Kierowca z Koła pierwszym skazanym na dożywocie za złamanie zakazu jazdy po pijanemu.

Jarek Michalski

Właśnie weszły w życie nowe, zaostrzone przepisy dotyczące bezpieczeństwa na drogach, a już mamy pierwszego „rekordzistę”, który boleśnie przekonał się o ich sile. Zaledwie kilkanaście godzin po północy, 39-letni kierowca z Koła odebrał lekcję, która zapisze się w historii polskiego prawa drogowego. To, co zrobił, zasługuje na najsurowszą karę, a wyrok, który zapadł, jest bezprecedensowy i wysyła jasny sygnał dla wszystkich lekceważących prawo.

Pierwszy wyrok po nowelizacji: Dożywocie za złamanie zakazu i jazdę po spożyciu

Nie mija dobę, a system prawny zdążył już zademonstrować swoje nowe, twardsze oblicze. Mówimy o sytuacji, która wydarzyła się dosłownie kilkanaście godzin po tym, jak 29 stycznia w życie weszła nowelizacja Kodeksu karnego, która gruntownie zmienia zasady gry dla pijanych i recydywistów drogowych. 39-letni mieszkaniec Koła stał się symbolem tej zmiany, kiedy to za rażące naruszenie przepisów i złamanie sądowych zakazów, wymiar sprawiedliwości orzekł wobec niego bezprecedensowy wyrok – dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych!

Sprawa rozegrała się błyskawicznie. Kierowca Mercedesa, zachowując się skrajnie podejrzanie, pojawił się na parkingu pod jednym z zakładów pracy tuż po godzinie 14:00. Jego agresywne zachowanie i widoczne problemy z utrzymaniem równowagi (zataczał się) natychmiast zaalarmowały świadków, którzy słusznie zadzwonili pod numer alarmowy 112. To była decyzja, która przypieczętowała jego los, przynajmniej jeśli chodzi o kierowanie pojazdami.

Ponad 3,4 promila i dwa sądowe zakazy. Policjanci zatrzymali pijanego kierowcę

Gdy na miejsce dotarli funkcjonariusze, ich podejrzenia szybko się potwierdziły. Badanie alkomatem wykazało stężenie alkoholu w organizmie kierowcy na poziomie ponad 3,4 promila. Dla niewtajemniczonych, to poziom, który w medycynie określa się już jako stan zagrożenia życia, a w kontekście drogowym – skrajną nieodpowiedzialność. Ale to nie tylko alkohol był problemem.

Po rutynowej weryfikacji w policyjnych bazach danych wyszło na jaw, że 39-latek akurat posiadał aż dwa aktywne zakazy sądowe prowadzenia pojazdów mechanicznych, a jego prawo jazdy było cofnięte. To klasyczny przypadek recydywisty drogowego, który zupełnie nie respektuje autorytetu prawa. Zatrzymany mężczyzna trafił do celi, a po wytrzeźwieniu, zamiast powrotu do normalności, czekał go tryb przyspieszony w sądzie.

Dożywotnio stracił prawo jazdy. Złamał sądowy zakaz

Sąd, działając w trybie przyspieszonym, osądził sprawę w rekordowym tempie, zaledwie kilkanaście godzin po wejściu w życie zaostrzonych regulacji. Konsekwencje dla 39-latka są druzgocące:

Wobec 39-latka sąd orzekł dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych, karę 14 miesięcy pozbawienia wolności oraz obowiązek zapłaty 10 tys. zł na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej, a także 6 tys. zł nawiązki na rzecz Skarbu Państwa.

To właśnie złamanie sądowego zakazu, połączone z jazdą pod wpływem alkoholu, uruchomiło nową, znacznie ostrzejszą klauzulę w Kodeksie karnym. Mężczyzna z Koła, niestety, stał się tym samym niechlubnym pionierem – pierwszym w Polsce skazanym na mocy tych nowych, surowszych przepisów.

Nowe prawo drogowe od 29 stycznia. Surowsze kary dla tysięcy kierowców

Warto na chwilę zatrzymać się nad kontekstem prawnym, bo to klucz do zrozumienia powagi sytuacji. Nowelizacja, która weszła w życie o północy 29 stycznia, zaostrza kary za czyny, które polski ustawodawca uznał za rażąco niebezpieczne. Największe kontrowersje budzi modyfikacja art. 178d Kodeksu karnego.

Prowadzenie pojazdu ze skrajnie nadmierną prędkością, rażące naruszenie innych reguł ruchu lub narażenie kogoś na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, grozi teraz karą pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat.

Co więcej, nowe prawo wprowadza drastyczny mechanizm związany z utratą mienia. Sąd może orzec przepadek pojazdu na rzecz Skarbu Państwa w sytuacji, gdy kierowca zostanie przyłapany na prowadzeniu pod wpływem alkoholu (powyżej 0,5 promila) i jednocześnie złamie orzeczony wcześniej sądowy zakaz. Choć w tym konkretnym przypadku sąd orzekł dożywotni zakaz, a nie przepadek auta, to właśnie ten drakoniczny środek pokazuje, w którą stronę zmierza legislacja w walce z drogowymi piratami.

Złamanie sądowego zakazu oznacza jedno – prawo jazdy tracisz dożywotnio

Kluczową zmianą, na której boleśnie przekonał się kierowca z Koła, jest zaostrzenie odpowiedzialności za ignorowanie orzeczeń sądu. Jeśli ktoś ma sądowy zakaz prowadzenia pojazdów i zlekceważy go, stając za kierownicą, skutki są nieodwracalne.

Jedną z kluczowych zmian, o której przekonał się już 39-latek, jest zaostrzenie przepisów wobec kierowców łamiących sądowy zakaz prowadzenia pojazdów. W znowelizowanym Kodeksie karnym zapisano, że niezastosowanie się do zakazu prowadzenia pojazdów skutkuje dożywotnim zakazem prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych.

Nie tylko łamanie zakazu prowadzi do takiego finału. Z uprawnieniami dożywotnio pożegnają się również ci, którzy spowodują wypadek, będąc pod wpływem alkoholu lub środków odurzających, a następnie uciekną z miejsca zdarzenia lub celowo unikną poddania się badaniom trzeźwości. To jest definicja bezwzględnej niegodności bycia uczestnikiem ruchu drogowego.

Udostępnij
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze