Wielkie powroty w świecie motoryzacji bywają elektryzujące, a najnowsza odsłona Nissana Micry to bez wątpienia wydarzenie, które zelektryzuje rynek aut miejskich. Nie jest to już tylko uroczy maluch – to wjeżdżający na scenę pełnokrwisty samochód elektryczny, który ambicjami i technologią celuje ambitnie w segment premium. Czy japoński gigant zdołał odświeżyć legendę, jednocześnie dając nam to, czego naprawdę potrzebujemy w miejskiej dżungli? Zapnijcie pasy – czas na nową, elektryczną erę Micry, która właśnie debiutuje w Polsce.
Czy nowa Micra to wizja przyszłości, czy sprytne nawiązanie do przeszłości?
Szósta generacja Nissana Micry to nic innego jak deklaracja zmiany generacyjnej na pełny etat, zwłaszcza w kontekście napędu – wjeżdża bowiem jako samochód w pełni elektryczny. Już na pierwszy rzut oka widać, że Japończycy postawili na odważny krok, jednocześnie balansując na cienkiej linie tradycji. Jak podkreślają sami projektanci, „nowa Micra z jednej strony jest autem odważnym i nowoczesnym, z drugiej jednak nie odeszła od założeń stylistycznych wypracowywanych przez ponad 40 lat istnienia modelu (został on zaprezentowany w 1982 r.)”. To próba pogodzenia nostalgii z potrzebami ery elektromobilności.
Design z pewnością intryguje. Zwracają uwagę charakterystyczne, smukłe przetłoczenia w dolnej części drzwi. Jeśli zastanawialiście się, skąd wzięła się ich forma, odpowiedź jest zaskakująca: „zdaniem projektantów auta, mają przypominać 'ślad pozostawiony na lodach po przejechaniu po nich łyżką’”. Wygląda to świeżo, a gładkie, minimalistyczne powierzchnie z pewnością pozytywnie wpłynęły na aerodynamikę, co w przypadku aut elektrycznych jest kluczowe dla zasięgu.
Szybkie ładowanie i kokpit godny segmentu wyżej – co kryje wnętrze?
Wchodząc do środka, szybko przestajemy myśleć o ulicznym wizerunku „malucha”. Wnętrze nowej Micry wykończono w dojrzałym i eleganckim tonie, co sugeruje, że Nissan chce konkurować z segmentem nieco wyższym. Całe centrum dowodzenia zdominowane jest przez technologię: kierowca ma do dyspozycji dwa 10,1-calowe ekrany multimedialne. Na szczęście nie zapomniano o ergonomii – fizyczne elementy pozwalają choćby na sterowanie systemem wentylacji, co jest ulgą dla tych, którzy mają dosyć dotykowego bombardowania.
Ale prawdziwa rewolucja w kontekście użytkowym pojawia się, gdy mowa o ładowaniu. Tutaj Nissan chce wyznaczać nowe standardy dla aut miejskich. Choć zasięg i pojemność baterii (dostępne w dwóch wariantach 40 i 52 kWh) są kluczowe, kluczowa jest prędkość „tankowania”. Micra charakteryzuje się wyjątkowo krótkim czasem ładowania, zdaniem producenta wynosi on ok. 30 minut (od 15 do 80 proc.). To naprawdę solidny wynik, znacznie ułatwiający życie w trasie lub podczas szybkiego postoju. Standardowa pompa ciepła oraz dedykowane systemy ogrzewania i chłodzenia mają z kolei zapewniać komfort termiczny bez rujnowania efektywności energetycznej. Aplikacja NissanConnect Services pozwala zdalnie kontrolować status baterii, lokalizację, historię ładowania, a nawet ustawić temperaturę w kabinie przed wejściem do pojazdu.
Ceny i dostępność: czy warto czekać na tańsze wersje?
Na ten moment rynek polski wita nową Micrę z nieco podniesioną głową, ponieważ początkowo dostępne są wyłącznie topowe, najlepiej wyposażone warianty. Aktualnie oferta obejmuje wersje Evolve oraz Evolve Plus, a te idą w parze z wyższą ceną.
Wariant Evolve, dostępny z akumulatorem 40 kWh (122 KM) lub 52 kWh (150 KM), startuje z pułapu 133 900 zł za słabszą opcję. W tej cenie otrzymujemy arsenał systemów wsparcia kierowcy – inteligentne hamowanie awaryjne, utrzymanie pasa ruchu, monitorowanie martwego pola, a także zaawansowany tempomat Stop&Go. Co istotne, w standardzie mamy sześć poduszek powietrznych. Wersja Evolve wyróżnia się także estetyką: 18-calowe felgi ICONIC, malowanie dwukolorowe z czarnym dachem i przyciemniane szyby. Mamy też to, co lubimy w zimie: podgrzewane fotele i kierownicę, a także ładowarkę indukcyjną i trójfazową ładowarkę AC 11 kW.
Model Evolve Plus podnosi poprzeczkę, głównie dzięki systemowi ProPILOT (wspomaganie jazdy na autostradzie) i systemowi audio Harman Kardon z dziewięcioma głośnikami. Ten wariant sprzedawany jest tylko z większym pakietem (52 kWh), a jego cena to już 154 300 zł. Dodatkowo, wnętrze Evolve Plus kusi sportowymi fotelami i opcjonalną beżowo-niebieską skórzaną tapicerką.
Jednak dla wielu klientów segmentu B kluczowe będą tańsze wersje. Na szczęście, Nissan ma plan: „W lutym 2026 r. Nissan ma zaprezentować w Polsce pełną gamę wyposażeniową z tańszymi odmianami”. Warto uzbroić się w cierpliwość, jeśli obecne, mocno obłożone dodatkami wydania Evolve i Evolve Plus wykraczają poza budżet. Wtedy okaże się, czy nowa Micra faktycznie stanie się królową miejskich ulic dla masowego odbiorcy.
