Chiński SUV przeceniony o 40 tys. zł, a i tak nikt go nie kupił.

Jarek Michalski

Chiński walec na polskiej drodze nabiera tempa, a statystyki sprzedaży za rok 2025 z impetem burzą dotychczasowe bariery psychologiczne. SUV-y i hybrydy z Państwa Środka szturmują polskie ulice, ale pod tą obiecującą fasadą kryją się historie spektakularnych porażek. Rynek stał się areną brutalnej walki, gdzie dla niektórych graczy każdy tydzień może oznaczać pożegnanie z Polską.

Chiński rynek w Polsce: Od ciekawostki do giganta, ale nie dla wszystkich

Nie da się ukryć, że chińscy producenci samochodów w Polsce odrobili lekcję z historii motoryzacji w rekordowym tempie. Jeszcze kilka lat temu traktowani z przymrużeniem oka, dziś stanowią istotny element krajobrazu sprzedażowego. Liczba zarejestrowanych chińskich aut pod koniec 2025 roku przekroczyła 46 tysięcy egzemplarzy, co jest wynikiem, który jeszcze niedawno wydawał się nieosiągalny dla marek takich jak MG, Omoda, Jaecoo, BAIC czy BYD. Królują SUV-y i napędy hybrydowe – Polacy lubią to, co znane i modne, o ile cena jest odpowiednia. Jednakże, ta zbiorowa euforia nie objęła wszystkich graczy.

Skyworth: Król obniżek bez korony. Kiedy 40 tysięcy złotych rabatu to za mało?

Podczas gdy liderzy notują spektakularne wzrosty wolumenów, marka Skyworth mierzy się z kryzysem, który można określić jako absolutną katastrofę sprzedażową. Jak donoszą źródła, w listopadzie i grudniu 2025 roku importer tej marki zanotował zero – ani jeden samochód nie znalazł nabywcy. W obliczu tej pustki, podjęto desperacką próbę ratunkową, która w normalnych warunkach wydawałaby się strzałem w dziesiątkę.

Mowa o modelu Skyworth K. Jego standardowa cena to 199 900 zł, ale importer zdecydował się na obniżkę o równe 40 000 zł. W grudniu auto staniało do 159 900 zł. I co? Efekt zerowy. Mimo tej kosmetycznej, ale zauważalnej korekty cenowej i bogatego wyposażenia, Polacy pozostali obojętni. Co więcej, dealerzy zachowali się racjonalnie – nie rejestrowali aut na własny koszt, unikając natychmiastowej utraty wartości. Dla porównania, w tym samym okresie Jaecoo raportowało świetne wyniki, sprzedając w grudniu 1848 egzemplarzy. To pokazuje, jak bardzo zróżnicowany jest ten segment.

Elektryczny Skyworth K kontra konkurencja: Czy cena to jedyny problem?

Skupmy się na ofercie Skyworth K. Jest to elektryczny SUV o mocy 204 KM, wyposażony w baterię 86 kWh, deklarującą zasięg przekraczający 600 km w cyklu miejskim. Przy cenie 159 900 zł, po uwzględnieniu potencjalnych dopłat, finalny koszt mógłby spaść nawet w okolice 120 000 zł. Jak na specyfikację, to wręcz kusząca propozycja.

W standardzie dostajemy luksus, który u konkurencji jest często opcją: panoramiczny dach, skórzana tapicerka, podgrzewane i wentylowane fotele, adaptacyjny tempomat oraz duży ekran systemu multimedialnego (12,8 cala). Lista wyposażenia jest imponująca, ale ewidentnie nie przekłada się na decyzje zakupowe.

Warto zauważyć, że Skyworth ma w ofercie także model hybrydowy plug-in, K-i, wyceniony jeszcze bardziej agresywnie, bo na 119 900 zł. Ta kwota jest niższa nawet o 50 tysięcy złotych od niektórych odpowiedników z popularniejszych marek chińskich. Mimo to, ta hybryda, tak samo jak elektryk, „szura po dnie” jeśli chodzi o zainteresowanie.

Mowa o modelu Skyworth K, którego regularna cena wynosi 199 900 zł. W grudniu samochód ten można było kupić za kwotę 159 900 zł, a i tak nie znalazł się żaden chętny.

Tłok na rynku chińskim: Ci, którzy zginą pierwsi

Tłok, który wytworzył się w segmencie aut z Chin, jest bezlitosny. Powstała sytuacja, w której konsument ma olbrzymi wybór, co paradoksalnie uderza w tych, którzy nie potrafią zbudować silnej marki lub wiarygodności. Wraz ze wzrostem konkurencji, eksperci wskazują, że „mogą szybko zniknąć z rynku”.

Brak zainteresowania nie dotyczy tylko Skyworth. DFSK w listopadzie sprzedał zaledwie 12 sztuk, a w grudniu raptem 8. Forthing zjechał do poziomu 30 aut miesięcznie. Z kolei Exlantix, Avantier, Seres i MAXUS również nie zarejestrowały nabywców w dwóch ostatnich miesiącach roku. To są twarde dane, które świadczą o tym, że na polskim rynku zaczyna się selekcja naturalna. Nie wystarczy być chińskim autem, trzeba być marką, której Polak zaufa i za którą zagwarantuje przyszłe serwisowanie i utrzymanie wartości rezydualnej. Przeceniony Skyworth K to doskonały barometr tej walki o przetrwanie.

Udostępnij
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze