Kary za brak opłaty na autostradzie: nawet po latach skarbówka ściga kierowców.

Jarek Michalski

Kłopoty na autostradzie wcale nie minęły wraz z wprowadzeniem darmowych przejazdów. Nawet ponad rok po rewolucyjnej zmianie, kierowcy zmagają się z wezwaniami do zapłaty, a kwoty narastają do zaskakujących sum. Skarbowka nie próżnuje, a stare przewinienia wychodzą na jaw ze zdumiewającą regularnością. Czy jesteś pewien, że w 2022 roku nie zostawiłeś śladu, za który przyszło Ci właśnie zapłacić?

Kary za brak opłaty na autostradzie. Kierowcy wpadają do dzisiaj

System płatności na polskich autostradach zarządzanych przez GDDKiA przeszedł prawdziwą rewolucję, która, jak widać, wciąż generuje finansowe konsekwencje dla kierowców. Jeszcze niedawno obowiązywały tradycyjne bramki, gdzie płaciło się gotówką – archaiczne, ale przynajmniej jawne. Następnie pojawiła się próba cyfryzacji w postaci aplikacji mobilnej, która za pomocą nawigacji satelitarnej miała automatycznie naliczać opłaty za przejechane kilometry.

Przełom nastąpił 1 grudnia 2021 roku, kiedy to bramki wjazdowe podniesiono, a w życie weszła obowiązkowa forma elektroniczna – system e-Toll, który można było obsłużyć przez aplikację lub kupując bilet na stacji benzynowej. Taki stan rzeczy utrzymał się do 1 lipca 2023 roku, kiedy to nastąpiło kolejne trzęsienie ziemi: przejazdy państwowymi autostradami stały się bezpłatne dla kierowców samochodów osobowych i motocykli.

I tu zaczyna się dramat setek tysięcy zmotoryzowanych. Choć szlabany były podniesione, nie wszyscy kierowcy zrozumieli, że podniesiony szlaban nie oznacza darmowej jazdy. W zamieszaniu informacyjnym, zwłaszcza ci rzadziej korzystający z autostrad lub ci, którzy nie śledzili mediów, machinalnie przejeżdżali przez punkty, myśląc, że system płatności upadł. W okresie od 1 grudnia 2021 r. do 30 czerwca 2023 r. system rejestrował te „nieopłacone” przejazdy za pomocą kamer i specjalnych radiowozów Inspekcji Transportu Drogowego (WITD).

Skutki tej niewiedzy są piorunujące. Krajowa Administracja Skarbowa (KAS) wysłała już (stan na listopad br.) ponad 192 tysiące wezwań do zapłaty tzw. opłaty dodatkowej. Mówimy tu o kwocie, która w większości przypadków wynosi 500 zł za każdy nieopłacony odcinek, co sumarycznie przekracza już blisko 98 milionów złotych doliczonych do Krajowego Funduszu Drogowego. Czy to oznacza, że każdego dnia KAS rozsyła ponad 200 pism? Tak, i to pokazuje skalę problemu.

Brak e-Toll na autostradzie. Kierowcy nie wiedzieli, że trzeba płacić?

Wielu kierowców, złapanych na gorącym uczynku, twierdzi, że po prostu nie miało pojęcia, że bramki wjazdowe nie są już fizyczną barierą decydującą o opłacie. Pamiętali czasy, kiedy płacili fizycznie, a podniesiony szlaban oznaczał wolną drogę. Niestety, przepisy jasno stanowią, że za przejazd zrealizowany przed 1 lipca 2023 roku, gdy obowiązywał system e-Toll lub bilet, opłata musi zostać uregulowana.

Kluczem do obecnej windykacji jest art. 9 ustawy wprowadzającej darmowe przejazdy, który stanowi, że w przypadku przejazdów sprzed wejścia w życie nowych przepisów, stosuje się „dotychczasowe przepisy”. Tym samym aktywowany jest „archiwalny” art. 37ge ust. 13 ustawy o autostradach płatnych, który daje KAS prawo do naliczania opłaty dodatkowej.

To jest właśnie ta przerażająca klauzula:

Obowiązek wniesienia opłaty dodatkowej przedawnia się z upływem 5 lat, licząc od ostatniego dnia roku kalendarzowego, w którym opłata dodatkowa powinna zostać wniesiona.

Co to oznacza w praktyce? Jeśli miałeś pecha i przejechałeś bez opłaty w 2022 roku, KAS może cię ścigać aż do końca 2027 roku. Przejazdy z pierwszej połowy 2023 roku przedawniają się dopiero po 2028 roku! To oznacza, że ci, którzy myśleli, że sprawa ucichła, mogą dostać wezwanie za przejazd sprzed niemal trzech lat.

Czy można odwołać się od kary za przejazd autostradą?

Zatem, jeśli wezwanie już przyszło, co dalej? Zgodnie z procedurą, sprawami tymi zajmuje się Izba Administracji Skarbowej w Łodzi. Prawo daje możliwość obrony, ale bądźmy realistami – jest ono bardzo ograniczone.

Każdy, kto otrzymał wezwanie, ma 14 dni na złożenie sprzeciwu do Dyrektora IAS w Łodzi. Po odrzuceniu sprzeciwu, masz kolejne 14 dni na wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy lub 30 dni na wniesienie skargi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.

Jednak tutaj napotykamy na mur biurokracji i rygorystycznej interpretacji prawa. Problem nie leży w tym, czy jechałeś, ale czy miałeś ważny bilet. Jeśli Twój przejazd został zarejestrowany jako nieopłacony, argumenty natury „nie wiedziałem, że szlaban jest otwarty” praktycznie nie mają racji bytu.

Jeden z kierowców, choć faktycznie opłacił przejazd, popełnił kardynalny błąd – w aplikacji e-Toll pomylił numery rejestracyjne, podając dane samochodu służbowego. Mimo że opłata za przejazd została pobrana, KAS uznała, że to nie ten pojazd go dokonał, a więc nałożyła karę 500 zł za każdy kierunek przejazdu. W efekcie zapłacił 1000 zł kary, mimo że bilet faktycznie istniał i go uregulował.

Reakcja urzędowa była bezlitosna i pokazuje, jak restrykcyjne są przepisy dotyczące identyfikacji pojazdu:

Ewentualna pomyłka w zakupie biletu na samochód o innych numerach rejestracyjnych nie znajduje podstaw prawnych do uznania sprzeciwu.

Wygląda na to, że system został zaprojektowany tak, aby unikanie kary było niemal niemożliwe. Jeśli kamery Cię namierzyły i nie uregulowałeś opłaty elektronicznie, skarbowcy mają narzędzie, by ściągnąć należność po długim czasie, a Twoje argumenty o dezorientacji systemowej mogą zostać potraktowane jako nieistotne dla egzekwowania długu.

Udostępnij
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze