Nowy znak f-23 uporządkuje skręty, ale kierowcy wciąż mylą pas wielofunkcyjny.

Jarek Michalski

Witajcie na drodze do lepszego zrozumienia przepisów! W gąszczu nowych znaków drogowych i regulacji nierzadko łatwo się pogubić, a to może słono kosztować — nie tylko finansowo, ale i pod kątem bezpieczeństwa. Dziś skupimy się na znaku F-23, który wprowadza spore zamieszanie w organizację ruchu na wielu miejskich arteriach. Czy to fanaberia drogowców, czy realna potrzeba uregulowania chaosu? Zanurzmy się w specyfikę środkowego pasa wielofunkcyjnego!

Rewolucja na środku jezdni: Co to jest ten tajemniczy znak F-23?

Jeśli na drodze krajowej lub miejskiej zobaczycie niebieski prostokąt z charakterystycznym schematem białych pasów, oznaczający wydzielony pas pośrodku, to znak F-23 melduje się do służby. To nie jest dodatkowy pas do jazdy na wprost, choć niektórzy wciąż mają z tym problem. Znak F-23 informuje o początku odcinka ze środkowym pasem wielofunkcyjnym. Pomyślcie o nim jako o buforze, strefie buforowej, która rozdziela ruch w przeciwnych kierunkach.

Dlaczego „wielofunkcyjny”? Bo jego przeznaczenie jest ściśle określone i z góry narzucone przez prawo. Nie służy on do swobodnej jazdy po bandzie. Jego głównym zadaniem jest uporządkowanie najbardziej newralgicznych punktów kolizyjnych na drodze. Jak czytamy w źródłach, jego celem jest uporządkowanie ruchu w miejscach, gdzie często dochodzi do konfliktów między pojazdami jadącymi główną trasą a tymi włączającymi się do ruchu. Dopóki odcinek ten nie kończy się towarzyszącym mu odpowiednikiem (wersja znaku z napisem „koniec”), pas ten jest pod ścisłą kontrolą przepisów. Jeśli odcinek jest dłuższy niż 500 metrów, oznakowanie jest powtarzane – jakby chciano mieć pewność, że nikt nie prześpi moment, w którym ten pas staje się aktywny.

Wjeżdżanie na pas F-23 – tylko operacyjnie, a nie turystycznie!

Zasady korzystania z tego pasa to sedno całego zamieszania. Mnóstwo kierowców traktuje go jak zapasowy tor dla spóźnialskich lub po prostu jako autostradę dla tych, którzy spieszą się bardziej niż inni. A to brutalny błąd.

Środkowy pas wielofunkcyjny został zarezerwowany wyłącznie do wykonywania określonych manewrów. Kluczowe to przygotowanie do skrętu w lewo, a także bezpieczne włączanie się do ruchu z terenu zabudowanego, parkingu czy drogi podporządkowanej. Można to ująć prosto: wjeżdżasz na niego tylko po to, by zaraz z niego zjechać, wykonując manewr.

Kierowca powinien wjechać na pas tylko na czas wykonania manewru i opuścić go niezwłocznie po jego zakończeniu.

Co to oznacza w praktyce? Absolutnie nie wolno traktować go jako dodatkowego pasa do jazdy na wprost. Omijanie korka na pasie obok poprzez zajęcie pasa środkowego to proszenie się o mandat i niebezpieczną sytuację. Co więcej, omijanie zatorów jest surowo zabronione. Co ciekawe, na odcinkach objętych znakiem F-23 obowiązuje również zakaz wyprzedzania. To logiczne – jeśli z obu stron pasem tym manewrują samochody skręcające lub włączające się do ruchu, próba wyprzedzania skończyłaby się scenariuszem rodem z filmu akcji, tylko bez kaskaderów.

Dlaczego w ogóle postanowiono ujednolicić ten bałagan na drogach?

Środkowe pasy wielofunkcyjne istniały w Polsce już od dawna, ale operowały w szarej strefie prawnej, jeśli chodzi o oznakowanie. Brakowało spójnego, powszechnie rozpoznawalnego sygnału, co prowadziło do tego, co urbaniści i policjanci nazywają „chaosem komunikacyjnym”. Część kierowców uważała to za „dodatkowy pas ruchu”, inni kompletnie ignorowali jego istnienie, a jeszcze inni nie potrafili rozszyfrować, kiedy i jak go użyć.

Ministerstwo Infrastruktury miało dość tej niejednoznaczności. Niejasne przepisy generowały niepotrzebne ryzyko. Jak wskazano, brak jasnych zasad skutkował wzrostem liczby kolizji, wymuszeń pierwszeństwa oraz gwałtownych hamowań. Wprowadzenie znaku F-23, wraz z nowymi regulacjami w Prawie o ruchu drogowym, miało ujednolicić zasady gry na terenie całego kraju. To ma być ucywilizowanie organizacji ruchu w miejscach, gdzie tradycyjne rozwiązania po prostu przestają się sprawdzać w obliczu rosnącej intensywności ruchu. Zmiany te mają za zadanie dostosować prawo do realnych, często niebezpiecznych warunków drogowych.

Lepsze oznakowanie to nie koniec problemów: Najczęstsze grzechy kierowców

Można by pomyśleć: znak jest, przepisy są, problem rozwiązany? Niestety, polska droga niestety nigdy nie jest wolna od niespodzianek, a ludzka przyzwyczajenie bywa silniejsze niż znajomość najnowszego rozporządzenia. Mimo wprowadzenia F-23, kierowcy notorycznie powtarzają te same błędy.

Głównym przewinieniem jest oczywiście traktowanie pasa środkowego jako swobodnego pasa do jazdy na wprost – bo przecież „szybciej tak dojadę do skrzyżowania”. Inny klasyk to wykorzystywanie go do „przecinania” kolumny pojazdów stojących w korku. Do tego dochodzi niebezpieczne zatrzymywanie się na tym pasie bez uzasadnionej potrzeby.

Takie zachowania, jak wynika z relacji drogówki, prowadzą do destabilizacji płynności i, co gorsza, do nagłych, niespodziewanych interwencji hamulcem. Szczególnie niepokojące są sytuacje, gdzie kierowcy z naprzeciwka, chcący skorzystać z pasa do skrętu w lewo, wjeżdżają na niego jednocześnie, nie widząc się nawzajem ze względu na jazdę prosto. Policja już zapowiedziała, że te odcinki będą pod lupą. Nieprawidłowe korzystanie z pasa wielofunkcyjnego nie będzie traktowane pobłażliwie – może to być zakwalifikowane jako utrudnianie ruchu, a w skrajnych przypadkach jako rażące naruszenie zasad bezpieczeństwa. Pamiętajmy, że ten pas jest dla manewru, a nie dla wygody.

Udostępnij
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów