Drożejący diesel przyspiesza ucieczkę Polaków od silników wysokoprężnych.

Jarek Michalski

Czy Wielki Miesiąc Diesel na Polskich Drogach dobiega końca? Dramatyczne wzrosty cen paliw i coraz ostrzejsze regulacje środowiskowe rysują czarny scenariusz dla aut z silnikami wysokoprężnymi, które jeszcze niedawno stanowiły trzon polskiej motoryzacji. Miliony zarejestrowanych Diesli dziś budzą niepokój właścicieli, a rynek wtórny notuje symptomatyczne spadki zainteresowania tym paliwem.

Diesel tylko dla bogatych. Marki popularne nie chcą silników wysokoprężnych

Exodus silnika Diesla z europejskiego rynku trwa nieprzerwanie, a rok 2025 przyniósł bolesne statystyki. Afera Dieselgate, która wstrząsnęła światem motoryzacji już lata temu, teraz ma swoje twarde konsekwencje w liczbach. W skali całej Unii Europejskiej, nowe rejestracje aut z silnikami wysokoprężnymi spadły do zaledwie 8,9 proc. rynku! Mówimy tu o skromnych 960 024 samochodach osobowych, co oznacza spadek o ponad 24 procent rok do roku. To jest kurczenie się rynku w tempie, którego nie przewidział żaden analityk dekadę temu.

Wielu producentów wycofało swoje popularne jednostki wysokoprężne, zwłaszcza te o mniejszych pojemnościach. Dziś na półce z nowymi samochodami, oferta Diesla jest domeną marek premium, głównie niemieckich. Powszechne auta z silnikami TDI czy HDI znikają z katalogów w segmencie popularnym. Oczywiście, część pojazdów, które mogłyby być uznane za Diesle, jest dziś klasyfikowana jako hybrydy, ale to nie zmienia fundamentalnego faktu: Diesel staje się dziś silnikiem dla bogatych.

Jak zauważono, popularność Diesla w Europie wynikała kiedyś z priorytetów regulacyjnych:

Popularność Diesla w Europie wynikała z tego, że kiedyś Komisja Europejska mówiła, że najważniejsza jest niska emisja CO2. Z silnika Diesla było to łatwiej uzyskać, w związku z czym producenci skłaniali się ku takiemu rozwiązaniu. Ale okazało się, że diesel ma inne parametry, które przeszkadzają

W rankingu sprzedaży w UE w 2025 roku, samochody z silnikiem Diesla zajęły odległe 5. miejsce, przegrywając z: hybrydami HEV (34,5 proc.), benzynowymi (26,6 proc.), elektrycznymi (17,4 proc.) oraz hybrydami plug-in (9,4 proc.). To brutalny obraz transformacji, która dokonuje się na naszych oczach.

Spadek importu używanych aut z silnikiem Diesla

Patrząc na polski rynek, obraz ten jest równie wyrazisty. Według danych Ministerstwa Cyfryzacji na koniec 2025 roku, na polskich drogach wciąż jeździło ponad 8,1 miliona diesli, co stanowi znaczący udział w ogólnej flocie, mniejszy jednak niż 12,9 miliona aut benzynowych. Pytanie, które zadają sobie właściciele: czy galopujące ceny paliwa nie zepchną ich na margines?

Trend osłabienia Diesla widać boleśnie w imporcie używanych pojazdów. Jeżeli spojrzymy na rok 2025, Diesle stanowiły zaledwie 38,4 proc. wszystkich sprowadzonych samochodów osobowych. To znaczące cofnięcie, biorąc pod uwagę, że jeszcze dekadę temu udział ten oscylował blisko 50 procent! Auta benzynowe przejęły pałeczkę, notując ponad 60 procent importu. To wymowny dowód na to, jak polscy nabywcy reagują na zmieniające się realia koszowe i ekologiczne.

Polacy już nie chcą używanych diesli? Szykują się spadki cen

Kryzys paliwowy, podsycany przez zawirowania geopolityczne na Bliskim Wschodzie, uderza w i tak już osłabione pozycje oleju napędowego. Wzrosty są skokowe i nieubłagane. Przykładowo, na przestrzeni niespełna trzech tygodni marca, olej napędowy podrożał w Polsce o ponad 30 procent! Benzyna wzrosła „tylko” o 18,5 procent. To fundamentalna różnica dla kierowców, którzy do tej pory cenili Diesla za rzekomą oszczędność.

To, co rezonuje na stacjach, przekłada się bezpośrednio na rynek wtórny, często zanim jeszcze nowe trendy trafią do oficjalnych statystyk. Mam anegdotyczny, ale bardzo wymowny przykład: Peugeot 308 kombi z 2018 roku, z niemal symbolicznym przebiegiem 60 tys. km, bezwypadkowy i serwisowany w ASO, czekał na klienta ponad dwa tygodnie. Musiał zejść z ceny trzykrotnie, by znaleźć nabywcę, który odjechał nim za mniej niż 40 tysięcy złotych.

Nie ma tygodnia, by ktoś nie dzwonił do mnie z pytaniem, czy żaden z moich znajomych nie sprzedaje może jakiegoś „pewnego” auta? Nie inaczej było i tym razem, ale wspomnianego Peugeota nie chciał nikt, chociaż pod maską pracował jeden z najoszczędniejszych silników ostatnich lat – wysokoprężny 1.5 l HDI.

W rozmowach o zakupie tego konkretnego egzemplarza, słyszałem powtarzający się refren, który najlepiej oddaje nastroje: „strach dzisiaj kupować auto z silnikiem Diesla”.

Strefy Czystego Transportu i ceny oleju napędowego pogrążą diesle?

Oprócz kosztów paliwa, Diesle mają na karku kolejny problem narzucony przez władze lokalne: Strefy Czystego Transportu (SCT). Tam, gdzie normy emisji tlenków azotu zostały przekroczone, samorządy, takie jak Katowice czy Wrocław, przygotowują się do wprowadzenia restrykcji.

Obecnie w Krakowie i Warszawie, bezstresowy wjazd gwarantują praktycznie wyłącznie pojazdy spełniające normę emisji EURO6, wprowadzona we wrześniu 2015 roku. Starsze Diesle, które dla wielu Polaków wciąż stanowią podstawę mobilności, stają się nagle uziemione poza centrami miast. To dodatkowo obniża ich wartość rezydualną i odstrasza potencjalnych kupujących.

Polski rynek, który historycznie bazował na relatywnie taniej jeździe Dieslem, musi przejść metamorfozę. Jeżeli sytuacja geopolityczna nie ustabilizuje cen ropy, można śmiało postawić, że rok 2025 będzie rekordowy pod względem spadku zainteresowania i importu używanych aut wysokoprężnych. Rynek Diesla w Polsce przechodzi bolesną dezinflację motoryzacyjną.

Udostępnij
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze