Najdłuższy w Polsce odcinek pomiaru prędkości powstaje na A4.

Jarek Michalski

Na polskich autostradach, a zwłaszcza na kluczowej A4, wiatr zmian wieje mocno – i to nie tylko w kontekście otwierania nowych jezdni. Oto jesteśmy świadkami prawdziwej rewolucji w kontrolowaniu prędkości. Gdzie tym razem GDDKiA i ITD instalują nowe oko mające pilnować naszego stylu jazdy? Przygotujcie się na najdłuższy w kraju odcinek pomiaru prędkości, który padnie na śląsko-opolskim fragmencie.

Najdłuższy pomiar prędkości w Polsce powstaje na A4. Czy to koniec beztroskiej jazdy?

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) nie zwalnia tempa. Kiedy z jednej strony cieszymy się z nowych kilometrów dróg, z drugiej na nasze konta bankowe mogą zacząć wpływać mandaty. System odcinkowych pomiarów prędkości (OPP) rozrasta się w imponującym tempie. Obecnie nad Wisłą mamy ich już 72, a ich skuteczność jest wręcz szokująca – odpowiadają one za niemal połowę wszystkich zarejestrowanych naruszeń dotyczących przekroczenia dopuszczalnej prędkości! A teraz następuje prawdziwy rekordzista.

Zaledwie niedawno oddano do użytku dwa nowe odcinki OPP na A4, ale to dopiero rozgrzewka. Najważniejsza nowość dotyczy fragmentu autostrady A4 w województwie opolskim. Tam, między węzłem Opole Zachód a MOP-em Prószków, powstaje najdłuższy w Polsce system pomiaru. Mówimy tu o gigantycznym odcinku liczącym aż 15 kilometrów. To znacząco dystansuje poprzedniego rekordzistę.

Warto tu wspomnieć o już działającym systemie na A4 we Wrocławiu, między węzłami Kąty Wrocławskie i Pietrzykowice. Tam, na 7-kilometrowym odcinku, obowiązuje limit 110 km/h dla osobówek i 80 km/h dla ciężarówek. Nawet tu czas przejazdu jest skrupulatnie mierzony – mandat zgarnie ten, kto pokona ten fragment szybciej niż w 3,5 minuty. Prawdziwy test cierpliwości i trzymania się przepisów!

Opolski rekordzista. Kiedy wjedziesz w pułapkę 15 km?

Nowy system na A4 na Opolszczyźnie to prawdziwy majstersztyk jeśli chodzi o inwigilację kierowców. Mierzy on dystans 15 km między Opolem Zachód a MOP Prószków. Wkrótce dołączy do tego kolejny, 13-kilometrowy odcinek między węzłem Krapkowice a MOP-em Góra Świętej Anny. To oznacza, że kawałek najbardziej zatłoczonej autostrady w kraju będzie pod ścisłą kontrolą.

Montaż tych „żółtych kamer” – jak pieszczotliwie nazywane są urządzenia ITD – rusza już 17 listopada, ale nie spodziewajcie się ciszy na drodze. GDDKiA ostrzega, że będą utrudnienia. Prace będą prowadzone w godzinach wieczornych, od 18:00 do 23:00, w okolicach MOP Prószków i Przysiecz. Co gorsza, w określonych godzinach (21:00–22:00) przewidywane jest kilkuminutowe, czasowe wstrzymanie ruchu.

Jak czytamy w informacjach, ruch na kluczowym fragmencie będzie musiał być ograniczony:

Ruch na odcinku 200 metrów będzie się odbywał w obu kierunkach prawym pasem

To oznacza spowolnienie i konieczność dostosowania się do tymczasowej organizacji. Choć CANARD, organ nadzorujący urządzenia pomiarowe, nie podał jeszcze dokładnej daty uruchomienia OPP, to z intensywnością prac można zakładać, że nastąpi to w najbliższym czasie.

Czy 7 minut na S7 to już zamierzchła przeszłość?

Dopóki opolski odcinek nie ruszy, tytuł najdłuższego OPP w Polsce utrzymuje fragment drogi ekspresowej S7, między Falenicami a Nowym Gozdem. Ten odcinek ma 14 km długości i obowiązuje tam limit 120 km/h dla osobówek. Pokonanie go zgodnie z przepisami zajmuje, bagatela, 7 minut. To prawdziwy test cierpliwości dla kierowców przyzwyczajonych do szybszego tempa.

Ale to nie długość decyduje o skuteczności. Najbardziej „dochodowym” systemem w pierwszej połowie roku był właśnie ten w okolicach Wrocławia na A4 między Kostomłotami a Kątami Wrocławskimi. Tam kamery zarejestrowały ponad 24 tysiące wykroczeń. Ustalmy fakty: to daje średnio 133 mandaty dziennie! Systemy te – poza nowym rekordzistą na Opolszczyźnie – faktycznie łapią tych, którzy traktują autostrady jak tory wyścigowe.

Rozrastająca się sieć kontroli: 650 km pod nadzorem

Trend jest jasny: coraz więcej polskich dróg będzie pod stałą obserwacją. Obecnie aktywnie działa 72 systemów OPP. Tylko w pierwszej połowie 2025 roku systemy te odnotowały łącznie ponad 263,8 tys. naruszeń prędkości. Te liczby to twarde dane, które pokazują, że dla wielu kierowców prędkość to nadal kwestia umowna.

Wraz z planowanym montażem kolejnych 42 kamer, sytuacja diametralnie się zmieni. Całkowity dystans, na którym będzie prowadzona kontrola, sięgnie imponujących około 650 kilometrów. Koszt tej rozbudowy jest spory – niespełna 83,5 miliona złotych. Pytanie, czy ta inwestycja w bezpieczeństwo (bo tak to się oficjalnie nazywa) przełoży się na realne zmniejszenie wypadków, czy tylko na wzrost wpływów do budżetu państwa. Jedno jest pewne: jeśli planujesz dłuższą trasę po A4, lepiej spójrz na licznik, bo najdłuższy pomiar w kraju już czai się za zakrętem.

Udostępnij
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze