Kontrowersje na rondzie: kto zawinił przy zjeździe lewym pasem?

Jarek Michalski

Ronda – małe kółka na drodze, wielkie pole minowe dla kierowców. Każdy wie, że trzeba jechać okrężnie, ale gdy dochodzi do zmiany pasa, nagle wszyscy zapominają, co mówili na kursie na prawo jazdy. Czy zjazd z ronda lewym pasem to jawne zaproszenie do stłuczki, czy może legalny manewr, o którym większość kierowców nie ma pojęcia? Rozprawiamy się z mitem i sprawdzamy, kto ponosi winę, gdy na wyjeździe z „wyspy” dochodzi do kolizji.

Zjeżdżam lewym pasem z ronda – kto jest winny w razie kolizji?

Scenariusz, który regularnie powraca we fragmentach programów drogówka, wydaje się prosty, a jednak generuje spory kryzys prawny na miejscu zdarzenia. Przywołany przykład zderzenia Mercedesa i Volkswagena Passata doskonale obrazuje ten problem. Kierowca VW, zjeżdżający z ronda bezpośrednio z lewego (wewnętrznego) pasa, wjechał w Mercedesa jadącego prawym, zewnętrznym pasem. Kto płaci za naprawę? Sprawca, przekonany o swojej racji, argumentował, że skoro włączył kierunkowskaz, to ten drugi kierowca „powinien uważać”. Co więcej, oskarżał drugiego kierowcę o zbyt szybką jazdę, co miało rzekomo decydować o jego winie.

To typowa sytuacja, w której kierowca kompletnie ignoruje podstawową zasadę: opuszczając pas ruchu, musisz ustąpić pierwszeństwa pojazdom, które na ten pas wjeżdżają lub już się na nim znajdują. Policjant na miejscu musiał tłumaczyć podstawy ruchu drogowego, co tylko uwydatniło, jak głęboko zakorzenione są błędne interpretacje przepisów dotyczących skrzyżowań o ruchu okrężnym. Kiedy kierowca nie przyjmuje nawet wyjaśnień funkcjonariusza, rodzi się poważna obawa o jego kompetencje za kierownicą.

Czy zjeżdżanie z ronda lewym pasem jest dozwolone?

Sprawa jest o wiele prostsza, niż myślą kierowcy, którzy popadają w konsternację na widok linii rozdzielających pasy na rondzie. Zasady jazdy po rondzie w dużej mierze nie odbiegają od zasad panujących na każdym innym, tradycyjnym skrzyżowaniu. Ruch jest okrężny, ale to nie magicznie tworzy nową gałąź kodeksu drogowego.

Można poruszać się po rondzie dowolnym dostępnym pasem i z dowolnego pasa można z niego zjechać. Bez znaczenia, czy celem jest pierwszy, drugi, trzeci czy czwarty zjazd – przepisy na to pozwalają. Można zawrócić, trzymając się prawego (zewnętrznego) pasa, ale równie dobrze można pojechać prosto (drugi zjazd) z pasa wewnętrznego (lewego).

Klucz tkwi w jednym, fundamentalnym elemencie: manewr zmiany pasa. Kiedy opuszczasz rondo z pasa wewnętrznego, musisz nieuchronnie przeciąć tor jazdy pojazdu znajdującego się na pasie zewnętrznym. W tej sytuacji, zgodnie z ogólną zasadą, kierowca manewrujący z pasa wewnętrznego na zewnętrzny (lub opuszczający rondo z pasa wewnętrznego) ma obowiązek ustąpić pierwszeństwa pojazdom, które już zajmują pas zewnętrzny. To jest moment, w którym kierowca Volkswagena najprawdopodobniej zawinił – nie ustąpił pierwszeństwa Mercedesowi, który miał już uprzywilejowaną pozycję na pasie zewnętrznym.

Dlatego eksperci motoryzacyjni i instruktorzy jazdy niemal jednogłośnie zalecają: jeśli jedziesz prosto lub skręcasz w prawo (pierwszy i drugi zjazd), trzymaj się pasa zewnętrznego. Jeśli jednak zamierzasz skręcić w lewo lub zawrócić (trzeci lub czwarty zjazd), zajmij pas wewnętrzny, ale kluczowe jest wykonanie zmiany pasa na zewnętrzny przed docelowym zjazdem. To gwarantuje bezpieczeństwo i przyczynia się do płynności ruchu, zamiast generować niepotrzebne kolizje.

Co przepisy mówią o opuszczaniu ronda z lewego pasa?

Wielu kierowców pozostaje w błędnym przekonaniu, że opuszczenie ronda bezpośrednio z lewego pasa jest jakimś ewenementem, który wymaga specjalnych ustępstw ze strony innych uczestników ruchu. W rzeczywistości, to nie przepis, a fizyka ruchu i reguły pierwszeństwa decydują o tym, kto ma rację.

Warto w tym miejscu odwołać się do autorytetów w dziedzinie prawa drogowego. Zbigniew Drexler, autor podręcznika „Przepisy ruchu drogowego z ilustrowanym komentarzem”, wyjaśnia tę kwestię jednoznacznie, bazując na artykule 22 Prawa o ruchu drogowym (PoRD):

Przepisu nie można interpretować (co niekiedy się zdarza), jako zobowiązującego kierującego poruszającego się przy wyspie centralnej na skrzyżowaniu o ruchu okrężnym i zamierzającego je opuścić, do zbliżenia się najpierw do prawej krawędzi jezdni ronda i z tego miejsca wjechania na drogę wylotową. Taka interpretacja jest sprzeczna z istotą przepisu art. 22 ust. 2, dotyczącego sytuacji przed skręceniem, a więc przed wjechaniem na skrzyżowanie, natomiast już na rondzie skręcanie jest realizowane odpowiednio do jego formy, która – jak wiadomo – bywa bardzo różnorodna.

Choć Drexler podkreśla, że nie ma mowy o bezwzględnym nakazie „przyklejenia się” do prawej krawędzi przed zjazdem, to jest to tylko druga strona medalu. Interpretacja ta nie zwalnia z obowiązku zachowania ostrożności. Fakt, że można fizycznie zjechać z lewego pasa, nie oznacza, że można to zrobić, ignorując innych. W sytuacji kolizyjnej, tak jak w przytoczonym przykładzie, wina niemal zawsze spoczywa na tym, kto wymusza zmianę pasa na pas zajęty, czyli na kierowcy z pasa wewnętrznego, który nie upewnił się, że może bezpiecznie dokonać manewru zjazdu. Kierowca z pasa zewnętrznego, jadąc zgodnie z zasadami, ma pierwszeństwo na swoim pasie. Włączony kierunkowskaz wcale nie jest „magiczną tarczą” zwalniającą z obowiązku ustąpienia pierwszeństwa.

Udostępnij
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze