W obliczu globalnych zawirowań energetycznych i potencjalnych kryzysów zaopatrzeniowych, Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) wysłała niepokojący sygnał w stronę kierowców aut z instalacjami LPG. Propozycja, by na pewien czas przesiąść się na benzynę, by zabezpieczyć dostawy gazu płynnego dla celów komunalnych, może wydawać się szokująca dla polskich użytkowników autogazu. Czy rzeczywiście grozi nam skokowy wzrost cen lub co gorsza – deficyt na dystrybutorach?
Auta z LPG mają jeździć na benzynie. Gaz ma być dla kuchenek
Zalecenia Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) dotyczące potencjalnego ograniczenia zużycia LPG w transporcie, aby przekierować ten cenny surowiec przede wszystkim na potrzeby grzewcze i komunalne, wywołały spore poruszenie. IEA argumentuje, że w obliczu globalnych napięć, takich jak blokada Cieśniny Ormuz, przez którą przepływa znacząca część światowej ropy i produktów ropopochodnych, ceny surowców szybują w górę. Rezultatem są „jeszcze ostrzejsze wzrosty produktów rafinowanych, takich jak olej napędowy, paliwo lotnicze i gaz płynny (LPG)”.
Według analiz IEA, globalnie, takie tymczasowe odejście od autogazu w pojazdach drogowych mogłoby uwolnić niemal całe zużycie na cele domowe, co wiązałoby się ze światowym wzrostem zapotrzebowania na benzynę o około 2 proc. Sugeruje się nawet, że rządy mogłyby zastosować instrumenty fiskalne, na przykład poprzez podniesienie akcyzy na LPG, aby chwilowo zniechęcić kierowców do korzystania z gazu. Jak to wygląda w praktyce dla polskiego kierowcy, który przywykł do niższych cen autogazu?
Czy w Polsce może zabraknąć LPG? Eksperci nie mają wątpliwości
Mimo globalnych zawirowań, polscy eksperci uspokajają. Jakub Bogucki z portalu e-petrol.pl jest stanowczy w swojej ocenie – scenariusz czysto zaopatrzeniowego załamania rynku LPG w Polsce jest skrajnie mało prawdopodobny. Zalecenia IEA, choć z punktu widzenia międzynarodowego mają pewien sens, w kontekście polskiego rynku są mniej palące.
Dr Bogucki precyzuje, że problem braku LPG w kontekście użycia go do celów komunalnych jest charakterystyczny głównie dla rynków azjatyckich, na przykład dla Indii, gdzie gaz płynny stanowi podstawowe paliwo domowe.
Zważywszy, że duża część LPG trafiała do Indii z rejonu Zatoki Perskiej, tam rzeczywiście możemy mieć problem strukturalny, zaopatrzeniowy.
W Polsce sytuacja wygląda zupełnie inaczej, co jest kluczowe dla każdego kierowcy lpg. Sytuacja zaopatrzeniowa w naszym kraju jest stabilna – LPG trafia do nas przeważnie ze Stanów Zjednoczonych i krajów Europy Zachodniej. Jak podkreśla ekspert:
W Polsce o problemach stricte zaopatrzeniowych nie powinniśmy mówić, ponieważ do Polski trafia LPG głównie ze Stanów Zjednoczonych i Europy Zachodniej. W tej chwili, ze strony zaopatrzeniowej, Polsce nic nie grozi.
Polacy korzystają z LPG przede wszystkim jako paliwa samochodowego, a nie głównego źródła energii dla gospodarstw domowych, co diametralnie zmienia perspektywę reagowania na ewentualne niedobory.
80 proc. LPG w Polsce pochodzi z eksportu
Chociaż bezpośrednie zagrożenie brakiem paliwa na dystrybutorach wydaje się odległe, kierowcy aut z instalacją gazową muszą przygotować się na inny problem – dynamiczne i trudne do przewidzenia podwyżki cen. Polski rynek LPG jest strukturalnie uzależniony od importu. Szacuje się, że około 80 proc. gazu płynnego, który ląduje w baku Polaków, pochodzi z zagranicy. Dla porównania, import benzyny to tylko około 20 proc. zapotrzebowania, a oleju napędowego – nieco ponad 40 proc.
Ta ogromna zależność od rynków międzynarodowych oznacza, że Polska działa jak system naczyń połączonych. Wzrost cen surowca na świecie błyskawicznie przekłada się na krajowe cenniki. Choć krajowe rafinerie są w stanie pokryć zapotrzebowanie na potrzeby komunalne, bez importu paliwo dla samochodów zniknęłoby z rynku w mgnieniu oka. To właśnie ta składowa importowa sprawia, że ceny LPG mogą rosnąć szybciej niż konkurencja.
Czy LPG dalej się opłaca? Matematyka wyjaśnia wszystko
W kontekście tych wszystkich zawirowań, kluczowe pytanie brzmi: czy jazda na autogazie nadal ma sens ekonomiczny? Mimo że globalne wstrząsy wymuszają wzrost cen, porównanie kosztów tankowania wciąż przemawia na korzyść LPG.
Spójrzmy na dane z lutego i marca, które doskonale ilustrują ten trend. Na przełomie lutego i marca, średnie ceny paliw wyglądały następująco: benzyna 95-oktanowa oscylowała wokół 5,73 zł/l, diesel kosztował 5,95 zł/l, a autogaz zaledwie 2,78 zł/l.
Przyjrzyjmy się sytuacji już po pierwszych mocnych wzrostach cen na rynkach:
- Benzyna 95-oktanowa: 6,79 zł/l
- Olej napędowy: 7,76 zł/l
- Autogaz: 3,32 zł/l
Analiza tych liczb jest pouczająca. W niespełna trzy tygodnie olej napędowy podrożał o ponad 30 proc., benzyna o przeszło 18,5 proc., natomiast autogaz minimalnie mniej – o nieco ponad 19 proc. W praktyce, proporcja ceny litra LPG do ceny benzyny bezołowiowej utrzymała się na stabilnym, korzystnym dla kierowców autogazu poziomie. Na tę chwilę, mimo wszystkich globalnych turbulencji i prognoz IEA, LPG pozostaje najtańszym wyborem w eksploatacji nowoczesnego samochodu.
