Polscy kierowcy mają powody do narzekań. Po dwóch miesiącach słodkiego spadku cen na dystrybutorach, luty przyniósł brutalne przebudzenie i pierwsze od dłuższego czasu podwyżki, które uderzyły najmocniej w kierowców benzyny 95. Czy to tylko chwilowy skok, czy początek nowej, droższej ery na stacjach paliw? Przyglądamy się, gdzie trzeba głębiej sięgnąć do portfela, a gdzie wciąż można liczyć na oszczędności.
Koniec taniego tankowania. Co naprawdę zmieniło się na przełomie stycznia i lutego?
Przez ponad osiem tygodni kierowcy w Polsce mogli odetchnąć z ulgą, obserwując systematyczne zsuwanie się cen benzyny, oleju napędowego i LPG. Nic jednak nie trwa wiecznie. Już na samym starcie lutego ten pozytywny trend został efektownie zatrzymany, a nawet odwrócony. Eksperci są zdania, że to kluczowy moment na polskim rynku paliw.
Największy szok cenowy dotknął właścicieli samochodów benzynowych. Średnia cena benzyny 95 wystrzeliła w górę o całe 5 groszy na litrze! Obecnie litr tego paliwa kosztuje w Polsce średnio 5,64 zł. Jak zauważają analitycy e-petrol.pl: „Początek lutego przyniósł jednak wyhamowanie tego trendu i wyraźny zwrot w drugą stronę. W ich ocenie obecna sytuacja oznacza wejście w mniej korzystny okres dla kierowców, przynajmniej w krótkiej perspektywie”.
Podwyżki dotknęły również pozostałe paliwa, choć w mniejszym stopniu. Diesel podrożał o 2 grosze, osiągając średnią cenę 5,95 zł, niestety zbliżając się do psychologicznej bariery 6 zł. LPG również nie pozostało nietknięte – autogaz zdrożał o 2 grosze, notując średnią cenę 2,69 zł za litr. To oznacza, że poziom 2,60 zł, który wydawał się być na wyciągnięcie ręki, znów się oddala. Benzyna 95 z ceną 5,64 zł i Diesel, który „zbliża się do granicy 6 zł”, to z pewnością sygnały, które każą kierowcom zastanowić się nad najbliższymi wyjazdami.
Paliwowa mapa Polski: Gdzie tankować, by nie płakać nad stanem konta?
Pomimo ogólnokrajowego wzrostu cen, Polska paliwowa nadal prezentuje mozaikę skrajnych różnic. Nie oznacza to bynajmniej, że wszyscy płacą tyle samo. Wciąż existują regiony, gdzie można zatankować znacząco taniej niż średnia krajowa.
Dla kierowców aut benzynowych prawdziwym zagłębiem dobrobytu okazało się województwo śląskie. Litr benzyny 95 kosztuje tam średnio zaledwie 5,51 zł. To spora różnica w stosunku do krajowej średniej i z pewnością warta rozważenia, jeśli akurat przebywamy w tym rejonie.
Natomiast jeśli Twoje serce bije dla silników Diesla lub jeździsz na LPG, kieruj swoje kroki na północny wschód – Warmia i Mazury. To tam odnotowano najkorzystniejsze ceny dla tych paliw. Diesel jest tam średnio po 5,78 zł, a LPG osiąga atrakcyjne 2,64 zł. W dobie rosnących cen, te figury wypadają wyjątkowo korzystnie na tle reszty kraju.
Gdzie portfel kierowcy cierpi najbardziej? Regiony płacące bajońskie sumy
Gdzie bywa najdrożej? Tutaj niestety nie ma dobrych wiadomości, zwłaszcza dla mieszkańców centralnej i południowej Polski.
Wyraźnym liderem negatywnych statystyk, jeśli chodzi o benzynę 95, jest województwo świętokrzyskie. Średnia cena tego paliwa sięga tam 5,85 zł. To kwota bijąca krajową średnią i plasująca ten region w czołówce cenowych rekordzistów.
Sytuacja jest jeszcze bardziej napięta dla użytkowników silników Diesla na Mazowszu. Tamtejsi kierowcy muszą już płacić średnio 6,02 zł za litr oleju napędowego. Przekroczenie tej psychologicznej bariery 6 złotych za litr diesla to z pewnością potężny cios dla firm transportowych i osób często pokonujących długie trasy.
Co ciekawe, sezonowe zawirowania znów uderzyły w kierowców LPG, szczególnie w miejscach, gdzie trwa zimowy szczyt turystyczny. W województwach zachodniopomorskim i kujawsko-pomorskim, gdzie trwa akurat ferie zimowe, autogaz jest najdroższy w kraju – średnio 2,75 zł za litr. To bolesne dla tych, którzy liczyli na oszczędności związane z jazdą na gazie podczas wyjazdów na narty.
Okres obniżek dobiegł definitywnego końca. O ile różnice regionalne nadal dają pewne pole manewru przy planowaniu trasy, ogólny kierunek cenowy jest niestety wzrostowy. Czas zacisnąć pasa przy pylonach.
