Leapmotor B10 Hybrid EV zaskakuje zasięgiem i ceną.

Jarek Michalski

Chiński elektromobilny boom uderza w polski rynek z nową siłą, a Leapmotor, teraz pod skrzydłami potężnego koncernu Stellantis, właśnie zaostrza konkurencję w segmencie kompaktowych SUV-ów. Dotychczas znany głównie z czysto elektrycznej wersji B10, model ten zyskuje nowy rozdział – hybrydę plug-in, która ma ambicje pogodzić miejską oszczędność z dalekimi podróżami. Przygotujcie się na solidną dawkę technicznych detali i szokująco (na razie) atrakcyjnych cen.

Leapmotor B10 Hybrid EV: Czy to po prostu elektryk z generatorem w tle?

Gdy mowa o chińskich SUV-ach wchodzących na europejskie salony, często nasuwa się sceptycyzm, zwłaszcza jeśli chodzi o innowacje. Leapmotor B10, wcześniej dostępny tylko jako BEV, teraz debiutuje w wariancie plug-in hybrid (PHEV), a serce tego napędu to dość nietypowy układ. Zamiast tradycyjnego, mocnego silnika spalinowego wspomagającego elektryk, mamy tu jednostkę, która wyraźnie sygnalizuje swoją drugorzędną rolę.

Pod maską ląduje benzynowy silnik o pojemności 1,5 litra, generujący skromne 82 KM i 125 Nm momentu obrotowego. Prawdę mówiąc, dla kogoś przyzwyczajonego do europejskich standardów, te liczby mogą wywołać lekki uśmiech politowania. Jednak tutaj tkwi haczyk inżynieryjny – to nie jest jednostka napędowa w klasycznym rozumieniu. Głównym zadaniem tego benzyniaka jest ładowanie akumulatora. Producent deklaruje przy tym legendarnie niskie średnie zużycie paliwa na poziomie 2,6 l/100 km (wg WLTP), co przy 55-litrowym zbiorniku przekłada się na imponujący zasięg.

A co z prądem? Akumulator ma pojemność 18,8 kWh. To solidna porcja, pozwalająca na przejechanie czysto elektrycznym trybem do 86 km (WLTP). Gdy bateria się wyczerpie, do gry wchodzi wspomniany generator, a łączny zasięg modelu wyśrubowano aż do 900 km, co czyni go prawdziwym „long-distance runnerem” wśród PHEV-ów. Szybkie ładowanie prądem stałym (DC) jest na przyzwoitym poziomie 46 kW, pozwalającym na uzupełnienie energii od 30 do 80% w zaledwie 15 minut.

Prawdziwy performance, jak przystało na współczesne elektryki, zapewnia silnik trakcyjny umieszczony przy tylnej osi. Generuje on solidne 218 KM i 240 Nm. To sprawia, że ten kompaktowy SUV potrafi przyspieszyć od 0 do 100 km/h w 7,5 sekundy, a jego prędkość maksymalna to 170 km/h. Jak to ujął producent: „Koła wprawia w ruch 218-konny silnik elektryczny. 82-konny silnik benzynowy o pojemności 1,5 l pełni funkcję generatora prądu.” To definicja nowoczesnego hybrydowego układu szeregowego, który ma zapewnić najbardziej efektywne wykorzystanie paliwa.

Czy chiński luksus jest wart dopłaty? Analiza wersji wyposażenia

Leapmotor B10 Hybrid EV wchodzi na polski rynek w dwóch wariantach wyposażenia: Life i Design. Już wersja bazowa sugeruje, że chińscy inżynierowie nie oszczędzali na wyposażeniu standardowym, co często jest kontrowersyjne w przypadku debiutantów.

W standardzie Life otrzymujemy zestaw, który w europejskich markach często wymagałby dopłaty:

  • Oświetlenie LED
  • Panoramiczny szklany dach o powierzchni 1,8 metra kwadratowego – to robi wrażenie!
  • System kamer 360 stopni oraz czujniki parkowania z tyłu – standard bezpieczeństwa i ułatwienia parkowania.
  • Pełen pakiet asystentów: adaptacyjny tempomat i system utrzymywania auta na środku pasa ruchu.
  • System wykrywający pozostawienie dziecka/zwierzęcia w samochodzie – znak ekologicznego i rodzinnego podejścia.
  • Wyświetlacze to 8,8-calowy wskaźników i 14,6-calowy ekran multimediów, z pełną obsługą Android Auto i Apple CarPlay oraz indukcyjną ładowarką.
  • Na kołach montowane są 18-calowe felgi aluminiowe.

Jeśli jednak szukamy szczytu komfortu, wersja Design dodaje smaczki, które podnoszą odczucie premium:

  • Czujnik deszczu i przyciemniane tylne szyby.
  • Elektrycznie sterowana klapa bagażnika – wygoda, której nie powinno brakować w SUV-ie.
  • Podgrzewanie kierownicy.
  • Przednie fotele z regulacją elektryczną, a do tego podgrzewanie i wentylacja – to już jest konkret, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że standardowo fotele są regulowane manualnie.
  • System audio z 12 głośnikami zamiast 6.

Wygląda na to, że Leapmotor celuje w klienta, który ceni sobie bogate wyposażenie bez konieczności grzebania w opcjach dodatkowych.

Cena, czyli gdzie chiński SUV zaczyna naprawdę kusić

I tu dochodzimy do sedna sprawy, które może wywołać prawdziwą burzę na rynku: cennik. Za odmianę B10 Hybrid EV w wersji Life katalogowo trzeba zapłacić 119 900 zł, a wyższy wariant Design to 126 200 zł. Ale uwaga, bo Stellantis w Polsce stosuje taktykę „powitalną”:

W ramach cennika promocyjnego koszt zakupu samochodu obniżono kolejno do 109 900 zł i 116 200 zł, co w obu przypadkach oznacza obniżenie ceny pojazdu o 10 tys. zł.

Polscy przedstawiciele koncernu Stellantis deklarują, że pierwsze samochody pojawią się u dealerów w kwietniu 2026 r.

Takie ceny, biorąc pod uwagę zasięg elektryczny i oszczędność spalania, stawiają B10 w bardzo ciekawej kontrze do ugruntowanych rywali. Dla porównania, weźmy na warsztat popularnego Hyundaia Tucsona PHEV (rocznik modelowy 2026 z mocą 288 KM z silnika 1.6 T-GDI i baterią 13,8 kWh, zapewniającą 71 km zasięgu EV): jego ceny promocyjne zaczynają się od 164 900 zł (katalogowo 199 900 zł). Różnica jest kolosalna – Leapmotor jest tańszy o ponad 50 tysięcy złotych. Mało tego, Tucson oferuje opcję napędu na cztery koła, czego B10 nie ma. Nawet jeśli porównamy do Volkswagena Tiguana (204 KM lub 272 KM z silnika 1.5 TSI i 19,7 kWh baterii netto, gwarantujące do 120 km zasięgu EV), którego ceny startują od promocyjnych 198 790 zł, chiński SUV wydaje się niemal ofertą deklasującą konkurentów cenowo.

Leapmotor B10 Hybrid EV, z ceną startującą od niecałych 110 tysięcy złotych w wersji Life, narzuca nowe standardy dla segmentu PHEV. To jest ten moment, kiedy cena staje się równie ważna co technologia, a chiński gracz ostro naciska na hamulce konkurencji.

Udostępnij
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze