Zaciskamy pasa czy odetchniemy z ulgą? Rynek paliw w Polsce szykuje się na spore przetasowania, a najnowsze prognozy analityków rzucają cień niepewności, zwłaszcza na właścicieli diesla. Czy nadchodzący tydzień przyniesie nam korektę cen na dystrybutorach, czy też ugruntujemy się na obecnych poziomach? Warto przyjrzeć się bliżej, co czeka nasze portfele od 26 stycznia.
Czy olej napędowy znów uderzy po kieszeni kierowców? Prognozy cenowe na stacjach
Choć analitycy z e-petrol.pl donoszą o stosunkowo stabilnym poziomie cen na polskich stacjach w minionym tygodniu – gdzie średnio za Pb95 płaciliśmy 5,64 zł, a za ON 5,98 zł – to nadchodzące dni mogą przynieść niespodzianki. Największe obawy budzi sektor olejów napędowych. W najlepszym wypadku cena ON pozostanie na obecnym poziomie, ale w scenariuszu pesymistycznym, szykuje się podwyżka znacząca, przekraczająca 10 groszy na litrze. Oznacza to, że kultowa bariera 6 zł/l może zostać notorycznie przekroczona.
Co zatem mówią nam cyfry na najbliższe dni? Zapowiada się to jako prawdziwy rollercoaster, szczególnie dla tych, którzy jeżdżą samochodami z silnikiem Diesla.
- Benzyna Pb95: Prognozowany zakres to 5,59-5,71 zł. Niewielkie wahania, nic wielkiego.
- Benzyna Pb98: Tutaj widełki wynoszą 6,40-6,52 zł. Stabilność w premium.
- Olej napędowy (ON): To jest nasz główny punkt zapalny. Analitycy widzą widełki w przedziale 5,97-6,09 zł. Przekroczenie „szóstki” jest tu jak najbardziej prawdopodobne.
- LPG: Najmniej problematyczny sektor, z cenami w przedziale 2,66-2,72 zł.
Hurtowe wstrząsy, czyli dlaczego paliwo drożeje w najlepsze
Żeby zrozumieć, dlaczego kierowcy mają się obawiać, musimy spojrzeć na rynek hurtowy. Tutaj w ostatnich dniach obserwujemy już wyraźny trend wzrostowy, który z pewnością znajdzie swoje odzwierciedlenie na dystrybutorach. Największy wzrost zanotował właśnie olej napędowy.
Dane hurtowe malują obraz dynamicznej zmiany cen:
- ON podrożał o aż 55 zł/m3, osiągając cenę 4586 zł/m3. Eksperci słusznie zauważają, że to największa podwyżka spośród wszystkich paliw. Kiedy infrastruktura dystrybucyjna nasyci się tymi kosztami, kierowcy to odczują.
- Benzyna Pb98 poszła w górę o 36 zł/m3 (do 4760 zł/m3).
- Pb95 jest droższa o 37 zł/m3 (osiągając 4289 zł/m3).
Ten skok w hurtowniach nie jest przypadkowy. To lustrzane odbicie turbulencji na globalnych rynkach surowca.
Trump i geopolityka: dlaczego ropa wariuje jak szalona?
Jeśli myślimy, że ceny paliwa zależą tylko od rafinerii i umów OPEC, to jesteśmy w błędzie. W ostatnich dniach notowania ropy naftowej, szczególnie na giełdzie w Londynie, charakteryzowały się podwyższoną zmiennością, a palcem, który ten chaos pociąga, jest polityka Donalda Trumpa.
Analitycy e-petrol.pl nie owijają w bawełnę, komentując nastroje na rynku: „…chaotyczna” polityka Donalda Trumpa przełożyła się w ostatnich dniach na podwyższoną zmienność notowań ropy.” Ropa przez większość tygodnia trzymała się wąskiego pasma 64-65 dolarów za baryłkę, ale zmiana tonu prezydenta USA powodowała natychmiastowe, dynamiczne korekty kierunku.
Konkretnie, retoryka i działania polityczne stworzyły szereg obaw geopolitycznych. Eksperci przypominają ciąg zdarzeń: „po uprowadzeniu przywódcy Wenezueli na celowniku amerykańskiego prezydenta” znalazł się Iran, co napędzało obawy przed interwencją zbrojną i tym samym wzrost cen surowca. Choć lokalne protesty osłabły, Trump szybko znalazł nowy punkt zapalny, wracając do pomysłu przejęcia Grenlandii, co wywołało „poważne napięcia w relacjach z transatlantyckim sojusznikami”.
W kontekście tych napięć, chociaż pojawiają się optymistyczne sygnały – na przykład podniesienie prognoz zapotrzebowania na produkty naftowe przez Międzynarodową Agencję Energetyczną – to czynniki geopolityczne i polityczne wydają się na razie ograniczać przestrzeń do głębszych spadków cen ropy. Cena baryłki jest niestabilna, a to z kolei oznacza, że kierowcy w Polsce długo nie poczują oddechu na tankowaniu.
