Omoda 5 Hybrid: dynamiczna hybryda z zaskakującą ergonomią.

Jarek Michalski

Na rynku SUV-ów kompaktowych wrze, a chińscy gracze coraz śmielej rzucają rękawicę uznanym tuzom. Omoda 5 Hybrid to najnowszy pretendent, który kusi obietnicą 224 KM mocy systemowej, niskiego spalania i bogatego wyposażenia w konkurencyjnej cenie. Czy ta nowa hybryda, z danymi fabrycznymi obiecującymi 5,3 l/100 km, naprawdę potrafi zaskoczyć? Po pierwszych kilometrach za kierownicą widać, że ma mocne strony, ale i kilka rozwiązań, które mogą polskiego kierowcę nieźle zdziwić.

Omoda 5 Hybrid: wymiary i konkurencja w segmencie SUV

Omoda 5 Hybrid wkracza do jednego z najgorętszych segmentów rynku motoryzacyjnego. Z długością 4447 mm i rozstawem osi 2610 mm, ten chiński SUV plasuje się dokładnie tam, gdzie chcą być miliony klientów, rywalizując bezpośrednio z takimi bestsellerami jak Nissan Qashqai, Kia Niro czy Toyota Corolla Cross. To pole bitwy, na którym liczy się każdy milimetr i każda złotówka.

W Polskich salonach dostępne są dwie wersje napędowe. Wcześniej mieliśmy okazję sprawdzić wariant z turbodoładowanym silnikiem benzynowym 1.6 T-GDi (147 KM) ze skrzynią DCT. Teraz nadszedł czas na auto, które ma zrewolucjonizować postrzeganie marki – hybrydę opartą na jednostce 1.5 T-GDi i silniku elektrycznym. Łączna moc systemowa to imponujące 224 KM. Cennik podstawowej wersji startuje od 116,5 tys. zł, co w obliczu dzisiejszych cen jest argumentem, którego nie można zignorować. Z zewnątrz, nie da się ukryć, że SUV ten ma odważną stylistykę — niektórzy doszukują się wręcz podobieństw do Toyoty C-HR, choć z przodu, z charakterystycznymi światłami DRL umieszczonymi pod samą pokrywą silnika, Omoda ma własny, futurystyczny podpis.

Napęd hybrydowy Omoda 5: 224 KM bez ładowania z gniazdka

Kluczem do atrakcyjności Omodu 5 jest układ typu full hybrid. Zapomnijcie o frustracji związanej z koniecznością podłączania kabli – tutaj energia baterii uzupełniana jest autonomicznie podczas jazdy i rekuperacji. Inżynierowie postawili na turbodoładowany silnik benzynowy 1.5 T-GDi wspierany przez dwa motory elektryczne. Choć jeden z nich jest jednostką trakcyjną, drugi pełni rolę rozrusznika i wspomaga układ napędowy. Całość sprzężono ze specjalnie opracowaną dla tego typu napędów przekładnią DHT.

Teoretycznie, ta konfiguracja przekłada się na fantastyczne osiągi jak na segment. Łączna moc 224 KM i moment obrotowy 295 Nm mają gwarantować przyspieszenie od 0 do 100 km/h w zaledwie 7,9 sekundy. Choć prędkość maksymalna na poziomie 175 km/h nie powala na kolana, to przyspieszenie poniżej ośmiu sekund w kompaktowym SUV-ie ze zelektryfikowanym napędem to solidny argument w dyskusji rynkowej.

Omoda 5 Hybrid: Wyposażenie i ceny w Polsce. Co dostajemy w standardzie?

Chińskie pojazdy od dawna stawiają na ilość dodawanego sprzętu, a Omoda 5 nie jest tu wyjątkiem. Już w bazie otrzymujemy bardzo bogaty pakiet: dwa ekrany 12,3 cala – jeden dla cyfrowych zegarów, drugi dla multimediów. Do tego bezprzewodowe Apple CarPlay i Android Auto, tempomat adaptacyjny oraz pakiety asystentów kierowcy. To wyposażenie, za które u konkurencji trzeba słono dopłacać.

Testowany egzemplarz, w wersji wyposażenia za 133,5 tys. zł, dorzucał już takie smaczki jak kamera 360 stopni, system audio Sony z ośmioma głośnikami, wentylowane i podgrzewane fotele oraz bezprzewodową ładowarkę o mocy aż 50W. Naprawdę trudno znaleźć tu listę braków, co sprawia, że Omoda zmusza do refleksji nad opłacalnością zakupu droższych europejskich czy japońskich rywali. Szkoda tylko, że w środku, zamiast oczekiwanego drewna, mamy plastik imitujący kamień.

Test drogowy Omoda 5 Hybrid: osiągi i dynamika jazdy

Kiedy ruszamy, Omoda 5 Hybrid ujawnia swój największy atut. Napęd jest zaskakująco żywiołowy. Samochód startuje niemal zawsze z trybu elektrycznego, robiąc to płynnie i bez zbędnego dźwięku. Wrażenie robi dynamika na trasie. Szczególnie przy wyprzedzaniu w zakresie 80-110 km/h auto zbiera się sprężyście i zdecydowanie. To tam czuć realną przewagę dodatkowej mocy z układu elektrycznego. Jak twierdzi producent, korzystając z elektrycznego wspomagania „Omoda 5 zaskakuje dynamiką”. I owszem, jest to zaskakujące, biorąc pod uwagę segment.

Ile pali Omoda 5 Hybrid? Rzeczywiste wyniki z miasta i trasy

Obietnice producenta dotyczące spalania (około 5,3 l/100 km) są ambitne, ale jak to wygląda w praktyce? Podczas pierwszych jazd testowych zaobserwowaliśmy, że realne wartości są nieco wyższe, ale nadal bardzo satysfakcjonujące. Na autostradzie, przy typowej dla nas prędkości przelotowej, komputer wskazywał wartości między 7,5 a 8,1 l/100 km.

Prawdziwy potencjał hybrydy ujawnia się poza terenem zabudowanym. Na drogach krajowych, utrzymując prędkość rzędu 80-90 km/h, spalanie spadało do rewelacyjnych 5,0–5,5 l/100 km. Nawet w ruchu miejskim, dzięki częstemu wykorzystywaniu trybu elektrycznego, średnie zużycie oscylowało wokół 5,5 l/100 km. Jak widać, „chiński SUV potrafi być całkiem oszczędny – poza miastem potrafi zużywać poniżej 5 litrów na 100 km.”

Wnętrze i ergonomia obsługi Omody 5

Wnętrze to mieszanka dobrego smaku i konieczności kompromisów. Kokpit jest nowoczesny, materiały często miękkie, a wszechobecnej „fortepianowej czerni” jest mniej niż się spodziewamy, chociaż materiał imitujący kamień na konsoli centralnej to intrygujący wybór. Mamy tu mnóstwo praktycznych schowków, ładowarkę indukcyjną oraz porty USB typu A i C.

Niestety, w codziennym użytkowaniu nowoczesność wymusza pewne zachowania. Obsługa klimatyzacji czy włączanie podgrzewania foteli wymaga każdorazowego wchodzenia w menu ekranu dotykowego. To denerwujące, zwłaszcza gdy jednocześnie korzystamy z telefonu poprzez Apple CarPlay lub Android Auto – trzeba wówczas nieustannie wysuwać dodatkowy pasek sterowania z dolnej krawędzi wyświetlacza. To irytujące, ale jedynym ratunkiem staje się asystent głosowy, który na szczęście reaguje na proste polecenia typu: „obniż temperaturę”.

Pojemność bagażnika i ładowność Omoda 5 Hybrid – dane techniczne

Kanapa z tyłu jest wystarczająca dla dorosłych pasażerów, a przestrzeń na nogi jest adekwatna do standardów segmentu kompaktowych SUV-ów. Co ważne, tylny podłokietnik ma dwa uchwyty na kubki.

Wersja hybrydowa ma jednak pewną wadę w stosunku do spalinowej: pojemność bagażnika. W hybrydzie mamy 372 litry (mierzone do dachu), podczas gdy wersja benzynowa oferuje pełne 442 litry. Tutaj jednak dochodzimy do paradoksu: „W hybrydzie to [ładowność] 506 kg, podczas gdy w wersji spalinowej według danych technicznych to zaledwie 394 kilogramy.” Choć bagażnik jest mniejszy, to realna ładowność jest wyższa, co musimy mieć na uwadze, planując wakacyjne załadunki.

Udostępnij
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze