Google Maps uruchamia w tunelach pozycjonowanie dzięki bluetooth.

Jarek Michalski

Często myślicie, że Wasz smartfon zna każdą Waszą decyzję i każdy zakręt, jaki robicie na drodze. Większość z nas bezgranicznie ufa Google Maps, planując trasy, optymalizując zużycie paliwa czy po prostu unikając nieprzyjemnych niespodzianek na drodze. Jednak co się dzieje, gdy sygnał GPS nagle pada, a Wy z impetem wjeżdżacie w mrok długiego tunelu? Okazuje się, że gigant z Mountain View ma as w rękawie, a choć jest on dostępny tylko dla wybranych, to może okazać się ratunkiem w naprawdę kluczowych momentach.

Zapomniany as w rękawie Google: Pozycjonowanie poza zasięgiem satelitów

Wielu kierowców zna zaawansowane opcje Google Maps – od wyboru profilu pojazdu pod kątem hybrydy czy diesla, po alarmy o przekroczeniu prędkości i zgłaszanie zagrożeń. To fundament nowoczesnej nawigacji. Niemniej jednak, istnieje funkcja, która tkwi nieco głębiej w ustawieniach, a jej potencjał jest ogromny, zwłaszcza na wymagających alpejskich przełęczach, gdzie tunele nie są jedynie prostym przejazdem, a skomplikowaną siecią dróg. Mowa o mechanizmie wykorzystującym Beacony bluetooth.

Co to właściwie jest? To technologia, która pozwala urządzeniu określić pozycję nie poprzez triangulation sygnału z satelitów, ale dzięki komunikacji z małymi nadajnikami, tzw. beaconami. To rozwiązanie idealne w miejscach, gdzie GPS po prostu nie daje rady – w najgłębszych tunelach, podziemnych parkingach, a nawet we wnętrzach dużych obiektów. W świecie, gdzie liczy się precyzja, pozycjonowanie na bazie Bluetooth to fascynująca alternatywa.

Dlaczego warto włączyć beacony, skoro tunele są przecież proste?

Pytanie, które Ciśnie się na usta wielu: po co komu nawigacja w tunelu, skoro zazwyczaj jest jeden wjazd i jeden wyjazd? To naiwne podejście, zwłaszcza w kontekście nowoczesnej infrastruktury drogowej w Europie.

Spójrzmy prawdzie w oczy. Tunele, szczególnie te w Alpach czy rozbudowane arterie aglomeracji miejskich (jak np. te w Wiedniu), potrafią być labiryntami! Rozgałęzienia, boczne odnogi, a tuż za wyjazdem czeka skomplikowany węzeł drogowy. W takich chwilach, precyzyjna informacja o tym, który pas ruchu zająć, jest bezcenna.

Właśnie do tego służy ta funkcja. Jeśli w tunelu zainstalowane są dedykowane nadajniki, aplikacja może precyzyjnie śledzić Wasz ruch, nawet gdy satelity zniknęły z pola widzenia. Warto jednak podkreślić kluczową zależność: (cytat) „funkcja działa tylko wówczas, gdy w miejscu, przez które przejeżdżamy znajdują się 'beacony’, czyli nadajniki – jeśli ich nie ma, nawigacja będzie udzielać wskazówek na przykład na podstawie prędkości, z którą wjechaliśmy do tunelu, co sprawia, że te mogą być nieprecyzyjne.”

Trzeba pamiętać jeszcze o jednym wymogu technicznym: po stronie kierowcy musi być włączony Bluetooth. Bez aktywnej łączności radiowej w telefonie, cała ta infrastruktura po prostu nie zadziała.

Android rządzi – a co z użytkownikami iOS?

I tu dochodzimy do pewnego dysonansu technologicznego, który może frustrować. Funkcja ta, mimo globalnego potencjału, jest obecnie ekskluzywnie zarezerwowana dla jednego obozu. (cytat) „Funkcja Beacony bluetooth w tunelach jest dostępna wyłącznie na urządzeniach z Androidem i musi zostać aktywowana w ustawieniach aplikacji.”

Jeśli jesteście użytkownikami zielonego robota, macie szczęście, ale musicie wykonać kilka kroków. Domyślnie opcja ta jest „uśpiona”. Aby ją obudzić, musicie w Google Maps przejść do Ustawień, następnie znaleźć sekcję Nawigacja i tam – niczym poszukiwacze ukrytego skarbu – przesunąć suwak przy opcji „Beacony bluetooth w tunelach”. Ostatecznie, musicie jeszcze wyrazić zgodę na to, by aplikacja mogła swobodnie ustalać Waszą lokalizację w ten sposób.

Co ciekawe, ten mechanizm nie jest zupełnie nowy w ekosystemie Google. Wcześniej pojawił się w Waze, aplikacji, którą Google przejęło już dawno temu. Teraz, od stycznia 2024 roku, funkcja ta, po fazie intensywnych testów, trafiła do wszystkich (zgodnych) użytkowników Map.

Wartością dodaną jest fakt, że technologia ta stanowi pewnego rodzaju pomost między światem zewnętrznym a infrastrukturą ukrytą pod ziemią. To ewolucja nawigacji, która powoli odchodzi od polegania wyłącznie na czystym widoku nieba. Zatem, jeśli planujecie podróż przez góry lub wielkie metropolie, warto poświęcić chwilę i włączyć ten niepozorny przełącznik. Przecież precyzja, nawet w mroku, jest kluczem do spokojnej jazdy.

Udostępnij
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze