejskiego podium, notując imponujący, 22-procentowy wzrost rok do roku i sprzedając ponad 10,8 tysiąca egzemplarzy w lutym. Dlaczego? Konsumenci z pewnością docenili zarówno odświeżenie modelu, jak i strategiczne obniżki cen, które w wielu krajach umieściły podstawową wersję poniżej magicznej granicy 40 tysięcy euro. Co ciekawe, siostrzany Model 3 utrzymał wysokie, trzecie miejsce, choć w jego przypadku dynamika sprzedaży lekko osłabła.

Czy drożejące baryłki naftowe to gwóźdź do trumny dla benzyny?

Równie istotnym czynnikiem kształtującym nastroje konsumentów nie są wyłącznie ceny w salonach, ale również to, co dzieje się na stacjach benzynowych. Globalna niestabilność geopolityczna, a konkretnie napięcia wokół Bliskiego Wschodu, mają bezpośrednie przełożenie na koszty eksploatacji samochodów spalinowych.

Eksperci z Transport & Environment biją na alarm, prezentując surowe liczby. Organizacja Transport & Environment zwraca uwagę, że konflikt w Iranie podniósł koszty użytkowania samochodów spalinowych znacznie bardziej niż elektrycznych. Dla kierowcy auta benzynowego przejechanie stu kilometrów kosztuje teraz średnio 14,20 euro, co oznacza wzrost o 3,80 euro w porównaniu do wcześniejszych stawek. W tym samym czasie, ładowanie pojazdu elektrycznego do identycznego dystansu to koszt rzędu zaledwie 6,50 euro. To przepaść, która przy obecnych cenach paliw staje się dla wielu przedsiębiorstw i gospodarstw domowych argumentem nie do zignorowania.

Dr Jakub Bogucki z e-petrol.pl potwierdza te nastroje, sugerując, że napięcia wokół cieśniny Ormuz i wzrost cen paliw kopalnych mogą skłonić kierowców oraz firmy do poważniejszego myślenia o transformacji energetycznej. Jednak zanim zaczniemy świętować definitywny koniec silników spalinowych, musimy zachować chłodną głowę i spojrzeć na ograniczenia.

Transformacja nie nastąpi z dnia na dzień. Kiedy nastąpi prawdziwy przełom?

Mimo dramatycznie rosnących różnic w kosztach eksploatacji, eksperci są zgodni co do jednego: natychmiastowego odejścia od ropy, szczególnie w transporcie ciężkim, nie przewidujemy. Bariery infrastrukturalne i technologiczne w segmencie ciężarówek są na tyle wysokie, że proces ten będzie wymagał lat intensywnych inwestycji. Samochody elektryczne walczą na razie o dominację w segmencie osobowym i lekkich dostawczych.

Co więcej, analiza londyńskiego think tanku Ember podkreśla strategiczny wymiar elektromobilności. Przejście na EV to nie tylko ekologia czy oszczędność indywidualna, ale także geopolityka. Zastępowanie samochodów spalinowych elektrycznymi mogłoby znacząco ograniczyć wydatki na import ropy, nawet o jedną trzecią globalnych kosztów. Choć obecne globalne zużycie ropy zmniejszyło się już o 1,7 mln baryłek dziennie dzięki elektrykom (dane za 2025 rok), to wciąż kropla w morzu, ale kierunek jest wytyczony.

Wszystko wskazuje na to, że choć czynniki makroekonomiczne, takie jak wysokie ceny ropy, przyspieszają adopcję pojazdów na prąd, transformacja motoryzacji pozostaje procesem ewolucyjnym, a nie rewolucyjnym. Dopóki jednak ceny benzyny windują w górę, a chińscy producenci oferują tak atrakcyjne cenowo alternatywy jak Leapmotor T03, europejskie salony będą musiały szykować się na coraz ostrzejszą konkurencję.

Udostępnij
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów