Chińskie samochody na świecie: od ekspansji po obawy o szpiegostwo i reakcje służb.

Jarek Michalski

Chińskie samochody zdobywają świat, bijąc kolejne rekordy eksportowe, ale ten motoryzacyjny marsz po globie wywołuje coraz większe dreszcze niepokoju. Globalne obawy dotyczące cyberbezpieczeństwa i widma cyfrowego szpiegostwa skłaniają mocarstwa, jak USA, Wielka Brytania czy Izrael, do radykalnych kroków. Czy nasza motoryzacyjna przyszłość może być kontrolowana z zewnątrz, a co z naszymi polskimi drogami, na których elektryczne Yutongi Wożą pasażerów? Przyjrzyjmy się, dlaczego cyfrowy pancerz staje się tak samo ważny, jak stalowa konstrukcja nadwozia.

Wulkan niepokoju: chińska ekspansja i cyberzagrożenia

Nie da się ukryć, że popularność chińskich elektryków rośnie w zawrotnym tempie. Najlepiej pokazują to dane eksportowe, które z roku na rok biją kolejne rekordy. W 2023 roku Chiny wysłały za granicę 2 mln samochodów, a w bieżącym roku liczba ta prawdopodobnie przekroczy już 6 mln. Wraz z ekspansją chińskich producentów rośnie jednak niepokój związany z cyberbezpieczeństwem. Choć nadal brakuje jednoznacznych dowodów, że chińskie auta zbierają i przekazują dane osobom trzecim, coraz więcej państw wprowadza restrykcje i patrzy na chińską motoryzację z podejrzliwością. To już nie tylko kwestia jakości podzespołów, ale geopolityki przeniesionej na koła.

Incydent z 2023 roku wywołał lawinę podejrzliwości

Obawy dotyczące szpiegostwa nasiliły się po głośnym incydencie z początku 2023 roku. Media ujawniły wtedy, że podczas analizy jednej z rządowych limuzyn brytyjskie służby odkryły kartę SIM zamontowaną w podzespołach pochodzących od chińskich dostawców. Według doniesień takie karty miały być instalowane w modułach sterujących pracą silnika bez wiedzy producentów pojazdów, co teoretycznie umożliwiało zbieranie danych o lokalizacji auta. Choć nie potwierdzono, że informacje trafiały do chińskich służb, sam potencjał zagrożenia sprawił, że brytyjski rząd potraktował sprawę jako priorytetową.

W efekcie rosnących obaw Ministerstwo Obrony Wielkiej Brytanii wprowadziło restrykcje dotyczące korzystania z elektrycznych aut wyposażonych w chińskie komponenty. Pojazdy te są obecnie zakazane na terenach krytycznych, w tym na obszarach szkoleniowych i w obiektach o strategicznym znaczeniu. Jak poinformowano, zarówno wojskowi, jak i cywilny personel bazy RAF Wyton w Cambridgeshire otrzymali jasne wytyczne – takie samochody należy pozostawiać w odległości minimum 3 kilometrów od kluczowych obiektów bazy. To pokazuje, jak poważnie traktowane są te potencjalne luki w zabezpieczeniach.

Izrael nakazał wycofanie chińskich samochodów z armii

Jeszcze dalej poszły władze Izraela, które w oficjalnym komunikacie uznały chińskie samochody za zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego. W rezultacie podjęto zdecydowane działania i nakazano wycofanie tych pojazdów z armii na podstawie wewnętrznej analizy bezpieczeństwa. Ustalenia wskazały na potencjalne ryzyko wycieku danych związane z zastosowanymi w nich kamerami, czujnikami, mikrofonami czy modułami komunikacyjnymi. Zgodnie z decyzją, do końca pierwszego kwartału przyszłego roku chińskie auta mają całkowicie zniknąć z wyposażenia izraelskiej armii. To prewencyjne cięcie, które ma uniemożliwić infiltrację wrażliwych informacji.

Amerykanie na tropie zagrożenia narodowego. Wkrótce nowe przepisy

Obawy dotyczące cyberbezpieczeństwa chińskich samochodów dodatkowo podsyciło amerykańskie śledztwo przeprowadzone w ubiegłym roku. Dochodzenie wykazało, że komponenty motoryzacyjne pochodzące z Chin mogą stanowić realne zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych. W odpowiedzi opracowano nowe regulacje mające „chronić łańcuch dostaw pojazdów przed zewnętrznymi zagrożeniami”.

Zgodnie z nimi w całym kraju ma obowiązywać zakaz sprzedaży samochodów korzystających z chińskiej lub rosyjskiej technologii. Przepisy zaczną obowiązywać od 2027 r. w przypadku oprogramowania, a od 2030 r. w odniesieniu do pozostałych podzespołów. Amerykańskie władze obawiają się, że dane kierowców oraz elementy infrastruktury mogą być potajemnie zbierane, a same pojazdy narażone na zdalne przejęcie kontroli. Według przedstawicieli departamentu mogłoby to pozwolić wrogim państwom siać chaos na ulicach amerykańskich miast, wywołując wypadki lub celowo blokując kluczowe drogi. Wizja autonomicznych pojazdów zamienionych w broń to scenariusz prosto z cybernetycznej dystopii.

Chińczycy mogą zdalnie zatrzymać autobusy? Mamy takie w Warszawie

Popularność chińskich pojazdów widoczna jest także w Polsce, gdzie coraz częściej trafiają one do flot instytucji publicznych. Przykładem są Miejskie Zakłady Autobusowe w Warszawie, które obecnie eksploatują 19 autobusów marki Yutong. 18 służy do obsługi regularnych kursów, natomiast jeden wykorzystywany jest w ramach szkoleń kierowców. Ponadto stołeczny przewoźnik zawarł umowę na dostawę kolejnych 30 elektrycznych pojazdów tej marki.

Tymczasem Norwegowie biją na alarm, że chińskie autobusy Yutong można zdalnie unieruchomić przez producenta. Firma Ruter, odpowiedzialna za komunikację publiczną w Oslo, przeprowadziła własne testy bezpieczeństwa i odkryła w pojazdach moduł z kartą SIM umożliwiający zewnętrzny dostęp do systemów pokładowych. Norwescy specjaliści alarmują, że w scenariuszu kryzysowym mogłoby to doprowadzić do zdalnego unieruchomienia floty, co w skrajnych przypadkach uniemożliwiłoby np. ewakuację ludności. Pytanie, które wisi w powietrzu, brzmi: czy polski operator jest równie czujny?

Polskie służby także monitoruje sytuację. Efekty są niejawne

Na doniesienia z Norwegii szybko zareagował rzecznik MZA, Adam Stawicki. Zaznaczył, że w postępowaniach przetargowych w Polsce mogą uczestniczyć wyłącznie producenci legitymujący się pełnym zestawem europejskich homologacji oraz certyfikatów bezpieczeństwa, w tym cyberbezpieczeństwa. To właśnie te dokumenty stanowią podstawę do dopuszczenia pojazdów do eksploatacji przez właściwe organy państwowe. Nasze procedury wydają się więc zabezpieczeniem na poziomie formalnym, ale czy to wystarczy na zaawansowane zagrożenia cyfrowe?

Jak się okazuje, sprawą chińskich pojazdów od dawna przyglądają się polskie służby specjalne. Jak informuje serwis cyberdefence24.pl, kwestie potencjalnego wycieku danych i szpiegostwa związane z komponentami z Państwa Środka pozostają przedmiotem działań Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Wyniki prowadzonych działań są jednak niejawne. Nad sytuacją czuwa również Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, która monitoruje ryzyko i przekazuje odpowiednie informacje właściwym organom administracji rządowej, podkreślając jednocześnie poufny charakter swoich ustaleń. W Polsce, podobnie jak w USA, obawy są realne, choć na razie działania pozostają poza zasięgiem publicznej debaty.

Udostępnij
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze