Mitsubishi Grandis wchodzi na polski rynek z ceną od 120,5 tys. zł.

Jarek Michalski

Wielki powrót Mitsubishi na salony staje się faktem, a wraz z nim gorące dyskusje o cennikach. Nowy model Grandis, bazujący na technologii Renault, wchodzi na polski rynek, a jego wyjściowa cena może zaskoczyć – i to pozytywnie. Czy to faktycznie rewolucja w segmencie crossoverów, czy tylko zgrabny rebranding? Przygotujcie się na analizę liczb, technologii i tego, jak Grandis zamierza konkurować z rodzeństwem z Francji.

Mitsubishi Grandis: Czy 120,5 tysiąca złotych to okazja na start?

Polski importer Astara Poland uchylił rąbka tajemnicy, publikując wstępny cennik modelu Mitsubishi Grandis. I tu zaczyna się robić interesująco. Najtańsza opcja, wersja 1.3T Mild Hybrid o mocy 140 KM z manualną, 6-biegową skrzynią i pakietem „Cold” (czyli zimowym wyposażeniem, co w Polsce jest kluczowe), startuje od kwoty 120,5 tysiąca złotych. To poziom, który zdecydowanie każe się zatrzymać i policzyć możliwości.

Spójrzmy na szczegóły pakietyzacji dla wersji Mild Hybrid:

  • Invite (1.3T Mild Hybrid, 140 KM, manualna 6-biegowa): 120 500 zł.
  • Invite (1.3T Mild Hybrid, 140 KM, dwusprzęgłowa DCT 7-biegowa): 130 500 zł. Podwyżka o 10 tysięcy za automat – standard rynkowy w tej klasie.
  • Intense (z pakietami Cold i Style, manual): 127 500 zł.
  • Intense (z pakietami Cold i Style, automat DCT): 139 500 zł.
  • Instyle (tylko z DCT): Najwyższa obecnie dostępna konfiguracja to 151 500 zł.

Warto podkreślić, że te ceny dotyczą na razie wyłącznie odmiany hybrydowej typu mild hybrid. Jeżeli jesteście bardziej wymagający, musicie poczekać na pełną specyfikację wersji full hybrid HEV o mocy systemowej 157 KM, której ceny mają zostać ogłoszone tuż przed polską oficjalną premierą w marcu. Zatem, czy niższy próg wejścia do świata Grandisa, niż u konkurentów, to świadoma strategia cenowa? Na razie wygląda na to, że Mitsubishi odrabia dystans agresywnym pozycjonowaniem „miękko-hybrydowego” debiutu.

Technologiczny rodowód – platforma CMF-B i produkcja znana z Hiszpanii

Grandis nie jest projektem stworzonym od zera w tokijskich biurach projektowych. Jest to model opracowany ewidentnie z myślą o europejskich wymaganiach, a jego fundamentem jest sprawdzona i szeroko stosowana platforma CMF-B aliansu Renault-Nissan-Mitsubishi. Co ciekawe, samochód ten – podobnie jak jego francuski kuzyn – produkowany jest w fabryce w Valladolid w Hiszpanii. To rodowód, który budzi wiele skojarzeń, zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę bliźniacze Renault Symbioz.

Silnik 1.3T Mild Hybrid to jednostka benzynowa z turbodoładowaniem wspomagana instalacją 12 V. Producent deklaruje 140 KM, co zapewnia przyzwoitą dynamikę. Zgodnie z danymi WLTP, średnie spalanie ma oscylować w granicach 5,9 l/100 km, a emisja CO2 to 134 g/km. Jeśli chodzi o osiągi:

  • Przyspieszenie 0-100 km/h zajmuje 10,6 sekundy w wersji manualnej i nieco lepiej, bo 9,4 sekundy z automatem DCT.
  • Prędkość maksymalna to standardowe 180 km/h.

Dla tych, którzy liczą na znaczące oszczędności, kluczowa będzie wersja full hybrid HEV (157 KM). Tutaj obietnice są znacznie bardziej ambitne: średnie spalanie na poziomie 4,3 l/100 km i emisja CO2 bliska 98 g/km. Mitsubishi twierdzi, że w cyklu miejskim nawet 80% jazdy może odbywać się wyłącznie na prądzie. Oczywiście, to dane laboratoryjne, ale potencjał jest ogromny.

Wnętrze i gadżety: Czy Mitsubishi dogoniło cyfrową modę?

W erze, gdy liczniki cyfrowe i wielkie ekrany są standardem, Grandis nie może odstawać. Japoński, choć technicznie francuski, crossover stawia na trzy główne poziomy wyposażenia: Invite, Intense i Instyle.

Kierowca znajdzie tu zaawansowane systemy wsparcia, które stają się już koniecznością, a nie luksusem. Mowa tu o systemie MI-PILOT, który sprytnie łączy adaptacyjny tempomat z asystentem utrzymania pasa ruchu. Do tego dochodzą standardy takie jak system awaryjnego hamowania czy monitoring martwego pola.

Jeśli jednak celujemy w segment premium crossoverów, musimy sięgnąć po wersję Instyle. Tutaj na pokładzie lądują prawdziwe „smaczki”:

  • System kamer 360 stopni.
  • Funkcja automatycznego parkowania – wybawienie w zatłoczonych miastach.
  • Elektrochromatyczny dach panoramiczny.
  • System nagłośnienia Harman Kardon – bo muzyka w trasie musi być czysta.

W centrum dowodzenia umieszczono 10,4-calowy ekran multimedialny z natywnie zintegrowanym środowiskiem Google. Uzupełnia go cyfrowy kokpit dla kierowcy, który może mieć do 10 cali i pełną obsługę bezprzewodowego Apple CarPlay i Android Auto.

A co z przestrzenią? To SUV, więc użytkowa funkcjonalność musi być na wysokim poziomie. Bagażnik oferuje solidne 708 litrów przy rozsuniętej tylnej kanapie, a po złożeniu siedzeń uzyskujemy imponujące 1682 litry przestrzeni ładunkowej. To zdecydowanie parametr, który przemówi do rodzin szukających praktycznego auta na wakacyjne wojaże.

Bezpośrednia konfrontacja: Grandis kontra Symbioz – kto wygrywa na starcie kalkulacji?

Wszystko pięknie, ale jak to wygląda w zestawieniu cenowym z modelem, na którym Grandis bazuje – Renault Symbiozem? Tutaj wychodzą na jaw polskie realia cenowe i strategie marketingowe.

Renault Symbioz, choć debiutujący dopiero z rocznikiem modelowym 2026, ma bazową cenę w wersji Techno (mild hybrid 140 KM, manual) na poziomie 124 tysięcy złotych. Automatyczny wariant francuskiego bliźniaka kosztuje o równy 10 tysięcy więcej.

Obserwując te liczby, widzimy, że Mitsubishi Grandis startuje z niższej półki cenowej o 3500 zł w bazowej specyfikacji mild hybrid. To istotna różnica, która może skłonić niejednego klienta do wyboru japońskiej odznaki zamiast francuskiej.

Jednak, gdy przyjrzymy się wyższym wersjom full hybrid:

  • Renault Symbioz E-Tech (160 KM) zaczyna się od 132 000 zł (wersja Evolution).
  • Wersja Techno to już 139 000 zł, a topowa Iconic sięga 156 000 zł.

Topowe konfiguracje obu modeli uplasują się w bardzo zbliżonym przedziale cenowym. W tym momencie kluczowe staje się to, co Mitsubishi zaoferuje w cenniku HEV. Jeśli cena wersji full hybrid Mitsubishi będzie niższa niż 156 000 zł, model ten zyska realną przewagę konkurencyjną na polskim rynku, bazując na mniejszym spalaniu w mieście i niższym koszcie początkowym zakupu mocniejszej, zelektryfikowanej jednostki napędowej. Rynek czeka na oficjalne potwierdzenie cen wersji hybrydowej, bo to ona będzie decydować o ostatecznym sukcesie Grandisa.

Udostępnij
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze