Nowy elektryczny miejski hatchback od Cupry, Raval, zadebiutował w kamuflażu, obiecując sportowe doznania typowe dla hiszpańskiej marki, nawet w segmencie aut na prąd. Czy ten zwiastun przyszłości na płycie MEB+ rzeczywiście okaże się dynamicznym miejskim wojownikiem, czy kolejnym, choć gorącokrwistym, kompromisem? Trzeba przyznać, że Hiszpanie, czerpiąc inspirację z tętniącej życiem Barcelony, celują wysoko, stawiając na kierowcę.
- Pierwszy z czterech: Czy to będzie najbardziej zaciekła elektryczna Cupra?
- Hiszpański pazur na platformie MEB+: Kiedy elektryczność staje się emocją
- „Veloz” czyli szybko – jazda hiszpańskim wariantem VZ
- Tryb „komfort”: Bo nawet sportowiec musi jeździć po bułki
- Podsumowanie: Kiedy poznamy finalne ceny elektryfikowanej hiszpańskiej fantazji?
Pierwszy z czterech: Czy to będzie najbardziej zaciekła elektryczna Cupra?
Cupra Raval to dopiero pierwszy z planowanej czwórki elektrycznych modeli miejskich, które Volkswagen zaprezentował we wrześniu w Monachium. Nazwa modelu, nawiązująca do dynamicznej i pełnej energii dzielnicy El Raval w Barcelonie, ma odzwierciedlać charakter auta, choć na pierwszych prezentacjach musieliśmy zadowolić się prototypami skrytymi pod artystycznym kamuflażem. Jak podkreślają przedstawiciele marki, Raval ma ucieleśniać „dynamikę, energię i prawdziwie miejską naturę”. Muszę przyznać, że na podstawie wrażeń z jazdy, a nie tylko lakonicznych haseł promocyjnych, Hiszpanom faktycznie może udać się przełożyć te aspiracje na asfalt.
Szczegóły stylistyczne są wciąż dopracowywane, więc na razie skupmy się na tym, co czuć, a nie na tym, co widać. A to, co czuć, jest intrygujące.
Hiszpański pazur na platformie MEB+: Kiedy elektryczność staje się emocją
Cała zabawa zaczyna się pod skórą. Raval bazuje na platformie MEB+, tej samej, która posłuży Volkswagenowi do budowy m.in. ID. Polo. Jednakże, podczas gdy Volkswagen celuje w masowego odbiorcę, Cupra Raval ma być ostrzejszym, bardziej skoncentrowanym na kierowcy zamiennikiem. I tu zaczyna się inżynieryjna magia!
Już standardowa wersja otrzymuje szereg modyfikacji mających podnieść dynamikę:
- Obniżone o solidne 15 mm zawieszenie w stosunku do bazowego standardu platformy.
- Sztywniejsze zestrojenie amortyzatorów.
- Progresywny układ kierowniczy.
- Dedykowany tryb ESC Sport.
- Adaptacyjne zawieszenie DCC Sport.
To wszystko już w „podstawie”. Ale prawdziwą petardą jest flagowy wariant Raval VZ. Tu wchodzimy na terytorium, gdzie elektryczny maluch ma ambicje wyścigowe. Wersja VZ wyposażona jest w kubełkowe fotele Dinamica, jeszcze bardziej usztywnione DCC (+5 proc.), szerszy rozstaw kół (o 10 mm więcej) oraz, wisienka na torcie, tryb ESC OFF, elektroniczną blokadę mechanizmu różnicowego oraz sportowe zwrotnice sterujące rozdziałem momentu obrotowego. Słowo klucz: „gokart”. Brzmi jak przepis na crossovera, który nie boi się zakrętów.
„Veloz” czyli szybko – jazda hiszpańskim wariantem VZ
Nazwa Veloz po hiszpańsku oznacza „szybki” i to właśnie w tej konfiguracji miałem okazję spędzić kilka chwil na krętych hiszpańskich drogach. Choć wnętrze było jeszcze ubrane w maskujący materiał, wrażenia za kierownicą były natychmiastowe i pozytywne. Pozycja za kierownicą niska, słupki A wąskie – czuć, że mamy kontrolę. Co ciekawe, sztuczny dźwięk generowany przez głośniki nie irytował, co jest rzadkością w elektrykach.
Moc? Wariant VZ dysponuje 226 KM i 290 Nm momentu obrotowego. Setka pojawia się na liczniku w okolicach 6,9 sekundy. Choć to nie wartości rodem z supersamochodów, w miejskim nadwoziu robi to wrażenie. Reakcje auta są natychmiastowe, a precyzja układu kierowniczego jest taka, że czujesz się, jakbyś sterował precyzyjnym narzędziem, a nie samochodem zapakowanym w baterie.
„Całość przypomina jazdę gokartem – nieco spontaniczną, ale precyzyjną i przede wszystkim pełną frajdy.”
Elektryczny dyferencjał naprawdę robi robotę, utrzymując przedni napęd w ryzach. Zapomnijcie o typowej podsterowności, którą znają kierowcy mocniejszych aut z napędem na przód. Raval VZ od pierwszych metrów skłania do agresywniejszej jazdy, zachęcając do przekraczania granic trakcji, ale robi to w kontrolowany sposób. To jest ta obiecana frajda.
Tryb „komfort”: Bo nawet sportowiec musi jeździć po bułki
Choć Raval VZ jest bez wątpienia skoncentrowany na emocjach, inżynierowie pamiętali, że ten samochód będzie żył głównie w korkach i na miejskich wybojach. Przełączenie w tryb „komfort” radykalnie zmienia charakter auta.
„Układ kierowniczy staje się łagodniejszy i bardziej komfortowy, a adaptacyjne zawieszenie skutecznie wybiera nierówności i progi zwalniające.”
Samochód rusza płynnie, bez szarpania typowego dla niektórych elektryków przy ruszaniu ze świateł. Mierząc 4046 mm długości i 1784 mm szerokości (rozstaw osi 2600 mm), Raval pozostaje zwinny i kompaktowy. Nawet w najbardziej sportowej wersji, Raval okazuje się zaskakująco zdolnym kompanem banalne miejskie eskapady.
Podsumowanie: Kiedy poznamy finalne ceny elektryfikowanej hiszpańskiej fantazji?
Cupra Raval VZ, nawet w swoim zamaskowanym stadium, wywarł na mnie ogromne wrażenie. To nie jest kolejny nijaki elektryk z koncernu VW bazujący na MEB, ale pełnokrwista próba stworzenia hot hatcha na prąd, który nie boi się porównań z legendami segmentu.
Model ma wejść do sprzedaży już w przyszłym roku i zaoferuje szeroki wachlarz konfiguracji, ponoć bazujących na akumulatorach 38 kWh i 56 kWh. Na start planowane są trzy wersje premierowe:
- VZ (226 KM, zasięg ok. 400 km).
- Dynamic Plus (210 KM, zasięg 450 km).
- Dynamic (210 KM, wersja bazowa).
Cena startowa dla wersji podstawowej ma oscylować wokół 26 tysięcy euro, co po przeliczeniu daje około 110 tysięcy złotych. Oczywiście, wersje Dynamic Plus i VZ będą droższe, ale patrząc na wrażenia z jazdy, zapowiada się, że będzie to jedna z najciekawszych premier najbliższych miesięcy dla fanów elektrycznej dynamiki.
