Czyżby nadchodził koniec ery dominacji samochodu spalinowego na drogach naszego zachodniego sąsiada? Najnowsze dane z badania „Mobilność w Niemczech” malują obraz, który może zaniepokoić zatwardziałych miłośników czterech kółek. Choć Niemcy wciąż posiadają imponującą flotę niemal 50 milionów aut, ich codzienne użytkowanie drastycznie spada, ustępując miejsca ekologicznym i miejskim alternatywom. Czy to chwilowy trend, czy zapowiedź głębokiej transformacji motoryzacyjnej?
Niemcy stukają w hamulec? Dane, które mrożą krew w żyłach fanów motoryzacji
Cykl badawczy prowadzony na zlecenie Federalnego Ministerstwa Transportu dostarcza twardych danych na temat zmieniających się nawyków komunikacyjnych. I trzeba przyznać – obraz ten nie należy do najprzyjemniejszych dla tradycyjnych pasjonatów motoryzacji. W latach 2017–2023 odsetek Niemców, dla których samochód stanowił absolutnie główne narzędzie przemieszczania się, skurczył się z 44% do zaledwie 41%. Choć zmiana ta może wydawać się marginalna, świadczy o trendzie odpływu od aut jako podstawowego środka transportu.
Ale to nie wszystko. Spada również czas, jaki Niemcy poświęcają na codzienne „motoryzowanie”. Statystyczna podróż samochodem, która w 2008 roku trwała średnio pół godziny, w 2023 skróciła się do zaledwie 40 minut. To wyraźne odejście od dawnego kultu nieustannego ruchu.
Co więcej, milknie coraz więcej silników. Analizując wykorzystanie pojazdów, widzimy, że „prawie połowa z zarejestrowanych w Niemczech samochodów nie jest używana codziennie”. Dla porównania, w 2008 roku, taka statystyka dotyczyła zaledwie jednej trzeciej aut. Jakie są tego powody? Wzrost znaczenia transportu publicznego, dynamiczny rozwój infrastruktury rowerowej – zwłaszcza wspomaganej systemami elektrycznymi – skutecznie wypierają prywatne wozy z codziennych, krótkich dystansów.
Elektryfikacja wyrywa się z „kołyski” i rusza w trasę
Chociaż ogólne statystyki sugerują spadek miłości do samochodu, elektryfikacja wydaje się być jedynym jasnym punktem w tej motoryzacyjnej historii. Czyżby rosnąca sieć stacji ładowania i mniejsze miejskie przejazdy wreszcie przełamały psychologiczną barierę „range anxiety”? Wszystko na to wskazuje.
Badanie ujawnia fascynujący awans pojazdów na prąd. Jeszcze w 2017 roku większość właścicieli e-aut korzystała z nich wyłącznie do krótkich przejazdów lokalnych, tzw. „jazdy wkoło komina”. Dziś te proporcje dramatycznie się zmieniają. Jak wynika z raportu, „aktualnie już około 13 proc. właścicieli zarejestrowanych w Niemczech aut elektrycznych regularnie jeździ nimi w długie trasy”. Co istotne, ten wynik jest już niemal identyczny z osiągami samochodów z klasycznym silnikiem spalinowym. To pokazuje, że infrastruktura energetyczna i technologia bateryjna doganiają potrzeby mobilności, co jest kluczowe dla masowego przyjęcia elektromobilności.
SUV-y rosną, a miastom brakuje miejsca. Paradoks mobilności
W tym wszystkim pojawia się jeden, dość osobliwy paradoks, który rzuca cień na efektywność i ekologię miejskiej mobilności. Mimo że Niemcy jeżdżą mniej i część z nich rezygnuje z posiadania auta, to jednocześnie obserwujemy lawinowy wzrost zapotrzebowania na… publiczne miejsca parkingowe!
Liczba pojazdów korzystających z publicznych parkingów wystrzeliła z 8 milionów w 2017 roku do około 10 milionów w 2023. Skąd ta rozbieżność? Raport nie daje jednoznacznej odpowiedzi, ale eksperci motoryzacyjni, śledzący trendy rynkowe, wskazują na modę, która ma realny wpływ na infrastrukturę. Mowa oczywiście o wszechobecnych SUV-ach.
„Udział takich pojazdów [SUV-ów i aut terenowych] w gospodarstwach domowych przekracza już 20 proc.”
Większe gabaryty, większe zapotrzebowanie na przestrzeń – to prosta matematyka, która uderza w możliwości miast. Kiedy na rynku dominują większe auta, potrzebują one więcej miejsca na parkingu. Nic dziwnego, że „problemowi rosnącej popularności SUV-ów przygląda się dziś Bruksela”. Dla porównania, udział aut czysto elektrycznych w ogólnej flocie to wciąż skromne 5%.
Mimo tych wszystkich niuansów – mniejszego zaangażowania w codzienne trasy i wzrostu popularności innych form transportu – warto zaznaczyć jedno: niemiecki kierowca nie pozbywa się auta całkowicie. Aż 88% osób po 18. roku życia posiada aktywne prawo jazdy i, jak podaje badanie, „nie wyobraża sobie funkcjonowania bez własnych czterech kółek”. To sugeruje, że samochód przechodzi transformację z konieczności w opcję – narzędzie do zadań specjalnych, a nie codzienny obowiązek.
