NaszEauto: budżet programu zagrożony mimo przyjmowania kolejnych wniosków.

Jarek Michalski

Program „NaszEauto” miał być motorem napędowym elektrycznej rewolucji w Polsce, ale wygląda na to, że entuzjazm obywateli przerosnął ambicje państwowych finansistów. Mamy do czynienia z klasycznym przypadkiem, gdy popyt gwałtownie wyprzedził podaż – a konkretnie budżet. Co to oznacza dla każdego, kto liczy na dopłatę do swojego wymarzonego elektryka w 2026 roku? Przygotujcie się na jazdę po wyboistej drodze rezerwowej.

Czy w programie „NaszEauto” skończyły się już pieniądze i dlaczego NFOŚiGW ciągle przyjmuje wnioski?

Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) postawił sprawę jasno: program trwa, ale budżet topnieje w zastraszającym tempie. Do połowy stycznia 2026 roku na biurka urzędników wpłynęło ponad 34 tysiące wniosków, a ich łączna wartość sięgnęła niemal 1,08 miliarda złotych. Cała alokacja programu to, przypomnijmy, niewiele ponad 1,18 miliarda złotych. Matematyka jest brutalna: margines bezpieczeństwa jest minimalny, a kolejne podania z automatu lądują na liście warunkowej.

Co ciekawe, Fundusz zapowiedział, że formalne wyczerpanie budżetu nie zatrzyma naboru. Wnioski będą przyjmowane dalej, ale już na zasadzie „jeśli starczy”. To fundamentalna zmiana perspektywy dla kupujących. Złożenie wniosku po przekroczeniu alokacji nie oznacza automatycznie dopłaty, nawet jeśli spełniasz wszystkie kryteria formalne. Twoja aplikacja de facto wędruje na swoistą listę rezerwową. Ryzyko, drodzy miłośnicy elektromobilności, wyraźnie rośnie.

Zaplanowane odrzucenia: dlaczego Fundusz liczy na pomyłki wnioskodawców?

Można by uznać, że skoro budżet się kończy, to należałoby wdrożyć twarde zatrzymanie naboru. NFOŚiGW ma jednak swoje powody, by przyjmować podania warunkowo. Fundusz zakłada z góry, że znaczny odsetek złożonych już wniosków i tych dopiero wpływających, nie zakończy się podpisaniem umowy i wypłatą środków.

Dlaczego? W grę wchodzą aplikacje podwójne, niekompletne, te, które wnioskodawcy wycofają w międzyczasie, albo po prostu te, których braki formalne nie zostaną uzupełnione w wyznaczonym terminie korekty. To swoisty bufor bezpieczeństwa. Celem jest maksymalne wykorzystanie środków z Krajowego Planu Odbudowy – a żeby to osiągnąć, Fundusz musi być gotów na naturalną selekcję i konieczność szybkiego rozdysponowania całej puli 1,18 mld zł. Dlatego planują przyjmować wnioski aż do wyczerpania alokacji lub daty granicznej, czyli 20 kwietnia 2026 roku, choć realnie biorą pod uwagę złożenie podań na kwotę sięgającą 1,6 miliarda złotych, licząc na te odrzucenia.

Pułapka zabezpieczeń: dlaczego zatwierdzony wniosek może przepaść?

Sama akceptacja formalna wniosku to dopiero połowa sukcesu. Po pozytywnej ocenie, aplikujący trafia na listę zatwierdzoną i jest wzywany do złożenia zabezpieczenia warunków umowy. I tu pojawia się kolejny zgrzyt, który blokuje znaczną część pieniędzy.

Jak sam Fundusz przyznaje, ponad tysiąc zatwierdzonych wniosków czeka na dostarczenie wymaganego zabezpieczenia. Masz do wyboru dwie opcje: cesję praw z polisy Autocasco (AC) albo weksel in blanco wraz z deklaracją wekslową. Zabezpieczenie musi być dostarczone osobiście lub pocztą. Jeżeli żadne z wymaganych zabezpieczeń nie zostanie złożone w terminie, wniosek przepada, a zarezerwowane dla niego środki wracają do głównej puli. To fundamentalny mechanizm, który teoretycznie pozwala Funduszowi na uruchomienie środków dla tych, którzy złożyli wnioski po przekroczeniu pierwotnego budżetu, pod warunkiem, że tysiące innych „niezabezpieczonych” zrezygnują.

Kto może liczyć na luksus elektrycznej dopłaty i ile można zyskać?

Program „NaszEauto” ma szerszy zakres niż tylko pomoc dla Kowalskiego chcącego kupić miejskiego elektryka. Ze wsparcia mogą korzystać nie tylko osoby fizyczne, ale również jednostki samorządu terytorialnego, organizacje pozarządowe, a nawet parki narodowe. Co istotne, dofinansowanie obejmuje osobowe elektryki, ale także pojazdy dostawcze N1 (do 3,5 tony DMC) oraz małe busy do przewozu osób (do 5 ton DMC).

Wielkość rabatu jest zróżnicowana:

  • Osoby fizyczne, Jednoosobowe Działalności Gospodarcze (JDG) i parki narodowe mogą liczyć na dopłatę do 40 000 zł na samochód osobowy.
  • Dla pojazdów kategorii N1 maksymalne wsparcie to 70 000 zł.
  • Absolutnym beneficjentem są duże pojazdy – busy kategorii M2 – gdzie dopłata może sięgnąć nawet 600 000 zł.

Rynek motoryzacyjny spogląda z niepokojem: czy państwo zdoła nadążyć za popytem?

Decyzja NFOŚiGW o przyjmowaniu wniosków ponad budżet budzi mieszane uczucia w branży. Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego, wyraził ostrożny optymizm, jednocześnie sygnalizując ostrożność:

Cieszymy się, że NFOŚiGW jest elastyczny i stara się jak najlepiej wykorzystać środki, ale rozumiemy, że jest to decyzja przemyślana i nie okaże się, że ktoś z powodu braku środków nie otrzyma dofinansowania. Wierzę, że na bazie doświadczenia i analiz NFOŚiGW zaplanował przyjmowanie wniosków z marginesem bezpieczeństwa i wnioski złożone do przyjętego limitu będą miały realną szansę na realizację.

Sygnał dla kupujących w 2026 roku jest zatem dwojakiego rodzaju. Program działa formalnie do 30 kwietnia 2026 r., ale szansa na otrzymanie dotacji dla wniosków składanych w drugiej połowie tego okresu staje się loterią. Im później składasz podanie o dofinansowanie zakupu, leasingu czy wynajmu długoterminowego elektryka, tym większe prawdopodobieństwo, że Twoja aplikacja wyląduje na liście czekającej, a jej realizacja będzie czekała na to, aż inni wnioskodawcy popełnią błąd, nie przedłożą zabezpieczenia lub po prostu zrezygnują z zakupu. „NaszEauto” oferuje szansę, ale dziś, jak nigdy dotąd, nie daje gwarancji.

Udostępnij
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze