Paliwa znów drożeją: prognozy wskazują na wzrost cen do 8 zł za litr oleju napędowego

Jarek Michalski

Benzyna i diesel coraz droższe? Prognozy na najbliższy tydzień mrożą krew w żyłach kierowców, a rynkowe zawirowania z Zatoki Perskiej nie napawają optymizmem. Czy szykuje się powrót do astronomicznych cen, które zmuszały nas do liczenia każdego kilometra? Przyjrzyjmy się, co eksperci przewidują dla naszych portfeli i jakie geopolityczne wichry pchają te wyższe wyliczenia.

Koniec tanich tankowań? Prognozy cenowe budzą niepokój

Patrząc na najnowsze prognozy średnich cen paliw na nadchodzący tydzień, możemy poczuć lekki dreszcz. Analitycy nie pozostawiają złudzeń: czeka nas kolejna korekta w górę. Według najnowszych wyliczeń, litr oleju napędowego może osiągnąć bolesny pułap 8,01 zł. To nie koniec – benzyna 95-oktanowa ma uplasować się w okolicach 6,69 zł za litr, a autogaz, choć najtańszy, także pójdzie w górę, osiągając 3,25 zł.

Eksperci z e-petrol.pl oraz Refleksu wskazują zbiorczo na kilka kluczowych czynników, które napędzają tę spiralę. Jak zauważa dr Jakub Bogucki z e-petrol, „z każdym dniem przybywa czynników wspierającym zwyżki cen na rynkach międzynarodowych”. To nie jest tylko lokalna anomalia, ale efekt globalnej gry o surowce.

W minionym tygodniu wzrosty były już odczuwalne. Średnia cena oleju napędowego wystrzeliła o 0,65 zł/l, a Pb95 podrożała o 0,27 zł/l. Autogaz z kolei zyskał 0,20 zł/l, osiągając 3,17 zł/l. Od początku kryzysu (zapewne mając na myśli szerszy kontekst geopolityczny) ceny Pb95, ON i LPG wzrosły odpowiednio o 0,79 zł/l, 1,65 zł/l i 0,39 zł/l – to solidny cios w budżety domowe.

Czy rezerwy strategiczne to tylko zasłona dymna?

Rynkowa panika mogłaby być mniejsza, gdyby nie niepewność co do realnego wpływu interwencji na rynkach. Mamy zapowiedzi uwolnienia rezerw, ale brakuje precyzyjnych dat. Międzynarodowa Agencja Energetyczna deklaruje uwolnienie nawet 400 milionów baryłek surowca i paliw ze strategicznych zapasów, a Stany Zjednoczone zadeklarowały udostępnienie około 172 mln baryłek. To ogromne ilości, które powinny ochłodzić nastroje.

Jednak kluczowy jest harmonogram. Jak zauważają analitycy, „harmonogram ich uruchamiania nie został upubliczniony”. W międzyczasie, doraźnym środkiem jest trzydziestodniowe zwolnienie z amerykańskich sankcji dla rosyjskiej ropy już znajdującej się w magazynach pływających. To gra na czas, a nie trwałe rozwiązanie problemu podaży.

Z drugiej strony barykady mamy eskalację napięcia na kluczowych szlakach handlowych. Konflikt w rejonie Zatoki Perskiej to nic innego jak geopolityczna bomba zegarowa dla cen energii. „Brak transportu surowca przez Cieśninę Ormuz, w szerszej perspektywie na pewno odbije się na cenach na polskich stacjach” – to gorzka prawda, której nie da się zignorować.

Diesel pod specjalnym ostrzałem: dlaczego jego cena uderza najmocniej?

Dlaczego to olej napędowy (ON) notuje największe podwyżki i jest najbardziej wrażliwy na wahania rynkowe? Odpowiedź leży w strukturze polskiego rynku paliw i zależności od importu.

Chociaż Polska nie sprowadza ropy naftowej bezpośrednio z regionów objętych największym konfliktem, problemem stają się gotowe produkty naftowe. Krajowa produkcja diesla pokrywa obecnie zaledwie nieco ponad 60 proc. krajowego zapotrzebowania. To krytyczna zależność. Jak podają przedstawiciele Orlenu, prognozy na 2025 rok wskazują, że 38 proc. oleju napędowego sprzedawanego na naszych stacjach będzie pochodzić z importu. Dla porównania, w przypadku benzyny 95-oktanowej, import ten oscyluje wokół 20 proc.

Ta dysproporcja oznacza, że każda destabilizacja na rynkach refinowanych produktów naftowych, czy zakłócenia w przepustowości szlaków morskich, uderza w polski rynek diesla ze zdwojoną siłą.

Dodatkowo, światowe ceny ropy naftowej przeżywały w ostatnim tygodniu rollercoaster. Eksperci e-petrol.pl przypominają o gwałtownych wahaniach kursu Brent: w poniedziałek 9 marca cena poszybowała do 119,50 USD/bbl, by już we wtorek spaść niemal o 40 dolarów do 81,16 USD/bbl. Pod koniec tygodnia, 13 marca, powróciła do poziomu ponad 100 dolarów za baryłkę. Takie wahania nie sprzyjają stabilizacji cen detalicznych.

Z perspektywy Refleksu, sytuacja geopolityczna dodatkowo komplikuje sytuację. W obliczu trwających napięć i zakłóceń w Cieśninie Ormuz, przewiduje się, że eksport ropy naftowej i produktów naftowych kluczowych producentów bliskowschodnich, takich jak Arabia Saudyjska, Katar, ZEA i Kuwejt, może osiągnąć „historyczne rekordowe minima”. To sugeruje, że presja na ceny z tej strony nie osłabnie, co tylko sprzyja utrzymaniu prognoz na wysokim poziomie.

Udostępnij
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze