Które auta psują się najczęściej? Ranking niezawodności ujawnia zaskakujących liderów listy usterek.

Jarek Michalski

Zakup używanego samochodu to często gra w rosyjską ruletkę, gdzie stawką jest nasza kieszeń i nerwy. Zamiast polegać na obietnicach sprzedawców, warto przyjrzeć się twardym danym – statystykom awaryjności. Czy naprawdę koreańskie wozy są takie niezawodne, a niemieckie klasyki bez skazy? Przygotowaliśmy zestawienie, które może wywrócić Pańskie motoryzacyjne przekonania do góry nogami, wskazując modele, które notują niepokojąco wysoką liczbę usterek.

Kiedy liczy się kilometr: Usterki kontra przebieg – brutalna prawda o rynku wtórnym

Statystyki awaryjności to często cenniejsza waluta niż piękny lakier i nowy dywanik. Przyglądając się rankingom opartym na rzeczywistych interwencjach w warsztatach, widać wyraźnie, że nie wszystkie popularne modele traktowane są przez los (lub producenta) jednakowo łaskawie. Zastanawiające jest, jak różnie układa się współczynnik awaryjności w zależności od segmentu i – co kluczowe – średniego przebiegu, przy którym te usterki się ujawniają.

Na pierwszy rzut oka w oczy rzucają się modele znane z miejskiego zgiełku. To one często wydają się być „bezpieczną przystanią” dla kupujących na rynku wtórnym. Jednak dane mówią co innego. Liderem w negatywnym zestawieniu, jeśli chodzi o odsetek wadliwych egzemplarzy, staje się Kia Picanto. To aspirujące auto miejskie odnotowało 21,7 proc. usterek, i to przy relatywnie niskim wierzchołku statystycznym, bo już przy 76 tysiącach kilometrów. Czyżby koreański rodowód nie gwarantował już tej niezniszczalności, z której słynęła marka?

Idąc tropem europejskich reprezentantów, napotykamy podobne tendencje. Również z wynikiem 21,7 proc. usterek (równając się z Picanto) mamy Opel Insignia. Tutaj jednak sytuacja dynamicznie się komplikuje, ponieważ wskaźnik awaryjności osiągany jest przy znacznie wyższym przebiegu – 147 tysiącach kilometrów. To klasyczny dylemat: mniej awaryjny, ale po mniejszych przebiegach, czy bardziej „wytrzymały”, ale naprawiany po bliższym spotkaniu z autostradą?

Interesujący przypadek stanowi Peugeot 2008, który również mieści się w grupie z 21,7 proc. usterek, ale osiąga ten próg już przy 89 tysiącach kilometrów. W tym samym francuskim obozie, model Peugeot 308 notuje 22,1 proc. usterek przy przebiegu 126 tysięcy kilometrów. Dla miłośników francuskiej myśli technicznej, te liczby mogą być bolesne.

Niemieckie legendy i ich bolączki: Czy premium oznacza wieczną młodość?

Spodziewamy się, że maszyny zza Ren দৌ znane z inżynieryjnej precyzji, będą trzymały się w ryzach. I choć w czołówce rankingu nie dominuje żaden Audi czy Mercedes (przynajmniej w tej negatywnej selekcji), to obecność BMW i Volkswagena każe zrewidować podejście do stereotypów.

Volkswagen Sharan, ten rodzinny olbrzym, wykazuje 22,1 proc. usterek przy imponującym jak na tę grupę przebiegu 150 tysięcy kilometrów. Dla dużego, wielozadaniowego vana to wynik, który można uznać za akceptowalny, ale wciąż plasuje go w górnej części listy problematycznych pojazdów.

Znacznie bardziej zastanawiające są wyniki aut premium. BMW serii 5/6 osiąga w tym niechlubnym rankingu 29,9 proc. usterek, co jest jednym z najwyższych wyników w zestawieniu. Co bulwersujące, ta wysoka awaryjność pojawia się dopiero po przejechaniu 163 tysięcy kilometrów. Czy to oznacza, że po przekroczeniu pewnego pułapu, koszty utrzymania stają się astronomiczne, a usterki nieuniknione? Jak mówi stare porzekadło mechaników: „Im droższy samochód, tym droższa jego awaria”.

Również w segmencie SUV premium widzimy problemy: BMW X5/X6 notuje 27,4 proc. usterek po 153 tysiącach kilometrów. Warto zauważyć, że Hyundai i30 (typowa klasa C) ma 22,0 proc. usterek przy 116 tysiącach km, co sugeruje, że awaryjność nie jest tylko domeną drogich, skomplikowanych konstrukcji.

Prawdziwi „wytrzymalcy” czy tylko samochody, których nikt nie naprawia? Dacia i małe auta.

Patrząc na listę, uderza obecność samochodów budżetowych. Dacia Sandero wykazuje 27,8 proc. usterek przy 87 tysiącach km, a jej większy brat, Dacia Duster, ma 29,8 proc. usterek przy 101 tysiącach km. Są to wyniki wyższe niż dla większości przedstawicieli klasy średniej. Czy to oznacza, że prosta konstrukcja nie zawsze przekłada się na niezawodność, a raczej na niższą jakość użytych komponentów?

Wśród najmniejszych pojazdów, poza wspomnianym Picanto, na liście awaryjności znajdziemy m.in. Citroen C3 (22,7 proc. usterek przy 82 tys. km) oraz Renault Twingo (22,3 proc. usterek przy zaledwie 72 tys. km). To sugeruje, że segment A i B bywa emocjonujący – zarówno pod względem eksploatacji, jak i potencjalnych wizyt w warsztacie.

Jeszcze bardziej niepokojące są wyniki Fiata. Zarówno Panda (22,9 proc. usterek przy 73 tys. km), jak i ikoniczne 500 (23,5 proc. usterek przy 72 tys. km) plasują się w górnej połowie listy. Te autka, często kupowane jako drugie lub trzecie pojazdy rodzinne, sygnalizują, że niska cena zakupu może być tylko wstępem do wyższych kosztów eksploatacji.

Ostatecznie, patrząc na zestawienie, od Forda Fiesta (24,3 proc. usterek przy 93 tys. km) po Renault Clio (24,8 proc. usterek przy 91 tys. km), widać, że rynek wtórny wymaga daleko idącej ostrożności. Dane te, oparte na procentowym udziale usterek w stosunku do średniego przebiegu, nie pozostawiają wątpliwości: pewne modele, niezależnie od ich marketingowego wizerunku, regularnie lądują na serwisowych podnośnikach.

Udostępnij
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze