Nowy sposób kradzieży aut. Podstęp z kartką za wycieraczką.

Jarek Michalski

Kradzież samochodu to zmora, przed którą drży każdy kierowca, a złodzieje nieustannie doskonalą swoje metody, wymyślając coraz bardziej podstępne sposoby na szybki zarobek. O ile metody wymagające drogiego sprzętu elektronicznego, jak „na walizkę” czy „na gameboya”, budzą powszechny lęk, o tyle sprytne sztuczki wykorzystujące ludzką nieuwagę stanowią ciche, a równie skuteczne zagrożenie. Przyjrzyjmy się jednej z nich – kradzieży „na kartkę”, która bazuje na banalnym oszustwie i ludzkiej potrzebie szybkiego załatwienia drobnej sprawy.

Kradzież samochodu „na kartkę” – jak działa ta najprostsza pułapka?

W świecie zaawansowanej elektroniki samochodowej, metody, które nie wymagają drogiego sprzętu, wydają się niemal anachronizmem. A jednak, kradzież „na kartkę” zyskuje na popularności, ponieważ jest niesamowicie tania, a jej skuteczność zależy w zasadzie od psychologii i rutyny kierowcy. Jak to się dzieje, że przypadkowa kartka może kosztować Cię auto?

Zasada działania jest zaskakująco prymitywna. Złodzieje wykorzystują fakt, że kierowcy rutynowo ignorują drobne niespodzianki na szybach – ulotki, plakaty, czy niegroźne komunikaty. Problem pojawia się, gdy na tylnej szybie, najlepiej za wycieraczką, umieszczony zostaje duży arkusz papieru, który znacząco ogranicza widoczność.

Gdy ruszamy pojazdem zaparkowanym przodem do wyjazdu – co jest standardem na wielu parkingach – zorientowanie się w sytuacji przychodzi dopiero po chwili. Chwilę później, gdy zerkniemy w lusterko wsteczne, widzimy ten irytujący „dodatek”. > „Różnego rodzaju ulotki i ogłoszenia pozostawiane na szybach to nic nowego, więc nie wzbudza to podejrzeń.”

Co robi większość ludzi? Zatrzymują się. W pośpiechu lub irytacji, kierowca wyłącza silnik? Oczywiście, że nie! Wychodzimy tylko na sekundę, żeby odkleić kartkę. I tu tkwi sedno pułapki: rzadko kiedy gasimy silnik, a jeszcze rzadziej zamykamy drzwi. Przecież to tylko chwila.

Właśnie te krótkie sekundy są dla przestępcy złotym oknem. Śledzący każdy ruch złodziej natychmiast reaguje. Może albo szybko ukraść pozostawione na widoku wartościowe przedmioty (torbę, telefon), albo, co gorsza, gdy zostawiłeś kluczyki w stacyjce, wskoczyć za kierownicę i odjechać luksusowym, rozgrzanym pojazdem. Nawet brak kluczyka nie jest przeszkodą, jeśli zostawiłeś auto z odpalonym silnikiem, o czym za chwilę.

Jak powstrzymać impulsywną kradzież – broń przeciwko podstępowi?

Najskuteczniejsza obrona przed metodą „na kartkę” to przede wszystkim świadomość jej istnienia. Lektorzy szkolący z technik antykradzieżowych często podkreślają, że złodzieje liczą na naszą impulsywną reakcję, która bierze górę nad rozsądkiem.

Kiedy tylko zauważysz coś nietypowego – czy to dziwny hałas po ruszeniu, czy właśnie kartkę przyklejoną w newralgicznym miejscu – natychmiast włącz system ostrzegawczy.

„Gdy samochód zaparkowany jest przodem do wyjazdu, właściciel powinien ruszyć, niczego nie zauważając. Dopiero po chwili, gdy zerknie w lusterko, przekona się, iż ma ograniczoną widoczność.”

Po pierwsze i najważniejsze: Zawsze gaś silnik, gdy tylko wysiadasz. Nawet jeśli wydaje Ci się, że wrócisz w ciągu pięciu sekund. Po drugie – zamykaj drzwi, nawet na tę jedną chwilę brawurowej eskapady po kartkę. To basic security hygiene, o którym zapominamy w codziennym pędzie.

Jeśli przedmiot na szybie Cię irytuje, ale nie jest natychmiastowym zagrożeniem dla prowadzenia, najlepszym strategią jest nie zatrzymywać się w podejrzanym miejscu. Zamiast tego, spokojnie, ale czujnie, jedź dalej, obserwując w lusterkach, czy pojazd, który mógł Cię „śledzić” (czytaj: obserwować Twój postój), nie zjeżdża za Tobą. Udaj się w miejsce publiczne, gdzie jest monitoring i dużo świadków – na przykład duża stacja benzynowa z kamerami. Dopiero tam, po zgaszeniu silnika i zamknięciu pojazdu, usuń przeszkodę. I oczywiście, nigdy, przenigdy nie zostawiaj na widoku żadnych cennych przedmiotów.

Kradzież „na kartkę” a polisa – dlaczego ubezpieczenie może nie zadziałać?

Kradzież auta to zawsze ogromny cios finansowy, nawet jeśli masz pełne ubezpieczenie AC. Jednak w przypadku metody „na kartkę”, sytuacja ubezpieczeniowa może stać się równie bolesna jak utrata samego pojazdu. Dlaczego Twoja polisa może odmówić wypłaty odszkodowania?

Tutaj wkraczają ogólne warunki ubezpieczenia (OWU) i zapisy dotyczące rażącego niedbalstwa. Oddalenie się od samochodu z włączonym silnikiem, a co za tym idzie z pozostawionym bez nadzoru pojazdem, jest dla ubezpieczyciela niczym otwarte zaproszenie dla złodzieja. To jest w świetle przepisów polisy traktowane jako klasyczne, rażące zaniedbanie ze strony ubezpieczonego.

A teraz uwaga na nowoczesne systemy! Myślisz, że ratuje Cię system bezkluczykowy (keyless)? Że skoro nie zostawiasz fizycznego kluczyka w stacyjce, to nic się nie stanie? Błąd! Systemy keyless działają na zasadzie wykrycia kluczyka w kabinie. O ile silnik nie zgaśnie, złodziej bez problemu odjedzie. > „Jeśli system nie wykryje kluczyka w pojeździe, to nie wyłączy silnika, a jedynie wyświetli odpowiedni komunikat.”

Wystarczy, że nowoczesny złodziej, korzystając z chwili Twojej nieobecności przy odpalonym aucie, odjedzie nim do „dziupli” lub bezpiecznej kryjówki. Tam dopiero, mając czas i spokój, rozgryzie zabezpieczenia i zakoduje sobie nowy kluczyk. A dla Twojego ubezpieczyciela? Pozostawienie auta z pracującym silnikiem, choćby bez fizycznego klucza w stacyjce, to wciąż rażące zaniedbanie, które może poskutkować odmową wypłaty odszkodowania. Pamiętaj, że przepisy ubezpieczeniowe są skonstruowane tak, by chronić ubezpieczyciela przed Twoim własnym, lekkomyślnym zachowaniem.

Udostępnij
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze