Niemcy odwracają się od LPG, elektryki przejmują rynek.

Jarek Michalski

Coś się dzieje na niemieckim rynku motoryzacyjnym, a trend ten może być zaskakujący dla wielu polskich kierowców, którzy od lat stawiają na oszczędności płynące z autogazu. Podczas gdy nad Wisłą LPG wciąż cieszy się niesłabnącą popularnością, za naszą zachodnią granicą nastąpił spektakularny, a zarazem gwałtowny zwrot ku elektromobilności. Dane nie kłamią: LPG w Niemczech traci grunt pod nogami, a udział aut z instalacją gazową w nowych rejestracjach skurczył się do poziomu wręcz marginalnego. Dlaczego nasi sąsiedzi tak ostro zmieniają kurs i czy to powrót do korzeni, czy może futurystyczny skok w nieznane?

Niemcy powiedziały „nie” dla gazu: szokujący spadek popularności LPG

Spójrzmy prawdzie w oczy – rewolucja elektryczna w Niemczech nabiera tempa z siłą rozpędzonego ICE. Dane Federalnego Urzędu Transportu Samochodowego (KBA) za październik malują obraz, który dla fanów propan-butanu musi być bolesny. W tym miesiącu na niemieckich drogach pojawiło się 250 133 nowych samochodów osobowych. Ile z nich miało fabryczną instalację LPG? Zaledwie 932 sztuki! Mówimy tu o spadku o 10,3 procent w porównaniu z rokiem ubiegłym, co czyni ten segment liderem negatywnych zmian wśród napędów alternatywnych.

Warto cofnąć się pamięcią do lat świetności LPG w Niemczech. Po skokowym wzroście zainteresowania, który zaczął się około 2020 roku, wydawało się, że gaz stanie się dla Niemców ekonomicznym wybawieniem. Jeszcze w rekordowym 2019 roku sprzedawano tam około 7,2 tysiąca takich aut rocznie. Tymczasem w roku 2023 osiemnaście tysięcy aut z LPG znalazło nowych właścicieli, a obecny rok znów rysuje trend zniżkowy. Jak informuje KBA, od początku roku do końca ubiegłego miesiąca zarejestrowano jedynie 9 935 nowych aut na gaz. Ten krótki romans z LPG najwyraźniej dobiegł końca.

W październikowym zestawieniu dominacja była wręcz symboliczna: królowała Dacia Sandero, odpowiedzialna za blisko 40 procent wszystkich rejestracji aut z fabrycznym gazem, notując 367 sztuk. To pokazuje, jak bardzo rozdrobniony i niszowy stał się ten segment.

Magia cyfr: dlaczego koszty jazdy elektrykiem zrównały się z LPG?

Pytanie, które naturalnie się nasuwa: co sprawiło, że Niemcy, naród słynący z pragmatyzmu i dbałości o portfel, odwracają się od paliwa, które historycznie oferowało ogromne oszczędności? Odpowiedź, jak zwykle w motoryzacji, sprowadza się do pieniędzy, ale w zupełnie nowym wydaniu – chodzi o koszty eksploatacji pojazdów elektrycznych.

Przeanalizujmy matematykę, która obraca rynkiem. Średnia cena za 1 kWh prądu ładowanego z publicznej sieci w Niemczech oscyluje między 0,3 a 0,8 euro, przy czym wielu kierowców przyjmuje uśrednioną stawkę w okolicach 0,4 euro za 1 kWh. Zakładając typowe miejskie zużycie elektryka na poziomie 17 kWh na 100 km, pokonanie tego dystansu kosztuje niemieckiego użytkownika zaledwie 6,8 euro, czyli około 29 zł.

A jak wypada autogaz? Średnia cena litra LPG na niemieckiej stacji to około 1 euro. Dla porównania, Dacia Sandero, zużywając około 7 litrów LPG na 100 km, generuje koszt rzędu 7 euro, czyli jakieś 29,5 zł. Koszty przejechania 100 km są więc niemal identyczne! Kiedy cena zbliżona jest do elektryka, nagle oszczędności na LPG przestają być argumentem.

Podatki i preferencje: biznes kochający wtyczki

Nie zapominajmy o kluczowym graczu na rynku – klientach biznesowych. Wiadomo, że w Niemczech, podobnie jak u nas, około 70 procent nowych samochodów rejestrują firmy. I tu pojawia się kluczowy haczyk, który przechyla szalę na korzyść elektromobilności: ulgi podatkowe.

Samochody elektryczne w Niemczech są otoczone parasolem preferencyjnych przepisów. Mowa tu o znaczących korzyściach w kwestii amortyzacji, a także zwolnieniu z podatku drogowego. Dla przedsiębiorcy, który liczy każdy wydatek operacyjny, te ulgi są czynnikiem decydującym. Choć Dacia Sandero może kusić ceną zakupu, korzyści podatkowe płynące z zakupu EV czynią elektryka finansowo znacznie bardziej atrakcyjnym wyborem dla floty.

Efekt? Sprzedaż nowych aut elektrycznych w Niemczech jest obecnie ponad 50 razy wyższa niż aut zasilanych LPG. W październiku zarejestrowano ponad 52,4 tysiąca nowych elektryków, co dało im imponujący 21-procentowy udział w rynku. Dla porównania, 932 rejestracje aut na gaz to zaledwie 0,4 procent. Rynek po prostu przeniósł swoje priorytety.

Nowe gwiazdy na listach przebojów

Skoro Niemcy odwracają się od LPG, kogo wybierają? Wśród samochodów elektrycznych numerem jeden stała się obecnie Skoda Enyaq, najpopularniejszą „pełną” hybrydą pozostaje Toyota Yaris, a segment hybryd plug-in (PHEV) ma swojego lidera w postaci Volvo XC60.

Warto zaznaczyć, że całkowity udział pojazdów zelektryfikowanych (BEV + PHEV) w nowych rejestracjach w październiku osiągnął rekordowe 33,3 procent. To wyraźny sygnał, że transformacja napędowa w czwartej gospodarce świata postępuje dynamicznie, pozostawiając autogaz w cieniu. Kontrast z Polską, gdzie wskaźniki popularności LPG wciąż utrzymują się na znacznie wyższym poziomie, jest uderzający i pokazuje diametralnie różne podejście do alternatywnych źródeł napędu.

Udostępnij
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze