Pirat drogowy w Mercedesie-AMG GT rozbił się po pościgu.

Jarek Michalski

Co się stanie, gdy połączysz luksusową limuzynę z rasową wyścigówką, a za kierownicą zasiądzie ktoś, kto nie powinien trzymać kierownicy? Odpowiedź jest prosta: dramatyczny finał po szaleńczym pościgu. Oto historia kierowcy Mercedesa-AMG GT 4-Door Coupé, który postanowił zignorować zasady ruchu drogowego i prawomocne zakazy.

Moc, brawura i spektakularne lądowanie w rowie

Wszystko zaczęło się rutynowo, a skończyło jak scena z hollywoodzkiego kina akcji. Funkcjonariusze policji w powiecie jędrzejowskim mieli nieszczęście natknąć się na Mercedesa-AMG GT 4-Door Coupé, który ewidentnie lekceważył przepisy. Mowa tu o jeździe z prędkością 91 km/h w strefie, gdzie limit sztywno wynosił 50 km/h. Ale to było dopiero preludium.

Gdy kierowca zobaczył radiowóz, najwyraźniej uznał, że potęga inżynierii ze Stuttgartu pozwoli mu uniknąć mandatu. Zamiast zwolnić i poddać się kontroli, ten 44-latek postanowił wykonać manewr, który w motoryzacyjnym żargonie nazywamy „ucieczką przez brawurę”. Ruszył do szaleńczego rajdu, licząc na to, że moc jego maszyny przeważy nad sprytem mundurowych. Jak widać, w tym starciu technika okazała się za mało, by pokonać konsekwencje prawne. Pościg, który trwał kilka intensywnych kilometrów, zakończył się tam, gdzie kończą się zbyt ambitne manewry – uderzeniem w drzewo.

AMG GT 4-Door Coupé: Więcej niż sport, mniej niż wyobraźnia kierowcy

Warto przyjrzeć się maszynie, którą to 44-latek postanowił zdemolować w akcie nieodpowiedzialności. Mercedes-AMG GT 4-Door Coupé, wprowadzony na rynek w 2018 roku, to samochód, który celuje w sam środek segmentu luksusowych, ale ekstremalnie szybkich sedanów. Bazujący technicznie na klasie E, wizualnie nawiązuje do czystej krwi sportowca, AMG GT. To auto, które można skonfigurować na niemal dowolny sposób – od sportowego coupe, przez luksusową limuzynę, aż po, paradoksalnie, pojazd rodzinny. Z bazowym bagażnikiem 395 litrów, ten „potwór salonowy” oferuje pewną dawkę praktyczności.

Pod maską, jak przystało na AMG, znajdziemy jednostki generujące potężną moc. Nawet bazowe warianty, GT 43/GT 50, szczycą się 3-litrowym R6 z łagodną hybrydą, dającym łącznie 362 KM (plus 21 KM z EQ Boost). Napęd 4MATIC+ pozwala na przyspieszenie do „setki” w 4,9 sekundy.

Jednak kierowca, który uciekał, prawdopodobnie celował w mocniejsze opcje, lub po prostu nie docenił, że nawet >„Mercedes-AMG GT 4-Door Coupé produkowany jest od 2018 r.”, a jego moc nie gwarantuje nietykalności osobistej. Wersja GT 53 z tym samym silnikiem podkręconym do 429 KM (wspieranym przez 21 KM z EQ Boost) osiąga pierwszą setkę w 4,5 sekundy. Najmocniejsze wersje, GT 63 (585 KM V8) i GT 63 S (639 KM V8), osiągają odpowiednio 3,4 s i 3,2 s do 100 km/h, co plasuje je nawet szybciej niż niektóre warianty Porsche Panamera.

Konsekwencje: Zakazy, zarzuty i nocleg w szpitalu

Luksusowe wyposażenie tego AMG nie uchroniło kierowcy przed twardym lądowaniem i jeszcze twardszą rzeczywistością prawną. Mimo że 44-latek był trzeźwy – co jest pewnym zaskoczeniem biorąc pod uwagę jego zachowanie – to jego historia karalności drogowej jest imponująca. Mężczyzna ten posiadał już dwa aktywne zakazy prowadzenia pojazdów mechanicznych! To nie jest pomyłka, to celowe łamanie prawa.

Po wypadku, który zakończył jego szaleńczą eskapadę, 44-latek trafił do szpitala. Jednak to nie urazy fizyczne będą jego najbliższym zmartwieniem. Prokuratura postawi mu nowe, poważne zarzuty, w tym: niezatrzymanie się do kontroli drogowej oraz, co jest najistotniejsze, niezastosowanie się do orzeczonych sądowo zakazów. W kontekście prawa drogowego, jazda bez uprawnień to jedno, ale jazda pomimo sądowego zakazu to już inna kategoria wykroczeń, często grożąca poważniejszą odpowiedzialnością karną.

Co ciekawe, policjanci ustalili, iż mężczyzna został >„w październiku już przyłapany na prowadzeniu samochodu, mimo że nie mógł tego zrobić”. To sugeruje, że 44-latek ma wyjątkowo niezdrowe relacje z kodeksem drogowym. Obecnie, na czas trwania dalszych czynności procesowych, zastosowano wobec niego zakaz opuszczania kraju i objęto go policyjnym nadzorem. Zamiast cieszyć się osiągami swojego drogiego, sportowego GT, stanie przed ciężkim wymiarem sprawiedliwości.

Technologia i ignorancja – czyli dlaczego moc nie zastąpi rozumu

Wszystkie warianty AMG GT 4-Door Coupé charakteryzują się zaawansowanym napędem na cztery koła 4MATIC+, z możliwością choćby symulacji tylnego napędu poprzez tryb Drift, polegający na odłączaniu przedniej osi. To technologia stworzona do kontrolowanego szaleństwa na torze, a nie do chaotycznej ucieczki w terenie zabudowanym.

Opcjonalne ceramiczne hamulce czy potężne silniki to dowód inżynieryjnego geniuszu, ale zdaje się, że kierowca zapomniał o jednym kluczowym elemencie: praworządności. To klasyczny przykład, jak luksus i osiągi mogą działać na niekorzyść, gdy zostaną połączone z lekceważeniem prawa. Ceny tego cacka zaczynają się od ponad 627 tysięcy złotych za podstawowe GT 43, a sięgają niemal 1,5 miliona złotych za topowe GT 63 S E Performance. Ta inwestycja skończyła się dla 44-latka de facto zderzeniem z drzewem i perspektywą poważnych problemów prawnych.

Udostępnij
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze