Od BMW z wraku do kosmicznej Tesli: jak zmieniała się motoryzacyjna stajnia Elona Muska

Jarek Michalski

Czy wizjonerzy motoryzacji jeżdżą byle czym? W przypadku Elona Muska odpowiedź jest bardziej skomplikowana, niż mogłoby się wydawać. Zanim miliarder zrewolucjonizował rynek pojazdów elektrycznych, jego garaż, jak i wybory z czasów „biedniejszej przeszłości”, potrafią zaskoczyć nawet największych fanów Tesli. Przyjrzyjmy się motoryzacyjnej ewolucji człowieka, który chce kolonizować Marsa, ale kiedyś musiał ratować się częściami ze złomiska.

Od BMW z odzysku do supersamochodu za miliony – motoryzacyjna droga Elona Muska

Zastanawialiście się kiedyś, czym jeździ geniusz, który jest synonimem elektrycznej rewolucji? Historia Elona Muska sprzed ery Tesli idealnie obrazuje zasadę „od zera do bohatera”. Zanim stał się ikoną globalnego biznesu, jego pierwszy środek transportu był daleki od luksusu. Mowa o BMW 320i z 1978 roku, które Musk nabył w 1993 roku za skromne 1,4 tysiąca dolarów. Jak sam przyznaje, to nie była miłość od pierwszego wejrzenia dla serwisu – często musiał grzebać w tym wozie, wyszukując części na złomowiskach. Ta przygoda skończyła się spektakularnie, a może raczej – mechanicznie katastrofalnie: auto po prostu straciło koło w trakcie jazdy.

Pierwsze poważne zastrzyki gotówki, pochodzące ze sprzedaży Zip2 firmie Compaq, pozwoliły Muskowi spełnić marzenie z młodości. Pojawił się Jaguar E-Type z 1967 roku. Ten klasyk, który zobaczył w książce o kabrioletach, miał być ucieleśnieniem stylu. Niestety, rzeczywistość okazała się brutalna. Musk stwierdził, że >„to auto było jak zdradliwa kochanka – piękne, ale ciągle się psuło”.

McLaren F1: Najszybsza lekcja pokory

Prawdziwe turbodoładowanie w jego kolekcji nastąpiło po sprzedaży Zip2, gdy na koncie wylądowało 22 miliony dolarów. Wtedy Musk mógł pozwolić sobie na prawdziwego potwora prędkości: McLarena F1. W tamtym okresie był to najszybszy produkcyjny samochód świata, zdolny rozwijać zawrotne 370 km/h. Co ciekawe, podobnym modelem szczycił się Rowan Atkinson (znany z roli Jasia Fasoli), który swoją sztukę eksploatował, a potem sprzedał z wielkim zyskiem.

Musk podszedł do swojego McLarena w zupełnie inny sposób niż większość kolekcjonerów ceniących bezcenne egzemplarze. On nim jeździł – na co dzień, pokonując wielokrotnie trasę między San Francisco a Los Angeles. Kiedy zaserwował Peterowi Thielowi, współzałożycielowi PayPala, przejażdżkę, by zademonstrować możliwości auta, skończyło się to utratą kontroli i wypadkiem. Jak głosi powszechna anegdota, ten hiper-samochód prawdopodobnie nie był nawet ubezpieczony.

Przestrzeń kosmiczna, klocki LEGO i drzwi sokoła, czyli jak inspiracje kształtują Teslę

Kolekcja Muska to nie tylko wyścigi prędkości. Miliarder wykazuje sentyment do motoryzacyjnych ikonie popkultury. W 2013 roku za niespełna 900 tysięcy dolarów nabył legendarny Lotus Esprit z filmu o Jamesie Bondzie, ten sam, który potrafił transformować się w łódź podwodną. Podobno właśnie ten filmowy gadżet miał być bezpośrednią inspiracją dla futurystycznego i kanciastego projektu Tesli Cybertruck.

Chyba najbardziej spektakularnym „samochodem” w jego flocie jest prywatna Tesla Roadster, wystrzelona na orbitę okołoziemską w kosmos przez rakietę SpaceX w 2018 roku. Czerwony kabriolet, z manekinem Starmanem za kierownicą, do dziś krąży wokół Słońca, stanowiąc symbol ambicji Muska wykraczających poza ziemską atmosferę.

Co ciekawe, codzienne frustracje Muska za kierownicą innych aut regularnie przekładają się na unikalne rozwiązania w Teslach. Na przykład, irytacja związana z niewygodnym dostępem do tylnych siedzeń w Audi Q7 zaowocowała rewolucyjnym pomysłem na drzwi „otwierane do góry” w Tesli Model X. Podobnie, jego obsesyjny pęd do minimalizmu i czystości formy zaowocował wnętrzami Tesli, gdzie większość funkcji obsługuje się poprzez jeden, centralny ekran dotykowy – prawdziwa cyfrowa era minimalizmu.

Garaż vizjonera w roku 2025: Co kryje się za drzwiami?

Ustalenie, jakim autem Elon Musk jeździ w danej chwili, jest równie trudne, co przewidzenie kursu Bitcoina. Flota potentata jest płynna i rotacyjna, choć pewne modele zdają się być stałymi bywalcami. Choć nie mamy pewności, czy nadal posiada stuningowane przez Hamann BMW M5, czy Porsche 911 z 2012 roku, wiemy na pewno, że łączy on w swoim garażu klasykę z najnowszą produkcją własnej stajni.

W jego posiadaniu znajduje się między innymi historyczny Ford Model T, który kupił dla czystej frajdy. Oczywiście, jest wierny marce, którą firmuje: z reguły korzysta z różnych wersji Model S, Model X i Model 3. Nie ulega wątpliwości, że Musk ma niepisane prawo do testowania każdego prototypu, zanim jeszcze trafi on do masowego klienta. Przykładem może być sytuacja z 2019 roku, kiedy to sam prowadził Cybertrucka po wyjściu z kolacji w Los Angeles. Niestety, kamery uchwyciły moment, w którym ekscentryczny inżynier niechcący zahaczył o drogowy pachołek – dowód na to, że nawet wizjonerzy popełniają elementarne błędy parkowania.

Udostępnij
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze