Masa nowych fotoradarów i odcinkowych pomiarów prędkości na polskich drogach do 2026 roku.

Jarek Michalski

Przygotujcie portfele i ściągnijcie nogę z gazu, bo nadciąga motoryzacyjna jesień, która dla wielu gwałtownych kierowców może okazać się prawdziwą finansową katastrofą. W 2026 roku polskie drogi opanuje fala co najmniej 108 nowych urządzeń monitorujących, a system CANARD przechodzi potężną rozbudowę, celując przede wszystkim w autostrady i drogi ekspresowe. Czy to koniec bezkarnych „setek” na pustych trasach? Wszystko wskazuje na to, że tak.

108 nowych pułapek na kierowców. CANARD dokręca śrubę

Kierowcy muszą się mieć na baczności, bo plany CANARD na najbliższe miesiące daleko wykraczają poza uruchomione w ubiegłym roku 22 nowe urządzenia. Jak przekonują przedstawiciele Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego (GITD), w niedługim czasie przybędzie ich na polskich drogach ponad czterokrotnie więcej! Mówimy tu o znaczącej modernizacji infrastruktury nadzoru, finansowanej w dużej mierze z Krajowego Planu Odbudowy (KPO).

Jak poinformował Interię Wojciech Król z GITD, na początku 2025 roku Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym dysponowało blisko 600 urządzeniami rejestrującymi wykroczenia, obejmujące przekraczanie prędkości oraz niestosowanie się do czerwonego światła, zarówno na skrzyżowaniach, jak i przejazdach kolejowo-drogowych. Ale to dopiero rozgrzewka przed tym, co ma nadejść.

W „najbliższych miesiącach” planowany jest odbiór i uruchomienie kolejnych sprzętów, które zasilą ten arsenał:

  • 58 fotoradarów;
  • 35 systemów odcinkowego pomiaru prędkości (OPP);
  • 10 systemów monitorujących wjazd na czerwonym świetle na skrzyżowaniu;
  • 5 systemów na przejeździe kolejowo-drogowym.

Łącznie daje to co najmniej 108 nowych „oczu” patrzących na nasze prędkości. Modernizacja ta, szczególnie poprzez wdrożenie zaawansowanych technicznie urządzeń, takich jak UnicamVELOCITY 4, oznacza, że setki nowych kilometrów dróg znajdą się pod ścisłą kontrolą.

CANARD się zbroi. Będą nowe fotoradary i odcinkowe pomiary prędkości

Planowany na najbliższe miesiące „wysyp” nowych urządzeń rejestrujących to efekt zmierzającego ku końcowi, realizowanego od 2024 roku, kolejnego etapu rozbudowy systemu CANARD. Projekt, finansowany ze środków KPO, zakładał zakup i instalację aż 128 urządzeń rejestrujących „służących do ujawniania wykroczeń w ruchu drogowym”.

Skład tego potężnego pakietu zakupowego wygląda następująco:

  • 43 urządzenia do odcinkowego pomiaru średniej prędkości;
  • 70 urządzeń punktowego pomiaru prędkości (tradycyjne fotoradary);
  • 10 urządzeń do monitorowania przejazdu na czerwonym świetle na skrzyżowaniach;
  • 5 urządzeń do monitorowania przejazdu na czerwonym świetle na przejazdach kolejowych.

Rozbudowa systemu CANARD to gigantyczna inwestycja. Koszt montażu samych 43 urządzeń odcinkowego pomiaru prędkości to blisko 85 milionów złotych. Po ich uruchomieniu w Polsce będzie już łącznie 114 odcinkowych pomiarów prędkości, które w sumie obejmą nadzorem ponad 670 kilometrów dróg. Zastanówmy się przez chwilę, co to oznacza dla kierowców – statystyki mandatowe mogą wystrzelić w kosmos, jeśli nie dostosujemy się do przepisów.

Od kiedy nowe pomiary prędkości? Kierowców czeka terapia szokowa

Najbardziej palącą kwestią jest to, kiedy kierowcy poczują te zmiany na własnej skórze. Jak informuje Interię Wojciech Król z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, wszystkie ze wspomnianych nowych 43 odcinkowych pomiarów prędkości (wykorzystujące sprzęt typu UnicamVELOCITY 4) zostaną ostatecznie uruchomione najpóźniej do połowy 2026 roku. A uwaga – te urządzenia mają koncentrować się na drogach o najwyższym ryzyku popełnienia wykroczenia, czyli na autostradach i drogach ekspresowych.

Plan zakłada, że aż 16 nowych OPP obejmie polskie autostrady. W sumie, na drogach tej klasy spotkamy więc łącznie 17 takich miejsc nadzoru. Zgodnie z planem GITD, do czerwca 2026 roku na jednej tylko autostradzie A4 zachowania kierowców monitorować będzie aż siedem odcinkowych pomiarów prędkości – to już nie jest monitoring, to jest pełna inwigilacja prędkości na kluczowych arteriach kraju.

Do działających już odcinków Kostomłoty – Kąty Wrocławskie (dolnośląskie) i Kąty Wrocławskie – Pietrzykowice (dolnośląskie) dojdą kolejne newralgiczne lokalizacje na najbardziej obciążonej autostradzie A4:

  • Krzyżowa – Krzywa A4 (dolnośląskie);
  • Opole Zachód – MOP Prószków (instalowany w grudniu, opolskie);
  • Krapkowice – MOP Góra św. Anny (opolskie);
  • Kurdwanów – węzeł Wielicka (małopolskie);
  • Tarnów Centrum – Jawornik (małopolskie).

Nie zapominajmy o trasie północ-południe. Aż sześć odcinkowych pomiarów prędkości kontrolować będzie kierowców na autostradzie A1. Dwa OPP spotkamy na sztandarowej trasie zachód-wschód, czyli A2. Po jednym kontrolować ma kierowców na autostradach A6 (Dąbie – Rzęśnica, zachodniopomorskie) i A8e (już oddany, autostradowa obwodnica Wrocławia, dolnośląskie). System CANARD tnie koszty kontroli, eliminując potrzebę obecności patroli, a jednocześnie znacząco zwiększa pewność wykrycia naruszeń. Dla kierowcy, który przywykł do relaksu na „ekspresówce”, nadejdzie czas radykalnej zmiany nawyków.

Udostępnij
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze