Koniec taniego tankowania: znów drożej, zwłaszcza dla diesla.

Jarek Michalski

Mamy to! Po okresie względnego spokoju i spadających cen, luty 2024 roku przynosi gorzką lekcję dla polskich kierowców: portfele znów poczują uderzenie. Szczególnie dotkliwie zareagują właściciele diesli, dla których od 9 lutego tankowanie staje się nieprzyjemną koniecznością. Czy to koniec sielanki i co tak naprawdę dzieje się na rynku hurtowym, windując ceny na stacjach?

Czy luty jest miesiącem rozliczeń? Koniec taniego tankowania

Przez ostatnie dwa miesiące panował pewien optymizm. Ceny paliw systematycznie kroczyły w dół, a niektórzy z nas mogli nawet odetchnąć z ulgą, widząc wartości najniższe od początku konfliktu na Ukrainie. Niestety, jak to często bywa w świecie motoryzacji, radość była przedwczesna. Najnowsza analiza e-petrol.pl jasno sygnalizuje: czas na oszczędzanie się kończy. Mamy do czynienia ze zmianą trendu, która od 9 lutego wymusza na nas korektę w budżetach domowych.

Obecne, uśrednione ceny na dystrybutorach dają nam pewien obraz sytuacji:

  • Pb95 to wydatek rzędu 5,64 zł za litr.
  • Pb98 to już solidne 6,45 zł.
  • Olej napędowy (ON) osiąga średnią wartość 5,95 zł.
  • LPG pozostaje relatywnie najtańszy z ceną 2,69 zł.

Analitycy nie pozostawiają złudzeń, prognozując, że najbliższy tydzień przyniesie dalszą, choć niezbyt drastyczną, wspinaczkę cen detalicznych. Nie spodziewajmy się rewolucji, ale kilkugroszowe podwyżki w każdym aspekcie są nieuniknione. Zobaczmy, jak kształtują się te prognozy:

  • Pb95: 5,60-5,71 zł
  • Pb98: 6,38-6,49 zł
  • ON: 5,92-6,03 zł
  • LPG: 2,67-2,73 zł

Różnica w odczuciach kierowców będzie kolosalna. Podczas gdy właściciele aut benzynowych mogą liczyć na komfort wydania nawet o 40 groszy na litrze mniej, użytkownicy diesli mają powody do niepokoju. Przekroczenie psychologicznej granicy 6 zł/l dla oleju napędowego to realne zagrożenie, co dla flot czy osób intensywnie eksploatujących silniki Diesla, zaboli najbardziej.

Hurtowe szaleństwo: Dlaczego cena ON goni benzynę?

Co napędza te wyższe wyceny na stacjach? Kluczem, jak zawsze, jest rynek hurtowy. Tutaj obserwujemy ciekawe zjawisko, które niweluje dotychczasowe, korzystne różnice cenowe między benzyną a olejem napędowym.

Wzrost cen benzyny bezołowiowej 95 w hurcie był znaczący – to podwyżka o 1,51 proc., co przełożyło się na 65 zł netto na metr sześcienny. Sumarycznie, litr tej benzyny w hurcie kosztuje teraz 4364,20 zł netto/m³.

Paradoksalnie, olej napędowy podrożał minimalnie skromniej, bo tylko o 11,40 zł netto, osiągając cenę 4607,80 zł netto za metr sześcienny. Choć nominalnie wzrost był mniejszy, to w efekcie ten dynamiczny ruch cen hurtowych spowodował, że cenowa przepaść między oboma rodzajami paliwa drastycznie się zmniejszyła.

Jak podsumowują analitycy e-petrol.pl: „W efekcie różnica cen między paliwami podstawowymi zmniejszyła się z około 300 zł przed tygodniem do 243,60 zł obecnie”. To właśnie ta anomalia sprawia, że oczekiwanie na tańszego diesla staje się mrzonką. W kontekście kolejnych korekt cen hurtowych przewidywanych przez Orlen i Aramco Fuels Poland, trend ten wydaje się być utrwalony.

Czy na stacjach widać już tylko wschód słońca cen?

Dla każdego, kto ostatnio tankował, jest już jasne: echa zeszłotygodniowych spadków na rynku detalicznym całkowicie wyparowały. Eksperci wskazują, że rynek wszedł w fazę stabilizacji cen na wyższym pułapie, a wszelkie kolejne ruchy będą najprawdopodobniej korektami w górę. To po prostu nieunikniona konkluzja, kiedy ceny hurtowe dyktują warunki. Kierowcy muszą przyzwyczaić się do nowej normalności, gdzie każdy kolejny litr paliwa będzie wymagał głębszego sięgnięcia do kieszeni.

Udostępnij
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze