Jeep przywraca krzykliwy kolor mojito! dla modeli Wrangler i Gladiator.

Jarek Michalski

Jeep ponownie udowadnia, że eklektyzm to stan umysłu, a nie tylko cecha rynku crossoverów. Producenci popularnych terenówek rzucają wyzwanie szarej masie, wprowadzając barwy tak odważne, że obok nich nawet róż Tuscadero wygląda jak stonowany beż. Przygotujcie się na powrót elektryzującej zieleni, która z pewnością rozgrzeje serca purystów i zmrozi krew w żyłach miłośników dyskrecji.

Zieleń, która krzyczy: „Mojito!” wdziera się do gamy Jeepa

Kiedy myślimy o autach terenowych, zazwyczaj do głowy wpadają nam odcienie ziemi: khaki, brąz, oliwka. A tu proszę – Jeep postanowił z rozmachem otworzyć drzwi dla odważnych, wprowadzając do palety kolorystycznej na rok 2025 modelów Wrangler i Gladiator lakier Mojito! green. To nie jest subtelny akcent; to barwa, która ma szansę stać się legendą, niemal neonowym krzykiem na bezdrożach.

Co ciekawe, dla modelu Gladiator jest to absolutna nowość, debiut tej szalonej zieleni w gamie pickupów. Natomiast w Wranglerze oznacza to powrót po siedmiu latach przerwy, co tylko potwierdza cykliczność mody – zwłaszcza tej motoryzacyjnej. Trzeba przyznać, że na tle wspomnianego przez źródło „sławnego różu Tuscadero” ta zieleń zdaje się stawiać równie mocny, jeśli nie silniejszy, manifest wizualny.

Interesujące jest to, jak Jeep balansuje między tradycją a ekstrawagancją. Oprócz wracającego Mojito! do oferty dołącza także kolejny zielony odcień, tym razem inspirowany wojskowością – matowa ’41 olive drab. Dwa skrajnie różne podejścia do zieleni w jednym roczniku modelowym! Wybór należy do klienta: czy chce wyglądać jak koktajl serwowany w tropikalnym barze (Mojito!), czy jak weteran prosto z placu apelowego (’41 olive drab)?

Cena za odrobinę szaleństwa i podstawowe fakty

Taka unikalna estetyka swoje kosztuje, choć należy pamiętać, że mówimy o opcji lakierniczej. Dodanie koloru Mojito! do specyfikacji pojazdu obciąży portfel kwotą 595 dolarów.

Co jednak z bazową ceną wejścia do świata tych maszyn? To miła niespodzianka dla tych, którzy obawiali się, że radykalne kolory idą w parze z radykalnymi cenami. Zarówno Wrangler, jak i Gladiator na rok 2025 są dostępne w cenach „około 40 000 dolarów lub mniej”. Konkretnie, 2025 Wrangler w wariancie dwudrzwiowym Sport S startuje od 37 690 USD. Z kolei 2025 Gladiator w podstawowej wersji Sport wymaga wyłożenia 40 095 USD. Warto pamiętać, że te kwoty uwzględniają już 1 995 USD opłaty za dostawę (destination charge). To stawia Wranglera w bardzo konkurencyjnej pozycji dla osób szukających autentycznego SUV-a z pazurem.

Czy pod maską i we wnętrzu zaszły równie barwne zmiany?

Po ostatniej dużej aktualizacji w 2024 roku, zmiany w gamie Wranglera na rok 2025 są stosunkowo zachowawcze, co pozwala skupić się właśnie na niuansach, takich jak kolor. Na plus należy zaliczyć standaryzację wyposażenia: elektryczne zamki drzwi i szyby stają się standardem w całej linii. To już najwyższy czas, by nie traktować ich jako opcji premium. Dodatkowo, wprowadzono opcjonalny system wentylacji kabiny sterowany aplikacją – możemy schłodzić auto przed wejściem, co w upalne dni jest już niemal koniecznością, a nie luksusem.

Gladiator, jeśli chodzi o zmiany, idzie swoimi drogami, choć również skromnie. Najważniejszą, a dla purystów potencjalnie bolesną informacją, jest wyeliminowanie sześciostopniowej manualnej skrzyni biegów z oferty Mercedesa. Oznacza to, że od teraz Gladiator dostępny jest wyłącznie z ośmiobiegowym automatem. Tu wyraźnie widać, w którą stronę skręca rynek – automatyzacja dominuje, nawet w najbardziej „analogowych” z natury pojazdach. Na szczęście, miłośnicy ręcznej zmiany biegów mogą spać spokojnie – manualna skrzynia pozostaje dostępna w Wranglerze.

Moc i hybrydowe przyszłości

Choć estetyka to mocna karta tych modeli, silniki pozostają fundamentem. 2025 Wrangler oferuje szeroki wachlarz opcji: od 2,0-litrowej turbodoładowanej czwórki (270 KM), przez 3,6-litrowe V6 (285 KM), aż po potężne 6,4-litrowe V8 generujące 470 KM. Kluczowym elementem oferty jest oczywiście Wrangler 4xe plug-in hybrid, który łączy turbo-czwórkę z dwoma silnikami elektrycznymi, dając łączną moc systemową 375 KM. To idealne połączenie terenowej twardości z nowoczesną efektywnością.

Gladiator jest na razie mniej zróżnicowany pod względem napędu – dostępny jest wyłącznie z 3,6-litrowym V6. Jednakże, na horyzoncie majaczy nadzieja dla fanów prądu: spodziewamy się, że w roczniku modelowym 2026 pickup w końcu doczeka się wdrożenia hybrydowego układu plug-in zapożyczonego właśnie z Wranglera 4xe. To będzie moment, w którym Gladiator zyska nie tylko ekologiczny, ale i potężny zastrzyk momentu obrotowego w terenie.

Jeep przywraca krzykliwy kolor mojito! dla modeli Wrangler i Gladiator.

Udostępnij
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze