Czeska policja znów szokuje wyborem radiowozów, stawiając na Skodę Kodiaq w wersji, która z zewnątrz wygląda jak potulny SUV, ale pod maską drzemie prawdziwy wilk. Czy to powrót do czasów niespodziewanie szybkich „supek” w policyjnych barwach, czy raczej pragmatyczne podejście do dynamicznej służby? Zobaczmy, co kryje ta niepozorna maszyna, która lada moment pojawi się na czeskich drogach.
Policja w Czechach stawia na „wilka w owczej skórze”: 352 supersedany z mocą RS
Czesi od dekad ufają rodzimej marce, a ich historia współpracy ze Skodą jest imponująca – od 1993 roku do służby trafiło już ponad 23 tysiące pojazdów. Teraz jednak podnoszą poprzeczkę, wprowadzając do floty 352 egzemplarze modelu Kodiaq, które zastąpią dotychczasowe, choć wciąż solidne, Octavie Combi 2.0 TSI 4×4 DSG. Ale nie dajcie się zwieść pozorom. To nie jest standardowy SUV do wożenia sprzętu czy przewożenia świadków. To jest, jak mówią sami zainteresowani, „Kodiaq pod przykrywką”.
Na pierwszy rzut oka Kodiaq dla policji ma wyglądać jak każdy inny, cywilny egzemplarz. Ale pod tą niepozorną karoserią kryje się serce zrodzone dla prędkości – silnik benzynowy 2.0 TSI z krwi i kości, prosto z topowej, sportowej wersji RS. Generuje on potężne 265 KM i 400 Nm momentu obrotowego, współpracując standardowo z siedmiobiegową przekładnią DSG i napędem na wszystkie koła. To jest dokładnie ta konfiguracja, która sprawi, że ucieczka przed takim radiowozem będzie wymagała albo furmanki, albo naprawdę wybitnego kierowcy.
Zaawansowana technologia pod maską i dedykowane ustawienia dla pościgów
W dzisiejszych czasach, gdy liczy się nie tylko moc, ale i precyzja prowadzenia, czescy inżynierowie musieli zapewnić, że Kodiaq RS poradzi sobie z jazdą pod obciążeniem – a radiowozy są ciężkie ze względu na wszechobecną elektronikę. Z tego powodu adaptacyjne zawieszenie DCC+ otrzymało specjalnie skalibrowane ustawienia, uwzględniające dodatkową masę osprzętu policyjnego. To jest kluczowe: nie chodzi tylko o to, by jechać szybko, ale by hamować i skręcać przewidywalnie.
Aby sprostać wyzwaniu dynamiki i zwiększonej masy, zmodyfikowano również system hamulcowy. Zastosowano podzespoły, które normalnie trafiają do siedmiomiejscowej wersji Kodiaqa, co sugeruje, że zapas mocy wymagał wzmocnionej zdolności do wytracania prędkości. Dodatkowo, na kołach zamontowano 18-calowe felgi aluminiowe, które ponoć dobrano pod kątem maksymalnej efektywności chłodzenia zacisków hamulcowych. W profesjonalnym żargonie to prosta optymalizacja termiczna, ale w praktyce oznacza, że hamulce nie padną po pierwszym ostrzejszym hamowaniu.
Co ciekawe, policjanci otrzymali także specjalny moduł sterujący, który daje im unikalne przewagi taktyczne. Funkcjonariusz będzie mógł np. permanentnie dezaktywować irytujący system Start-Stop (co w warunkach dynamicznej służby jest zbawieniem) lub wyłączyć światła do jazdy dziennej. Mamy też funkcje bezpieczeństwa: blokada pojazdu przy włączonym silniku radiowozu lub automatyczne wyłączenie jednostki napędowej w przypadku nieautoryzowanego otwarcia drzwi. To dowód na to, że technologia ma służyć nie tylko pościgom, ale i lepszemu zabezpieczeniu sprzętu.
Polska śladem naszych sąsiadów: Kodiaqi na zachodzie, Octavie na wschodzie
Czeska duma w postaci Kodiaqa RS to jednak tylko część szerszego trendu. Polska policja, choć na razie operuje nieco skromniej, również mocno wierzy w inżynierię z Mladá Boleslav. Choć u nas ostatnio głośno było o dostawie 100 sztuk modelu Skoda Octavia Combi w wersji Essence, to widać, że współpraca obu państw w zakresie wyboru floty policyjnej jest wyraźna.
Nasze świeżo odebrane Octavie, napędzane silnikiem 1.5 TSI mHEV o mocy 150 KM, to już inna filozofia – bardziej oszczędna i ekologiczna (wspomagana miękką hybrydą). Trafiły one do kluczowych jednostek ruchu drogowego w całej Polsce. Jednak obecność Skody w polskiej flocie to nie tylko radiowozy drogówki. Modele tej marki od lat służą w wielu formacjach – od Straży Granicznej, przez Państwową Straż Pożarną, aż po ratowników TOPR. Współpraca z Czeskim producentem jest stabilnym filarem zabezpieczenia polskiego bezpieczeństwa.
Mylić nie tylko wyglądem, ale i osiągami
Decyzja o wprowadzeniu nieoznakowanych Kodiaqów o osiągach zbliżonych do aut sportowych jest celowa i, powiedzmy sobie szczerze, budzi respekt. Kierowcy skłonni do brawury często koncentrują się na rozpoznawaniu typowych wizualnych sygnałów radiowozów. Tutaj? Dostajemy mocną, sportową jednostkę zamkniętą w nadwoziu rodzinnego SUV-a. Rozgłos wokół takiego zabiegu z pewnością szybko obiegł motoryzacyjny świat, ale sam wygląd zewnętrzny nie zdradza, że pod maską tkwi ulepszona generacja silnika, która generuje o 25 KM i 30 Nm więcej niż w poprzednim wcieleniu RS. To jest psychologiczna gra policyjna, która może okazać się niezwykle skuteczna w kontrolowaniu prędkości na autostradach.
