Chińscy producenci motoryzacyjni nie zwalniają tempa, a Omoda 5 SHS jawi się jako projekt, który ma namieszać w europejskich segmentach SUV. Choć premiera nad Wisłą planowana jest dopiero na połowę 2026 roku, już teraz widać, że przyszłość tej marki to nie jest żaden lifting ani kosmetyczna poprawka, lecz gruntowna rewolucja stylistyczna i technologiczna. Zastanawiamy się, czy ten nowy, futurystyczny model faktycznie ma szansę konkurować z uznanymi gigantami, biorąc pod uwagę obietnice dotyczące wydajności i ceny.
- Futurystyczny design, który budzi emocje – czy to faktycznie Omoda?
- Kokpit z kosmosu: Gdzie podziała się tradycja?
- Hybrydowa technologia z pogranicza fantastyki – 300 KM i zasięg 1200 km?
- Nie tylko PHEV: Pełen wachlarz opcji dla każdego kierowcy
- Bezpieczeństwo na poziomie europejskich maksimów
- Szansa na rynkowy nokaut? Konkurencja ma spory powód do zmartwień
Futurystyczny design, który budzi emocje – czy to faktycznie Omoda?
Jeśli ktoś myśli, że nowa Omoda 5 SHS to jedynie odświeżona wersja obecnego modelu z dodanym „jakimś” napędem, jest w głębokim błędzie. Bazując na obserwacjach z Szanghaju, mam wrażenie, że to zupełnie nowe auto, powołane do życia zgodnie z nowym językiem stylistycznym marki. Z przodu wita nas zamknięty grill i agresywne, ostre linie świateł LED. Szczerze mówiąc, trudno jednoznacznie orzec, czy jest „ładne” w klasycznym rozumieniu, ale z pewnością przyciąga wzrok.
„Trudno powiedzieć, czy jest jednoznacznie ładne, ale Toyota C-HR w chwili debiutu również budziła różne emocje, a okazała się ogromnym sukcesem.”
Proporcje nadwozia, z wyraźnie wydłużoną maską, a także kontrastowy czarny dach i charakterystyczna listwa świetlna łącząca tylne lampy – to wszystko sprawia, że Omodę 5 SHS będzie można rozpoznać z kilometra. Nie pomylimy jej z nikim z segmentu, co w dzisiejszym zalewie podobnych SUV-ów jest już pewnym osiągnięciem. Pod względem designu, chińscy inżynierowie postawili na odwagę, a to się ceni. W przeciwieństwie do obecnej wersji, gdzie królował potężny wlot powietrza, teraz mamy znacznie bardziej stonowany, zamknięty przód, odziedziczony po nowych wizjach marki.
Kokpit z kosmosu: Gdzie podziała się tradycja?
Wnętrze to kolejna strefa totalnej metamorfozy. Zapomnijmy o tym, co znaliśmy do tej pory. W kabinie dominuje jeden, olbrzymi ekran centralny, za którego pośrednictwem będziemy zarządzać nowym, bardziej zaawansowanym systemem multimedialnym. Co ciekawe, dźwignia zmiany biegów przeniosła się za kierownicę, co jest znakiem rozpoznawczym aut elektrycznych lub z zaawansowanymi hybrydami, tak jak w elektrycznej Omodzie 5 czy bratnim Jaecoo 7.
Przeniesienie selektora na kolumnę kierownicy uwolniło tunel środkowy, który zyskał na praktyczności. Fotele i ogólna estetyka wykończenia sprawiają wrażenie znacznie bardziej nowoczesnych i dopracowanych. Co więcej, samochód urośnie – długość wyniesie zbliżone 4,5 metra, co oznacza powiększenie o kilkanaście centymetrów względem poprzednika.
„Pasażerowie z tyłu mają zyskać więcej miejsca na nogi.”
Większa kabina to również większy potencjał bagażowy i lepsza ergonomia, co jest kluczowe w segmencie kompaktowych SUV-ów rodzinnych. Do tego dochodzą obietnice technologiczne: najnowszy system multimedialny ma obsługiwać język polski i oferować pełen dostęp do usług online.
Hybrydowa technologia z pogranicza fantastyki – 300 KM i zasięg 1200 km?
Sednem rewolucji jest jednak jednostka napędowa. Omoda 5 SHS to nie jest lekka hybryda, ale pełnoprawna hybryda typu plug-in, która korzysta z tej samej architektury co Jaecoo 7 SHS. Oznacza to, że możemy oczekiwać nie tylko oszczędności, ale przede wszystkim fenomenalnych osiągów jak na ten segment.
Mówimy o mocy systemowej przekraczającej 300 KM, co czyni ten model prawdziwym muscle carem wśród crossoverów PHEV. Ale moc to jedno, a oszczędność drugie. Według wstępnych szacunków, na samym prądzie nowy model ma przejechać około 90 kilometrów w cyklu WLTP. To już przyzwoita wartość, pozwalająca na codzienne dojazdy bez uruchamiania silnika spalinowego.
Kiedy systemy połączą siły, deklarowane średnie spalanie ma oscylować poniżej 5 litrów na 100 kilometrów. Jeśli będziemy rutynowo ładować auto z domowego gniazdka, koszt przejechania stu kilometrów może spaść do absurdalnie niskiego poziomu – około 20 złotych. Brzmi to jak marzenie, ale to realia systemów plug-in czerpiących z zaawansowanej chińskiej technologii. Co więcej, łączny zasięg, biorąc pod uwagę pełny bak i naładowaną baterię, ma przekroczyć 1200 kilometrów. To dystans, z którym żaden konkurent nie może się równać.
Nie tylko PHEV: Pełen wachlarz opcji dla każdego kierowcy
Oczywiście, marka rozumie, że nie każdy klient potrzebuje lub chce ładować auto. Oprócz modelu SHS, Omoda 5 doczeka się także klasycznej odmiany spalinowej, wyposażonej w turbodoładowany silnik benzynowy 1.6T GDI. Ponadto, co dla wielu będzie kluczowe, w gamie silnikowej pojawi się wariant w pełni elektryczny, obiecujący zasięg rzędu 430 km na jednym ładowaniu.
Najważniejsza zmiana? Wszystkie te trzy wersje (PHEV, benzyna, BEV) będą miały tę samą, rewolucyjnie nową stylistykę. To duży krok naprzód, ponieważ obecny crossover Omoda 5 posiada zupełnie inne oblicze w wersji spalinowej i elektrycznej. Standaryzacja designu to sygnał, że marka chce być rozpoznawalna jako spójna, nowoczesna linia produktowa.
Bezpieczeństwo na poziomie europejskich maksimów
W segmencie, gdzie króluje TUV i Euro NCAP, nie można przesadzać z innowacjami, zaniedbując bezpieczeństwo. Nowe Omoda 5 ma być naszpikowana systemami wspomagania kierowcy (ADAS). Mówimy tu o pełnym pakiecie: adaptacyjnym tempomacie, asystencie pasa ruchu, monitorowaniu martwego pola, a nawet asystencie jazdy w korku.
Producent celuje bezkompromisowo w pięć gwiazdek w testach zderzeniowych Euro NCAP, co oznacza standardowo liczne poduszki powietrzne i zaawansowane systemy awaryjnego hamowania. To klucz do przełamania barier psychologicznych wobec aut spoza Starego Kontynentu.
Szansa na rynkowy nokaut? Konkurencja ma spory powód do zmartwień
Jeżeli chińscy inżynierowie faktycznie utrzymają obietnice dotyczące napędu i wyposażenia, to konkurenci muszą się poważnie obawiać. W tej klasie SUV-ów – gdzie królują już nie tylko Toyota C-HR, ale i Kia Niro, Hyundai Kona czy Nissan Qashqai – Omoda stawia na brutalną przewagę technologiczną i, co najważniejsze, cenową.
Choć cennik nie ujrzał jeszcze światła dziennego, przedstawiciele marki sugerują, że Omoda 5 SHS będzie jednym z najbardziej atrakcyjnie wycenionych hybryd plug-in na rynku. Jeśli zaoferują 300 KM i 90 km na prądzie za cenę niższa niż u Japończyków czy Koreańczyków, zyskają rzesze klientów.
Polska ma być jednym z pierwszych rynków, gdzie nowość zadebiutuje w Europie, co świadczy o strategicznym znaczeniu naszego regionu. Dodatkowe wsparcie w postaci siedmioletniej gwarancji (lub 150 tys. km) oraz deklaracja o szybkim dostępie do części zamiennych to próba ostatecznego przekonania sceptyków. Chińska motoryzacja wkracza na etap, gdzie „taniej” przestaje oznaczać „gorzej”.
