Oto kolejna odsłona polityczno-drogowej burzy, która rozgorzała w polskim internecie, tym razem z udziałem ministra sprawiedliwości. Choć przepisy kodeksu drogowego wydają się jasne, to właśnie w interpretacji „wchodzenia na przejście” kryje się sedno sporu. Czy osoba publiczna, nawet zajmująca wysokie stanowisko, powinna uchylać się od konsekwencji wykroczenia? Wygląda na to, że w tym przypadku sprawa zmierza ku finałowi, a sam minister zapowiada niekonwencjonalne podejście do ewentualnej kary.
Minister Żurek i piesza na pasach. Internet huczy
Wizyta ministra sprawiedliwości, Waldemara Żurka, w programie „Duży w Maluchu”, gdzie na ulicach Krakowa odpowiadał na pytania prowadzącego swoje youtubowe show, szybko przerodziła się w medialną sensację. Choć formuła programu – rozmowa za kierownicą historycznego Fiata 126p – jest nietypowa, to kontrowersje wzbudził konkretny moment: przejazd przez przejście dla pieszych, na które wchodziła kobieta. Dla wielu internautów było to jaskrawe nieustąpienie pierwszeństwa, będące jednym z najpoważniejszych wykroczeń drogowych.
Sprawą, co naturalne, zajęła się krakowska policja. Komisarz Piotr Szpiech z Komendy Miejskiej Policji w Krakowie potwierdził, że funkcjonariusze przeanalizowali materiał dowodowy:
- Rzeczywiście, policjanci po przeanalizowaniu materiałów w postępowaniu o wykroczenie ustalili, że do wykroczenia doszło. Z tego co wiemy, minister nie będzie się zasłaniać się immunitetem – mówi w rozmowie z Interią kom. Piotr Szpiech.
Jak dodaje Szpiech, finał tej sprawy jest spodziewany już w najbliższą sobotę, 7 lutego. Sam szef Ministerstwa Sprawiedliwości potwierdził te ustalenia Polskiej Agencji Prasowej. Co ciekawe, minister zapowiedział, jak zamierza podejść do kwestii immunitetu Prokuratora Generalnego.
Nie trzeba się go formalnie zrzekać, gdy przyjmuje się na przykład mandat. A tak mam zamiar zrobić – sprecyzował Żurek.
Minister podkreślił również wagę przykładu płynącego z postaw osób publicznych:
Nie ma świętych krów. To dotyczy także mnie
Minister zaznaczył, że każdy ma prawo popełnić błąd, ale najważniejsze, by pojawiła się refleksja i słowo „przepraszam”. – Osoby publiczne powinny w takich sytuacjach dawać przykład zachowania – podkreślił Żurek.
Czy minister Żurek popełnił wykroczenie? Eksperci podzieleni
Incydent ten natychmiast wywołał w kraju gorącą debatę na temat niejasności w Prawie o ruchu drogowym, szczególnie tych wprowadzonych 1 czerwca 2021 roku. Kluczowy zapis mówi o przyznaniu pierwszeństwa „pieszemu wchodzącemu na przejście dla pieszych”, z pominięciem tramwajów. Problem? Ustawodawca nie załączył definicji tego, co dokładnie oznacza „pieszy wchodzący”. To otwiera pole do szerokiej interpretacji, często pozostawianej uznaniu policji i sądów.
W dyskusjach medialnych nie pomija się też ustawowej definicji samego ustąpienia pierwszeństwa:
Powstrzymanie się od ruchu, jeżeli ruch mógłby zmusić kierującego do zmiany kierunku lub pasa ruchu albo istotnej zmiany prędkości, pieszego – do zatrzymania się, zwolnienia lub przyspieszenia kroku (…)
W świetle tego, eksperci diametralnie podzielili się w ocenie, czy minister popełnił wykroczenie. Janusz Popiel, prezes fundacji Alter Ego, argumentował, że ocena policji może być pochopna, biorąc pod uwagę fizykę ruchu. Jego zdaniem, w momencie, gdy pojazd zbliżał się do przejścia, piesza nie nabyła jeszcze prawa pierwszeństwa, a zatrzymanie pojazdu wymaga czasu i odległości.
Osoby podejmujące decyzje w imieniu policji powinny jednak zapoznać się z tym przepisem i nie podejmować pochopnych decyzji. Chyba, ze miało to mieć wydźwięk czysto populistyczny – mówił Popiel.
Z drugiej strony, są specjaliści, którzy widzą tu ewidentne naruszenie. Filip Grega, ekspert BRD i instruktor, uważa, że fakt, iż piesza mogła być zmuszona do jakiejkolwiek reakcji, przesądza sprawę.
Jeśli się obiektywnie musiała zatrzymać, to znaczy że minister dopuścił się nieustąpienia pierwszeństwa – tłumaczy Grega.
Warto podkreślić, że opinie te opierają się wyłącznie na materiale wideo opublikowanym w sieci. Ostateczne rozstrzygnięcie zależeć będzie od dowodów, jakimi dysponuje krakowska policja, w tym ewentualnych nagrań z monitoringu. KMP potwierdziło sam fakt wykroczenia, ale nie ujawniło, o jakie dokładnie naruszenie przepisów chodzi.
Kto to jest „pieszy wchodzący”. Polskie prawo wciąż niejasne
Paradoksalnie, sprawa ministra Żurka doskonale ilustruje, jak nieprecyzyjne jest polskie ustawodawstwo drogowe. Brak definicji kluczowego terminu generuje problemy nie tylko w mediach, ale i w praktyce orzeczniczej. Różni biegli sądowi, dokonując ekspertyz, przyjmują odmienne kryteria — jedni za „wchodzenie” uznają moment przekroczenia krawędzi jezdni, inni dowolne zbliżenie się do przejścia na dystans metra i pół, choć ta miara nie ma umocowania w przepisach. Jak na razie, policja nie podała, czy minister Żurek ostatecznie przyjmie mandat karny, czy sprawa trafi do rozstrzygnięcia przez organ orzekający.
