Niemcy już zaostrzyli przepisy przeglądów – teraz nowe diesle też mogą nie przejść. Czy to samo czeka Polskę?

Mateusz Wolski

Od lipca 2023 r. w Niemczech zmieniono zasady przeglądów technicznych. Zamiast oceny zadymienia, sprawdzana jest rzeczywista emisja cząstek stałych. Właściciele nowych samochodów, które teoretycznie spełniają obowiązujące normy, są zaskoczeni – wiele pojazdów nie przechodzi badań. Najwięcej problemów mają posiadacze pewnych modeli samochodów. Podobne regulacje mają wkrótce obowiązywać również w Polsce.

W Niemczech przeprowadzone dotychczas badania techniczne pojazdów w stacjach kontroli nie zawsze okazywały się skuteczne w identyfikowaniu problemów związanych z filtrem cząstek stałych. Do tej pory istniała możliwość, że wiele pojazdów zdolnych do ruchu drogowego mogło uzyskać pozytywny wynik przeglądu technicznego, mimo istniejących uszkodzeń lub całkowitego braku filtra. Aby zaradzić tej sytuacji, niemiecki rząd wprowadził zmiany w przepisach, które zaczęły obowiązywać w lipcu 2023 roku.

Nowe regulacje dotyczą przede wszystkim samochodów spełniających normę emisji spalin Euro 6. Zmienione zasady kontroli technicznej teraz skupiają się na mierzeniu rzeczywistego stężenia cząstek stałych w spalinach, a nie jedynie na poziomie zadymienia. Taka modyfikacja przepisów ma na celu poprawę jakości powietrza oraz zwiększenie bezpieczeństwa ekologicznego, poprzez bardziej rygorystyczne i precyzyjne badanie stanu technicznego pojazdów.

Rezultaty nowych regulacji są zaskakujące – tylko w ciągu pierwszych trzech miesięcy obowiązywania nowych zasad, ponad 32 tysiące samochodów nie zdało testu. Okazało się, że skuteczność filtrów cząstek stałych maleje wraz z przebiegiem pojazdu. Co więcej, systemy diagnostyki pokładowej OBD rzadko informowały o awariach, które mogłyby zapobiec zdaniu przeglądu.

Wiele skarg na nowe przepisy napłynęło do niemieckiego automobilklubu ADAC. Niektórzy użytkownicy, którzy nie przeszli pierwszego przeglądu po trzech latach od rejestracji, musieli zmierzyć się z koniecznością wymiany filtrów, co mogło kosztować nawet 3 tys. euro. Problemy z dostępnością części i wątpliwości co do długoterminowej skuteczności nowych filtrów dodatkowo komplikują sytuację.

Jest jeszcze jedna kwestia – różnice między badaniami homologacyjnymi a przeglądami technicznymi. Badania homologacyjne oceniają emisję cząstek stałych na kilometr, podczas gdy stacje diagnostyczne badają stężenie cząstek w spalinach. Diagności twierdzą, że nawet z systemem oczyszczania spalin działającym poprawnie, auta mogą mieć problemy z przestrzeganiem norm obowiązujących na stacjach kontrolnych.

W Polsce również szykują się zmiany. Zgodnie z unijną dyrektywą 2014/45/UE, stacje kontroli pojazdów mają być wyposażone w analizatory stężenia cząstek stałych. Przepisy miały obowiązywać już od kilku lat, jednak różne czynniki polityczne i ekonomiczne opóźniły ich wdrożenie. Teraz, z nadchodzącymi zmianami, polscy kierowcy również mogą spotkać się z nowymi wyzwaniami podczas przeglądów.

Udostępnij
Zostaw komentarz
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments