Nissan Juke króluje w rankingu najbardziej awaryjnych samochodów według opinii kierowców.

Jarek Michalski

Kto by pomyślał, że jazda na drogach może się zamienić w hazard? Brytyjski portal „What Car?” postanowił rozwikłać mity o nowoczesnej niezawodności, przeprowadzając szeroko zakrojone badanie. Zebrali opinie blisko 30 tysięcy kierowców na temat aut nie starszych niż pięć lat, by stworzyć listę tych, które regularnie odmawiają posłuszeństwa. Od akumulatorów po skrzynie biegów – lista faktycznie potrafi zaskoczyć. Czy Twój ulubiony model znalazł się na samym dnie rankingu?

Kiedy gwarancja się kończy, zaczynają się prawdziwe problemy

Zwykle deklarowany okres gwarancyjny to trzy lata, ale jak szybko okazuje się w praktyce, to właśnie po tym czasie właściciele zaczynają mierzyć się z pierwszymi, często kosztownymi, niespodziankami. Inicjatywa „What Car?” we współpracy z MotorEasy miała na celu zmapowanie problemów z pojazdami stosunkowo młodymi, stąd restrykcyjne kryterium wieku do pięciu lat. Kierowcy nie tylko zgłaszali wystąpienie awarii, ale musieli szczegółowo opisać koszty i — co równie irytujące — czas, jaki ich maszyna spędziła w warsztacie. Prawda jest taka, że strata czasu i pieniędzy to dwa najszybciej budzące frustrację czynniki, dlatego właśnie na ich podstawie stworzono unikalny wskaźnik niezawodności (w skali 0-100).

Nissan Juke: Król niechlubnego podium

Absolutnym „zwycięzcą” w zestawieniu najbardziej problematycznych pojazdów okazał się Nissan Juke. Ten model, który z reguły kojarzony jest z kompaktowym stylem i przystępną ceną, spadł na samo dno pod względem niezawodności, uzyskując ocenę zaledwie 50 proc.

31 proc. właścicieli zgłosiło usterki, a aż 80 proc. z nich uniemożliwiało dalszą jazdę.

Najczęściej zgłaszane bolączki tego crossovera to defekty akumulatora 12V (aż 13 proc. zgłoszeń), problemy z silnikiem (9 proc.) oraz newralgiczne usterki hamulców (6 proc.). Co gorsza, statystyki dotyczące kosztów i czasu napraw nie napawają optymizmem. O ile 35 proc. napraw poszło po linii najmniejszego oporu (czyli za darmo), to aż 52 proc. właścicieli musiało wyciągnąć z kieszeni ponad 1500 funtów! A czas oczekiwania? Prawie dwie trzecie (66 proc.) Juke’ów stało w serwisie dłużej niż tydzień. Dla modelu, który miał być miejskim postrachem, to bardzo gorzka lekcja niezawodności.

Elektryki na celowniku: Wschodzące gwiazdy i ich elektryczne bolączki

Co ciekawe, ranking nie oszczędził samochodów z napędem alternatywnym. Na drugim miejscu, ale za to jako lider wśród pojazdów elektrycznych, uplasował się MG 4.

MG 4 uplasował się na drugiej pozycji ogółem, a także na pierwszym miejscu w kategorii pojazdów elektrycznych.

Aż 30 proc. użytkowników tego dynamicznie rozwijającego się modelu zgłosiło awarie, i to w niemal każdej kategorii. Największy cios to finanse: prawie 40 proc. właścicieli musiało zapłacić za naprawę ponad 1000 funtów. Na trzecim miejscu z oceną 65,6 uplasował się Opel/Vauxhall Mokka Electric. Tutaj lista problemów skupia się na rdzeniu układu elektrycznego – akumulatorze 12V (30 proc. zgłoszeń), baterii EV (20 proc.) oraz kapryśnej nawigacji/systemie infotainment (15 proc.). Choć 92 proc. napraw wykonano na koszt producenta, średni czas unieruchomienia pojazdu w warsztacie dla 56 proc. to ponad tydzień.

SUV-y i klasyka europejskiej motoryzacji: Gdzie zawiódł sportage i Golf?

Kolejny szok przynosi pozycja Kii Sportage. Jej obecność na czwartym miejscu jest zaskakująca, szczególnie biorąc pod uwagę reputację południowokoreańskiego giganta. Niestety, dane wskazują, że wersja z silnikiem Diesla to tykająca bomba.

Dla porównania wersje z silnikiem benzynowym otrzymały ocenę niezawodności wynoszącą 93,4 proc.

Co czwarty właściciel dieslowskiej Sportage’a skarżył się na problemy z jednostką napędową, a 25 proc. mierzyło się z awariami skrzyni biegów lub sprzęgła. W skali ogólnej, najbardziej awaryjnym SUV-em rodzinnym w tym zestawieniu okazała się właśnie Kia.

Zaskakująca jest również obecność Volkswagena Golfa na siódmym miejscu. Ten ikoniczny model, obchodzący 50-lecie, w wersji z silnikiem Diesla wypadł najgorzej w całej grupie Volkswagena. Problemy uderzały w elektronikę, skrzynię biegów i klimatyzację. Na szczęście, statystyki kosztowe dla właścicieli Golfa są lepsze – tylko 11 proc. musiało zapłacić powyżej 1000 funtów za naprawę.

Prestiż ma swoją cenę, nawet jeśli płaci producent

Na dziewiątym miejscu uplasował się Range Rover Evoque, dla którego awarie okazały się zaskakująco częste i kosztowne – to najbardziej awaryjny model w gamie brytyjskiej marki. Największe bolączki to elektryka silnika (15 proc.), zawieszenie i układ wydechowy. Mimo że 86 proc. napraw było bezpłatnych, to 14 proc. właścicieli musiało zapłacić krocie, przekraczające 1500 funtów.

Na koniec listy, z rezultatem 74,2 punktów niezawodności, ląduje Seat Leon. Aż 58 proc. egzemplarzy miało usterki, koncentrujące się głównie na systemie infotainment oraz podzespołach zawieszenia i skrzyni biegów. Ironią losu jest fakt, że mimo dużej liczby awarii, 97 proc. właścicieli naprawiło je za darmo.

Udostępnij
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze