Współczesne radiowozy to hybrydy, BMW z podwójnym doładowaniem i Skody zdolne do pościgów, ale czasem w służbie pozostają prawdziwe „woły robocze” z minionej epoki. Czy to sentyment, czy sprawdzona niezawodność? Właśnie pożegnaliśmy jednego z takich weteranów, który mimo upływu dekad wciąż dumnie służył polskiej policji, by ostatecznie zasłużyć na miejsce chwały w muzeum.
Koniec pewnej epoki: UAZ 469B odchodzi na zasłużoną emeryturę
Choć obecnie policyjna flota w Polsce kojarzy się głównie z nowoczesnymi Toyotami, dynamicznymi Kiami czy mocarnymi BMW, a dominującym trendem staje się ekologia w postaci pojazdów hybrydowych, to jednak legendy roadtripów i trudnego terenu wciąż potrafią zaskoczyć na drogach. Przez ostatnie 36 lat, a dokładnie od 1989 roku, jednym z takich niewzruszonych wojowników był UAZ 469B, który właśnie zakończył swoją niesamowitą służbę w dolnośląskiej policji. Tego typu pojazdy, pamiętające jeszcze echa czasów budowy socjalizmu, rzadko opuszczają służbę z powodu starości technicznej – zazwyczaj to po prostu czas na zmiany dyktowane wymogami nowoczesności.
Dla funkcjonariuszy z Odziału Prewencji Policji we Wrocławiu, gdzie UAZ stacjonował jako ostatni, nie była to tylko statystyczna ciekawostka. Ten egzemplarz brał udział w niezliczonej ilości patroli, interwencji i zabezpieczeń. Najważniejsze jest to, że przez te wszystkie dekady, UAZ 469B zachował pełną sprawność operacyjną. To nie była ekspozycja muzealna na kółkach, lecz w pełni funkcjonalny sprzęt bojowy.
Inżynieria prostoty: Dlaczego ten „dziadek” wciąż dawał radę?
Część entuzjastów motoryzacji może tylko kręcić głową, słysząc o utrzymywaniu w służbie pojazdu z 1972 roku (bo przecież model ten produkowano od tamtej pory). Jednak kluczem do długowieczności UAZ-a jest jego absolutnie purystyczna konstrukcja. Zaprojektowany z myślą o jednym – by przetrwać wszystko i dojechać tam, gdzie inne, bardziej cywilne auta (nawet dzisiejsze SUV-y) po prostu by utknęły.
Konstruktorzy postawili na surowość, a nie na „kulturę techniczną”. Mamy tu solidną ramę, niezawodne resory piórowe i klasyczny, reduktorowy napęd 4×4. Pod maską tkwi benzynowy silnik o pojemności 2,4 litra. Choć generuje zaledwie 70 koni mechanicznych z gaźnikowego zasilania, to właśnie ta prostota sprawia, że jednostka ta jest niewiarygodnie odporna na zanieczyszczenia paliwa i ekstremalne eksploatowanie. To jest motoryzacyjne BRCA – prosty genotyp, dający niesamowitą witalność w trudnych warunkach. Prawdziwa definicja „samochodu do wszystkiego i niczego z klasą”.
Ostatni postój w Oławie: UAZ 469B w Muzeum Motoryzacji WENA
Po dekadach wiernej służby, policyjny UAZ 469B został oficjalnie przekazany Muzeum Motoryzacji WENA w Oławie. To idealne miejsce dla takiego weterana. Otoczenie pojazdów z dawnych lat – zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że muzeum to słynie z imponującej kolekcji Maluchów (mają podobno największą w Polsce!) oraz innych perełek z epoki PRL i aut zachodnich – zapewnia mu należny szacunek.
Jak widać to, co dla niektórych było reliktem, dla innych – w tym dla samych funkcjonariuszy, którzy z nim pracowali – jest cennym elementem historii. Wspominając ten pojazd, jeden z oficerów ujął to doskonale:
To pojazd z duszą. Dla wielu funkcjonariuszy to nie tylko środek transportu, ale część ich wspomnień, służby i codziennych wyzwań. Cieszymy się, że UAZ znalazł obecnie swoje miejsce w muzeum, gdzie będzie mógł cieszyć oko kolejnych pokoleń pasjonatów motoryzacji
W dzisiejszej erze zaawansowanej telematyki i zaawansowanych systemów bezpieczeństwa, sentyment do maszyn tak fundamentalnie prostych i terenowo zorientowanych pozostaje żywy. UAZ 469B udowodnił swoją wartość: sprawdził się tam, gdzie najnowsze miejskie SUV-y z napędem 4×4 musiałyby wzywać pomoc drogową. Teraz, w Oławie, czeka na pasjonatów, którzy docenią jego surowy, ale niezwyciężony charakter.
