Olej napędowy po 8 zł: panika na stacjach paliw po geopolitycznych wstrząsach.

Jarek Michalski

Wstrząsy na rynkach paliw, wywołane geopolitycznym trzęsieniem ziemi po ataku na Iran, zwiastują bolesne chwile dla polskich kierowców. Analitycy nie pozostawiają złudzeń: szykują się rekordowe podwyżki, a najbardziej ucierpią użytkownicy samochodów z silnikami Diesla. Czy jesteśmy skazani na benzynę po 6,50 zł i diesel zbliżający się do magicznej bariery 8 zł za litr?

Giełdowe szaleństwo: Z czego wynika drożyzna na dystrybutorach?

Rynki paliwowe wpadły w prawdziwy amok po medialnych doniesieniach o ataku Izraela i USA na Iran. Efekt? Cena ropy Brent na otwarcie giełd wystrzeliła niczym rakieta, zbliżając się do poziomów, które ostatnio widzieliśmy w czasach historycznej hossy – mowa o kwotach rzędu 119,46 dolara za baryłkę. Choć w międzyczasie nastąpiła pewna korekta, ustabilizowana nieznacznie zapowiedzią państw G7 o potencjalnym sięgnięciu do rezerw strategicznych, ropa wciąż trzyma się w okolicach 105 dolarów. Dla przeciętnego Kowalskiego, który tankuje do baku, ten wyścig cenowy ma jeden wymiar – portfel staje się lżejszy.

Co istotne, ta niestabilność jest podsycana nie tylko spekulacjami, ale i konkretnymi działaniami na rynku surowców. Jak donoszą eksperci, obok napięć związanych z Iranem, mamy do czynienia z realnymi problemami produkcyjnymi. O ile początkowo niepokój budził Irak, to teraz także Kuwejt ogłasza stan siły wyższej i ogranicza wydobycie. To rodzi uzasadnione obawy o deficyty surowcowe na skalę globalną.

W tym momencie mamy korektę, ale ceny i tak są wyraźnie powyżej 100 dolarów za baryłkę

Korekta w dół cen surowca, wynikająca z politycznych deklaracji G7, to zimny prysznic, który jednak nie zmienia faktu: ceny paliw gotowych na stacjach są windowane w górę przez czynniki, nad którymi polski konsument nie panuje. Ekspert rynku paliwowego, Jakub Bogucki z e-petrol.pl, podkreśla, że średnia cena oleju napędowego na rynkach międzynarodowych wzrosła już o blisko 70 proc. w porównaniu do okresu sprzed eskalacji konfliktu.

Dlaczego diesel ucieka benzynie? Tajemnica polskiego importu

Z punktu widzenia polskiego kierowcy, szokiem nie jest sama cena baryłki ropy, lecz to, jak błyskawicznie przejawia się to w cenach na dystrybutorach. A prawda jest taka, że nie wszystkie paliwa reagują tak samo. Diesel staje się droższy szybciej i mocniej niż benzyna 95-oktanowa. Dlaczego? Odpowiedź, jak zwykle, tkwi w strukturze logistycznej i zależności od importu.

Przedstawiciele Orlenu w korespondencji z mediami wyjaśniają złożoność sytuacji, która wykracza poza wewnętrzne mechanizmy krajowego giganta rafineryjnego. Kluczowy jest tu wolumen importu. Według danych z 2025 roku, około 38 proc. zużywanego w Polsce oleju napędowego musiało pochodzić z zagranicy. Dla benzyny ta zależność jest znacznie mniejsza, oscylując w okolicach 20 proc.

To oznacza, że niemal co drugi litr oleju napędowego musi być kupiony „na bieżąco” od międzynarodowych importerów, po aktualnych, gwałtownie rosnących cenach światowych. Benzyna, w większym stopniu zabezpieczona produkcją krajową, może absorbować wstrząsy nieco dłużej. Ta strukturalna słabość polskiego rynku diesla sprawia, że kierowcy aut z silnikiem wysokoprężnym muszą przełknąć gorzką pigułkę drożyzny jako pierwsi i najmocniej.

Olej napędowy po 8 zł za litr. Czy to nowa polska norma?

Jeśli połączymy globalne zawirowania surowcowe z lokalną zależnością od importu, widzimy jasną trajektorię cenową na najbliższe dni. Eksperci nie mają wątpliwości: trend wzrostowy jest nie do zatrzymania w krótkiej perspektywie.

Jakże gorzkie będą to chwile, gdy paliwo premium stanie się standardem dla każdego. Jakub Bogucki z e-petrol.pl bez ogródek stwierdza, że znajdujemy się na ścieżce wiodącej prosto do poziomu 8 zł za litr oleju napędowego. Prognozy mówią o pojawieniu się cen rzędu 7,88 zł/l w ciągu najbliższych kilku dni.

Obawiam się, że tych 8 zł na pylonach stacyjnych w najbliższym czasie za olej napędowy nie unikniemy

Równie pesymistycznie wygląda obraz dla posiadaczy aut benzynowych. W ich przypadku progiem, który stanie się normą, będą okolice 6,50 zł za litr PB95. W kontekście tych makroekonomicznych zawirowań, nie można zapomnieć o kierowcach pojazdów zasilanych gazem płynnym. Analityk rynku przewiduje, że na właścicieli aut z instalacją LPG również spadnie cios, który może uderzyć w ich portfele podwyżkami rzędu 30 do 40 groszy na litrze. W obliczu tak drastycznych projekcji, polityczne dyskusje o obniżkach VAT-u czy akcyzy mogą brzmieć jak odległe echo, podczas gdy rachunki na stacjach będą autentycznie boleć.

Udostępnij
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze