Maluch zyskał status inwestycyjny, a ceny szybują w górę.

Jarek Michalski

Dwudziestopięciolecie pożegnania z linią montażową to dla Fiata 126p czas prawdziwego renesansu, który z taniego środka transportu PRL-u przekształcił się w gorący towar kolekcjonerski. Dziś właściciele Maluchów muszą wyciągać z portfela kwoty, które jeszcze niedawno były nie do pomyślenia, a sentyment ma się doskonale. Czy ten „wielki” mały samochód ma jeszcze szansę na powrót na drogi w nowej odsłonie? Zanurzmy się w fascynujący świat polskiego Feniksa motoryzacji.

Dlaczego Maluch kosztuje dziś fortunę, skoro kiedyś był dla każdego Kowalskiego?

Pierwsze egzemplarze kultowego Fiata 126p zjechały z taśm Fabryki Samochodów Małolitrażowych w Bielsku-Białej w 1973 roku. Produkcja, trwająca przez 27 lat, zaowocowała ponad 3,3 milionami egzemplarzy tego, z pozoru niepozornego, „Polska Fiatu”. Dziś, w erze cyfrowej weryfikacji pojazdów, w bazie danych CarFax odnajdujemy wciąż ponad 7,7 tysiąca sztuk tego wehikułu. Najstarszy wpis? To auto z samego 1973 roku!

Pamiętajmy jednak o realnej wartości Malucha w czasach jego świetności. W latach 70. XX wieku cena nowego Fiata 126p oscylowała wokół 69 tysięcy złotych. Brzmi jak astronomiczna kwota? I słusznie – to ekwiwalent około 20 do 30 średnich krajowych pensji tamtych lat. To wbrew pozorom nie był wóz dla „statystycznego Kowalskiego”, a raczej cel do osiągnięcia. Dodatkowym wyzwaniem było zdobycie nie tylko pieniędzy, ale i upragnionego talonu lub dokonanie przedpłaty. W realiach niedoborów PRL-u, ten mikrosamochód przeżywał swój szczyt jako aktywo – na giełdzie nowy Maluch potrafił osiągnąć cenę nawet dwukrotnie wyższą niż katalogowa.

Transformacja, jaką przeszedł ten model – od taniego środka transportu dla mas do pełnoprawnego „youngtimera” i dobra inwestycyjnego – jest spektakularna i ma podłoże głównie sentymentalne. Fakt, że dziś wiele egzemplarzy trafia do rejestrów aut zabytkowych, świadczy o profesjonalizacji rynku i zmianie podejścia właścicieli.

Ile trzeba wysupłać, by stać się posiadaczem „Kropelki” w 2025 roku?

Rynek Fiata 126p kwitnie, a wraz z nim rosną ceny. Aby stać się właścicielem jeżdżącego i w znośnym stanie technicznym Malucha, trzeba się przygotować na wydatek rzędu 15 do 25 tysięcy złotych. Oczywiście, rynek jest elastyczny: znajdziemy tanie wraki do gruntownego remontu, ale też absolutne perły. Te ostatnie, z udokumentowaną historią i przebiegiem, który faktycznie mieści się w granicach rozsądku, potrafią schodzić nawet za 50 tysięcy złotych.

Spójrzmy, jak sytuacja wygląda za granicą. Brytyjski serwis The Classic Valuer wycenia średnią cenę Malucha na około 6,3 tysiąca funtów, co przekłada się na blisko 30 tysięcy złotych. Niemiecki mobile.de pokazuje szersze spektrum: od egzemplarzy w fatalnym stanie za 2 tysiące euro, po te niemal idealne, sięgające 8 tysięcy euro, czyli okolice 34 tysięcy złotych. A co z rekordami? Najdroższy Fiat 126p, ten podarowany Tomowi Hanksowi przez mieszkańców Bielska-Białej, po luksusowej renowacji znalazł nowego amerykańskiego nabywcę za rekordowe 83,5 tysiąca dolarów – to ponad 300 tysięcy złotych. Czy to już bańka spekulacyjna, czy czysta wartość sentymentu? Czas pokaże.

Tajemnice polskiej floty: Maluch, który pamięta czasy Gierka

Analiza bazy CarFax ujawnia fascynujące statystyki dotyczące Maluchów w Polsce. Aż 22 procent zarejestrowanych egzemplarzy wciąż spoczywa w rękach pierwotnych właścicieli, co jest fenomenem w skali motoryzacyjnej. Średni wiek polskiego Malucha to 34 lata, a średni przebieg? Zaledwie 62 tysiące kilometrów.

Tutaj jednak musimy włączyć tryb „przymrużenie oka”. Licznik Malucha wyskalowany był tylko do 99,9 tysiąca kilometrów, a po jego przekroczeniu, z nieodgadnionych przyczyn, wracał do zera. Warto odnotować pozytywny aspekt: zaledwie 2 procent tych pojazdów miało w swojej historii odnotowany udział w wypadku. To buduje idealny wizerunek Malucha jako bezpiecznego, a przynajmniej niepoważnie uszkadzanego, pojazdu kompaktowego.

Włoski sen: Jak wygląda elektryzujący powrót Malucha w nowoczesnym wydaniu?

Sentyment fanów Fiata 126p jest tak silny, że włoskie studio designerskie MA-DE postanowiło wyjść naprzeciw wyobraźni miłośników. W 2020 roku światło dzienne ujrzał projekt „126 Vision” — pojazd, który na każdym kroku nawiązuje do ikony z PRL-u, ale jest naszpikowany nowoczesną technologią.

Ten projekt natychmiast wzbudził poruszenie, zwłaszcza wśród osób, dla których Maluch był pierwszym samochodem. Zgoła inaczej zareagował sam Fiat, znajdujący się wówczas na rozdrożu przed fuzją w Stellantis, który stawia na globalny wzrost w segmencie nowoczesnych pojazdów.

Ile kosztowałby Maluch nowej generacji, gdyby Fiat się odważył?

Szanse na powrót Fiata 126p do produkcji, choć obecnie minimalne, są warunkowane przez zmiany w przepisach Unii Europejskiej. Nowa klasa pojazdów miejskich, o długości do 3,5 metra, mogłaby teoretycznie pozwolić producentom na pewne ułatwienia regulacyjne, pozwalające na rezygnację z części rygorystycznych systemów bezpieczeństwa. To stwarza niszę dla małych aut spalinowych, generujących minimalną ilość CO2.

Hipoteza zakłada, że w takim segmencie nowe wcielenie 126p mogłoby się zmieścić w cenie nieprzekraczającej 15 tysięcy euro. To kwota, która, choć daleka od socjalistycznej dostępności, mogłaby uczynić go atrakcyjnym finansowo „miejskim odświeżaczem”. Niestety, póki co, Fiat skupia się na innych priorytetach i nie podejmuje wiążących kroków zmierzających do wskrzeszenia tej legendy.

Udostępnij
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze