Parking pod marketem: przepisy ważniejsze niż intuicja.

Jarek Michalski

Całe to zamieszanie z pierwszeństwem na parkingu pod supermarketem to zmora każdego kierowcy. Wciskamy się między rzędy, licząc na łut szczęścia, bo przecież „tu obowiązują inne zasady”, prawda? Błąd! Poniżsi Państwo, parking to nie jest strefa anarchii, a mylne poczucie swobody regularnie kończy się nieplanowaną wizytą u blacharza.

Czy parking pod marketem podlega przepisom? Odpowiedź brzmi: tak, i to bardziej rygorystycznie, niż myślisz

Wielu kierowców, manewrując między wózkami sklepowymi a betonowymi słupkami, łamie prawo, myśląc, że są całkowicie poza jurysdykcją Prawa o ruchu drogowym. Tymczasem, jakkolwiek to dla niektórych zaskakujące, „Choć parkingi przy supermarketach nie są drogami publicznymi, kolizje dochodzi tam wyjątkowo często.” Kluczowe jest zrozumienie, czym prawnie jest teren marketu. Z reguły jest to droga wewnętrzna, którą definiuje art. 8 ust. 1 ustawy Prawo o ruchu drogowym.

A teraz najważniejsze: jeśli właściciel terenu postawił znak „strefa ruchu”, to zapomnij o luźnym podejściu. Wtedy obowiązują tam te same, nieubłagane przepisy co na A2 – łącznie z zasadami pierwszeństwa, pełną odpowiedzialnością za wykroczenia i możliwością interwencji patrolu policji. Nawet brak tego znaku nie daje nam taryfy ulgowej. Oznacza to jedynie, że odpowiedzialność za chaos organizacyjny spada na zarządcę terenu, ale kierowcy wciąż muszą trzymać się ogólnych zasad zawartych w przepisach.

Znaki drogowe, a nie szerokość alejki, decydują o winie

Zapomnij o logice typu: „Ta alejka jest szersza, więc ja mam pierwszeństwo, bo logicznie tu się wszyscy mijają”. Na parkingu znaki pionowe mają absolutny priorytet. Ustawiono tam A-7 „ustąp pierwszeństwa” albo D-1 „droga z pierwszeństwem”? To one rozstrzygają spór, bez względu na to, czy dana droga prowadzi do wyjścia, czy jest częściej uczęszczana.

Co gorsza, notorycznie ignorowane jest oznakowanie poziome. Wiele stłuczek, zwłaszcza przy wyjazdach z zatoczek, bierze się z lekceważenia trójkątów P-13 wymalowanych na asfalcie. Pamiętajmy: „Z punktu widzenia prawa [znaki poziome] mają taką samą moc, jak znak pionowy.” To nie są dekoracje; to wiążące komunikaty prawne.

Brak znaków? Wtedy wkracza zasada prawej ręki jak na rondzie

Co, jeśli parking jest kompletnie nieoznakowany, a my stoimy na skrzyżowaniu dwóch alejek, które wyglądają jak równe sobie drogi? Tutaj na scenę wkracza art. 25 ust. 1 Prawa o ruchu drogowym, czyli klasyczna zasada prawej ręki. Tak, ma to zastosowanie również na skrzyżowaniach alejek parkingowych, nawet jeśli jedna „wydaje się” główną arterią. To jest chyba najbardziej podstępny element, gdyż „przepisy nie przewidują” wyjątków dla tych, którzy „jadą środkiem parkingu”. Daj pierwszeństwo temu, co z prawej. Proste, o ile nie zrobimy z tego kolejnej „utartej zwyczajowości”.

Wyjeżdżasz z miejsca postojowego? Włączasz się do ruchu ze wszystkimi konsekwencjami

Scenariusz, który wywołuje chyba najwięcej dyskusji: wyjazd z miejsca postojowego. Tu sprawa jest krystalicznie czysta. Art. 17 ust. 1 pkt 1 Prawa o ruchu drogowym jasno klasyfikuje taki manewr jako włączanie się do ruchu. A włączanie się do ruchu wiąże się z obligatoryjnym ustąpieniem pierwszeństwa wszystkim innym uczestnikom ruchu.

Serwowanie argumentu o tym, że „już byłem na jezdni”, zazwyczaj nie działa, ani przy policji, ani w postępowaniu likwidacyjnym u ubezpieczyciela. Czy wyjeżdżasz przodem, czy tyłem, masz obowiązek ustąpić. Nie ma taryfy ulgowej za wyjazd „na wstecznym”, bo to wcale nie jest automatyczne przyznanie praw.

Cofanie: Strefa maksymalnej odpowiedzialności kierowcy

Jeżeli już jesteśmy przy manewrach wymagających większej uwagi – cofanie. Art. 23 ust. 1 pkt 3 nakazuje zachowanie szczególnej ostrożności i ustąpienie pierwszeństwa absolutnie wszystkim. Oznacza to, że cofający na parkingu odpowiada kompleksowo: za stłuczkę z innym samochodem, ale także (i to jest kluczowe) za potrącenie pieszego, który akurat znalazł się za naszym pojazdem. Dlatego kolizje „na wstecznym” niemal zawsze kończą się definitywnym przypisaniem winy kierującemu pojazdem, który cofał.

Pieszy na parkingu – nie jest niewidzialny

W miejscu, gdzie nie ma wyraźnie wydzielonych chodników, łatwo zapomnieć o ochronie niechronionych uczestników ruchu. Tymczasem pieszy, nawet spacerujący między rzędami samochodów, pozostaje uczestnikiem ruchu. Kierowca, który przecina potencjalny ciąg komunikacyjny dla ludzi lub zamierza przejechać przez przestrzeń, która wygląda jak deptak, musi zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa. Wprost wynika to z art. 26 ustawy.

Zatem, następnym razem, gdy wjeżdżasz na plac pod marketem, porzuć myślenie w kategoriach „zwyczajów parkingowych”. Prawdziwe zasady są zapisane w kodeksie. Ignorowanie oznakowania i zasad pierwszeństwa nie tylko generuje mandaty i punkty karne, ale przede wszystkim – podnosi koszty ubezpieczenia, bo prawo jest w tej kwestii zaskakująco drobiazgowe.

Udostępnij
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze