Fragment S7 w Krakowie otwarty, ale z ograniczeniami.

Jarek Michalski

Wielka ulga dla kierowców w Krakowie nadchodzi szybciej, niż się spodziewaliście! Najważniejsza arteria północ-południe Polski, czyli trasa S7, zyskuje kolejny, długo wyczekiwany fragment. Czy oznacza to koniec korków na wschodniej obwodnicy? Zdecydowanie jeszcze nie, ale czwartkowe otwarcie to wyraźny sygnał, że gigantyczna inwestycja nabiera tempa. Przygotujcie się na jazdę po placu budowy, ale za to bliżej do pełnej ekspresowej dostępności stolicy Małopolski.

S7 w Krakowie: fragment Wschodniej Obwodnicy nareszcie dla ruchu – ale jak to w Polsce bywa – z haczykiem

W czwartek nastąpi przełom, na który wielu krakowskich kierowców czekało od miesięcy. Zgodnie z komunikatem Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA), kolejny segment drogi ekspresowej S7, będący kluczowym elementem Wschodniej Obwodnicy Krakowa (WOK), zostanie udostępniony dla ruchu. Mówimy o odcinku łączącym węzły Grębałów i Nowa Huta. Brzmi świetnie, prawda? Zanim jednak odpalicie nawigacje z myślą o szybkim przejeździe, musimy Wam przestawić kilka kluczowych detali – ten „otwarty” odcinek to typowy polski kompromis między potrzebą oddania drogi a finalizacją prac.

Faktem jest, że S7 to żyła komunikacyjna kraju, rozciągająca się od Gdańska aż po granicę ze Słowacją w Chyżnem, będąca częścią międzynarodowego korytarza E77. Obszar wokół Krakowa był ostatnio epicentrum intensywnych prac budowlanych. Poza kończonymi odcinkami pod Warszawą, to właśnie WOK była największym wyzwaniem inżynieryjnym. Oddanie tego fragmentu przybliża nas do celu, choć ten cel – pełna Wschodnia Obwodnica – to wciąż perspektywa drugiej połowy 2026 roku.

Jazda po placu budowy: 60 km/h to wasze nowe maksimum

Otwarcie będzie miało charakter tymczasowy i, nie oszukujmy się, będzie przypominało przejazd po czynnym placu budowy. Kierowcy na tym nowo udostępnionym fragmencie pojadą jednym pasem w każdym kierunku. To nie jest jeszcze pełnia szczęścia dla wylatującej i wlatującej do Krakowa ekspresówki.

Jak podkreśla GDDKiA, z formalnego punktu widzenia, ruch będzie się odbywał po terenie, który de facto wciąż jest strefą robót. Stąd wynikają restrykcje, które mogą zirytować tych, co liczą na zyskanie kilkunastu minut w dojazdach. Obowiązywać będzie ograniczenie prędkości do 60 km/h. Ale to nie koniec! W miejscach, gdzie konieczne są przejazdy między jezdniami (tak zwane przewiązki), prędkość spadnie drastycznie – do zaledwie 40 km/h.

Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej na zjeździe z S7 na ulicę Ujastek Mogilski. Wyjazd w tym miejscu zostanie przywrócony po położeniu nawierzchni. Jednak wjazd z tej ulicy na S7 pozostanie zablokowany. Ten tymczasowy układ ma obowiązywać przez najbliższe miesiące.

Tu padają kluczowe słowa od zarządcy:

Nie udostępnimy w całości obu jezdni. Na jezdni prowadzącej w kierunku Warszawy, w okolicy obecnego zjazdu na ul. Ujastek Mogilski, będą trwały ostatnie prace związane z położeniem nawierzchni

Zrozumienie, dlaczego tak się dzieje, wymaga spojrzenia na metodykę budowy dróg ekspresowych – często fragmenty udostępnia się w ciągłej eksploatacji, aby umożliwić prace na pozostałych częściach przekroju drogowego. To wyścig z czasem i pogodą.

Od Widomy do Nowej Huty: jak wygląda droga ekspresowa do Warszawy?

Aby w pełni docenić znaczenie tego czwartkowego otwarcia, musimy spojrzeć na całą mozaikę budowy S7 na północ od Krakowa. W grudniu 2024 roku GDDKiA zrealizowała potężny krok naprzód, oddając 13,3 km odcinek trasy S7 od węzła Widoma (gdzie trasa łączy się z S52 – Północną Obwodnicą Krakowa) do budowanego węzła Mistrzejowice. To był ten moment, kiedy S7 wreszcie „dotknęło” Krakowa od północy.

Jednak serce problemu, czyli dojazd do Nowej Huty i reszty aglomeracji, wciąż jest w budowie. Pozostał jeszcze 5-kilometrowy odcinek, ten od węzła Mistrzejowice do Nowej Huty. Choć to na pozór niewiele, ten fragment jest z technicznego punktu widzenia niezwykle złożony. Mamy tu aż 29 obiektów inżynieryjnych – mosty, wiadukty i estakady. Każdy taki obiekt to osobna, skomplikowana operacja.

Całe przedsięwzięcie jest warte blisko 1,7 miliarda złotych, z czego niemal 956 milionów złotych to wsparcie unijne. Wykonawcą jest konsorcjum pod wodzą tureckiej firmy Gulermak, we współpracy z polskim podmiotem Mosty Łódź. Czy uda im się wyrobić w harmonogramie?

Kiedy wreszcie zapomnimy o objazdach? Wizja 2026

Kiedy wreszcie będziemy mogli powiedzieć, że S7 w Krakowie jest ukończona? Zarządca dróg celuje w drugą połowę 2026 roku. To wtedy planowane jest otwarcie węzła Mistrzejowice, a co za tym idzie – zamknięcie pełnego ringu Wschodniej Obwodnicy Krakowa (IV Obwodnicy). Oznacza to, że kluczowy element, który od lat spędza sen z powiek mieszkańcom, w końcu zostanie skompletowany.

Dla kierowców oznacza to koniec obecnej tymczasowej konfiguracji ruchu i, miejmy nadzieję, płynniejsze połączenie Północ-Południe, co jest niezbędne dla logistyki i codziennych dojazdów do stolicy Małopolski. Inwestycja ta, mimo że ciągnie się latami i wymaga cierpliwości (zwłaszcza przy jeździe 40 km/h po otwartym odcinku), jest absolutnie kluczowa dla przepustowości regionu. Trzymajmy kciuki, by ekipy budowlane nie napotkały nieprzewidzianych geologicznych niespodzianek.

Udostępnij
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze