Europa zmienia limity prędkości na autostradach: testy w Czechach, powrót do 130 km/h w Austrii.

Jarek Michalski

Zmiany na europejskich autostradach nabierają tempa, a stawka to nasze codzienne minuty spędzone za kierownicą. Jeszcze niedawno Polska, z limitem 140 km/h, jawiła się jako ostania twierdza prędkości na kontynencie, ustępująca jedynie niemieckim bezlimitowym odcinkom. Teraz jednak wiatr historii zaczyna wiać w innym kierunku, a sąsiedzi odważnie eksperymentują z prędkością, co może zrewolucjonizować nasze podejście do podróżowania.

Czy strefa 150 km/h w Czechach to sygnał dla reszty Europy?

Czesi, dotychczas jeżdżący po autostradach z maksymalnie 130 km/h, postanowili zaryzykować i od 5 października 2025 roku wprowadzić pilotażowe ograniczenie do 150 km/h na wybranych fragmentach dróg szybkiego ruchu. To posunięcie, które wielu uzna za radykalne, ma jednak swoje uzasadnienie: zebranie twardych danych i ocena wpływu zwiększonej prędkości na bezpieczeństwo. Pierwszy odcinek, na którym kierowcy mogą legalnie przekroczyć „setkę” o półtora, to 60-kilometrowy fragment D3 między Czeskimi Budziejowicami a Taborem. Co ciekawe, ta wyższa prędkość nie będzie stała jak mur – na znakach zmiennej treści będzie się pojawiać okresowo, uzależniona od natężenia ruchu i pogody.

Ten pilotaż, który ma potrwać co najmniej pół roku, jest obserwowany z wyjątkową uwagą przez decydentów po naszej południowej granicy. Jeśli czeski eksperyment okaże się sukcesem, możemy być świadkami rewolucji drogowej w Polsce. Minister infrastruktury Dariusz Klimczak powiedział w radiu RMF: „Przyglądamy się temu, co robią Czesi, wnioski wyciągniemy po zakończeniu testu, na razie nie ma prac legislacyjnych. Mnie najbardziej zależy, żeby ludzie na drodze czuli się bezpiecznie”. To stonowana, ale dająca nadzieję zapowiedź, że 140 km/h może niedługo stać się reliktem przeszłości, choć na razie pozostaje to „melodią przyszłości”.

Niemcy wyjątkiem, Europa łagodnieje: globalny trend prędkości

Zanim przejdziemy do analizy, co słychać u naszych sąsiadów, warto przypomnieć kontekst: Polska od 2010 roku pozwala na jazdę 140 km/h, co stawiało nas w czołówce, obok Bułgarii, podczas gdy reszta kontynentu zazwyczaj trzyma się strefy 120–130 km/h. Niemcy to anomalia, gdzie brak ogólnokrajowego limitu na dużej części autostrad pozostaje niezmienny. Jednak w pozostałej części Europy widzimy wyraźny trend luzowania restrykcji, zwłaszcza po okresie zaostrzeń podyktowanych troską o środowisko.

Austria: Powrót do normalności po klimatycznych obostrzeniach

Austria przez pewien czas eksperymentowała z drastycznymi ograniczeniami do 100 km/h na kluczowych autostradach, powołując się na przepisy IG-L, mające ograniczyć emisję spalin. Było to uciążliwe zwłaszcza dla mniej ekologicznych pojazdów. Jednak zima minęła i ustąpiły restrykcje. Po zniesieniu limitu IG-L na A10 Tauern, teraz rząd Styrii poszedł o krok dalej i zniósł to ograniczenie na fragmentach A2 (Sud) i A9 (Pyhrn). Należy pamiętać, że te konkretne limity (IG-L) i tak nie dotyczyły aut elektrycznych, co było jaskrawym przykładem premiowania elektromobilności kosztem tradycyjnych kierowców. Mimo to, ogólny kierunek jest jasny: powrót do 130 km/h, tam gdzie to możliwe.

Holandia: Od radykalnego hamowania do ponownego przyspieszania

Holandia w 2020 roku zszokowała branżę, wprowadzając twardy limit 100 km/h na wszystkich autostradach w dzień, by walczyć z emisją tlenków azotu. Efekt? Zapewne lepsza jakość powietrza, ale niezadowolenie kierowców. Teraz Holendrzy dokonują korekty kursu. Już w 2025 roku na wybranych odcinkach powróci limit 130 km/h. Będą to między innymi 32 kilometry tamy Afsluitdijk (A7) oraz fragmenty autostrad A7 i A6. To wyraźny sygnał, że środowiskowe priorytety muszą ustąpić miejsca pragmatyce transportowej.

Czy próby podniesienia limitów to tylko europejska moda?

Ruchy na południu i w centrum Europy sugerują, że czas na radykalne obniżanie prędkości minął, a przynajmniej wyczerpał się argument środowiskowy, stanowiący pretekst do spowalniania ruchu.

Włochy: Pomysł na 150 km/h, który utknął w biurokracji

We Włoszech temat potencjalnego podniesienia prędkości do 150 km/h na trzypasmowych odcinkach autostrad był bardzo głośny w 2023 roku, a promował go osobiście wicepremier Matteo Salvini. Niestety, dla fanów szybkiej jazdy, projekt ten nie ujrzał światła dziennego. Włoskie Ministerstwo Transportu uznało, że ewentualne korzyści czasowe są nieproporcjonalne do wzrostu ryzyka, szczególnie na słynących z zatłoczenia trasach. Czysta kalkulacja bezpieczeństwa górą, choć wątpliwe, czy sam Salvini rezygnuje z ambicji.

Turcja: Infrastruktura dyktuje prędkość

Poza Unią Europejską, Turcja również przyjęła strategię podnoszenia limitów, ale w sposób wysoce uzasadniony. Jeszcze w 2022 roku obowiązywało tam 120 km/h, dziś na nowo wybudowanych i zmodernizowanych trasach można legalnie jechać 130 km/h, a miejscami nawet 140 km/h. Tureckie władze argumentują to rosnącą jakością autostrad – mają nowe nawierzchnie, szersze pasy i zaawansowane systemy bezpieczeństwa. To dowodzi, że infrastruktura, a nie upór ideologiczny, powinna być wyznacznikiem maksymalnej prędkości.

Obserwując ten dynamiczny rozwój — od czeskich eksperymentów, przez austriacki powrót do standardu, po tureckie inwestycje – staje się jasne, że status quo na polskich autostradach 140 km/h może niebawem okazać się anachronizmem, jeśli tylko nasze Ministerstwo Infrastruktury przekona się, że bezpieczeństwo rośnie nie tylko dzięki mniej agresywnej jeździe, ale także dzięki lepszym drogom i rozsądnym limitom.

Udostępnij
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów