Indyjski motocykl elektryczny przejechał 100 tys. km, a bateria niemal nie straciła pojemności.

Jarek Michalski

Historia, która wstrząsa motoryzacyjnym establishmentem, właśnie się wydarzyła – i to za sprawą maszyny z Indii. Kiedy motocykle elektryczne wciąż walczą o akceptację, jeden z nich, Ultraviolette F77, udowodnił, że rewolucja nie jest tylko obietnicą, ale mierzalnym faktem. Czyżby era spalinowych weteranów miała się niebawem skończyć?

Motocyklem elektrycznym przejechał 100 tys. km. Zasięg przekracza 300 km

Przez dekady motocykl był synonimem pasji, ryk silnika i zapach benzyny. Próby przekonania motocyklistów do napędu elektrycznego często kończyły się fiaskiem – po prostu nie czuli tego „czegoś”. Jednak test wytrzymałości, jakiego dokonał właściciel Ultraviolette F77, Harish Surampade, rzuca zupełnie nowe światło na tę technologię. Przekroczenie bariery 100 000 kilometrów na elektrycznym jednośladzie to kamień milowy, który musi zmusić do refleksji nawet najbardziej zatwardziałych purystów.

A przecież F77 to indyjska konstrukcja, wspierana przez giganta TVS, właściciela legendarnej marki Norton. To nie tylko kwestia dystansu, ale też warunków, w jakich ten dystans został pokonany. Mowa o przejażdżkach w Himalajach, gdzie ekstremalne temperatury wahały się od -15 do 48 stopni Celsjusza. Wyobrażacie sobie eksploatację baterii w takich skrajnościach? Tymczasem Surampade nierzadko pokonywał ponad 600 km jednego dnia!

Kluczowym wskaźnikiem, który obala mity o szybkiej degradacji elektrycznych ogniw, jest stan baterii po tym maratonie. Właściciel podkreśla, że po przejechaniu tej kolosalnej trasy, pojemność baterii w jego F77 wynosi aż 96 proc. To jest absolutny dowód na to, że projektanci tego modelu celowali w najwyższą trwałość i niezawodność.

Standardowa wersja F77 oferuje baterię 7,1 kWh, co przekłada się na zasięg do 211 km w cyklu mieszanym. Jednakże, dla bardziej wymagających, dostępna jest opcja z ogniwem 10,3 kWh, które pozwala na pokonanie nawet 323 km na jednym ładowaniu. To już parametry, które zaczynają konkurować z motocyklami spalinowymi o średniej pojemności.

Bateria w modelu F77 została zaprojektowana tak, by zapewnić najwyższą trwałość, wydajność, długoterminową niezawodność oraz równe osiągi. Fakt, że klient przejechał 100 tys. km i zachował 96 proc. pojemności baterii, to ostateczne potwierdzenie, że się udało. Z kolei model F77 pokazuje, co Indie mogą dać światu.

Usterki w motocyklu elektrycznym naprawiali zdalnie. Przejechał 100 tys. km i nie był w serwisie

Kolejny aspekt, który często odstrasza potencjalnych nabywców EV, to obawa o skomplikowaną i kosztowną obsługę serwisową. W przypadku Ultraviolette F77, inżynierowie najwyraźniej postawili na zaawansowaną diagnostykę zdalną.

Surampade na etapie 100 000 km nie tylko nie musiał odwiedzać serwisu z powodu poważnej awarii, ale drobne bolączki, które się pojawiły, załatwiono bez fizycznej wizyty. Pracownicy Ultraviolette łączyli się zdalnie z motocyklem, przeprowadzali diagnostykę i eliminowali błędy. To pokazuje, jak dalekie od spalinowej archaiczności są nowoczesne konstrukcje elektryczne.

Ale czy F77 oferuje osiągi adekwatne do rewolucyjnej trwałości? Elektryczna jednostka napędowa tej maszyny generuje moc 36 KM. Owszem, to nie są dane sportowych supersamochodów, ale to, co dzieje się przy starcie, robi wrażenie: przyspieszenie od 0 do 60 km/h zajmuje zaledwie 2,8 sekundy. Maksymalnie możemy liczyć na około 160 km/h. W świecie spalinowych jednośladów, te osiągi plasują go w sąsiedztwie mocnych maszyn o pojemności 400 cm3.

Co więcej, czas ładowania również brzmi obiecująco. Korzystając z szybkiej ładowarki o mocy 12 kW, naładowanie baterii z 20 do 80 procent zajmuje około godziny. Dla motocyklisty, który liczy się z czasem, ta synergia wydajności i szybkiego „tankowania” jest kluczowa.

Ile jest motocykli elektrycznych w Polsce?

Choć historia Ultraviolette F77 to globalny fenomen, warto spojrzeć na nasz rodzimy rynek. W Polsce elektryczne jednoślady notują systematyczny wzrost popularności, choć motocykle – w przeciwieństwie do skuterów elektrycznych – wciąż stanowią mniejszość w tym segmencie.

Według danych Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego SAMAR, na maj 2025 roku w Polsce zarejestrowanych było łącznie 24 729 elektrycznych jednośladów. Prawie 90% z nich to motorowery – ich liczba ukształtowała się na poziomie 21 986 sztuk. Dopiero 2 743 to pełnoprawne motocykle napędzane prądem. Choć stanowią one zaledwie niewielki ułamek całości (stanowiąc 20,31 proc. wszystkich EV w segmencie jednośladów), dynamiczny wzrost widać w liczbach. Od stycznia do maja bieżącego roku zarejestrowano 1 683 elektryczne maszyny, co oznacza wzrost o 5,1 proc. rok do roku. Te liczby sugerują, że świadomość potencjału elektrycznej jazdy po drogach, także tych bardziej wymagających, rośnie, choć powoli.

Udostępnij
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze