Wielkie inwestycje drogowe w Polsce nabierają tempa, a Dywizja S19, kręgosłup komunikacyjny wschodniej Polski, zdaje się wreszcie zyskiwać na funkcjonalności, o którą lokalni samorządowcy walczyli latami. Zapomnijcie o objazdach liczących dziesiątki kilometrów – klucz do lepszego skomunikowania powiatu siemiatyckiego właśnie został odblokowany. Podpisano umowę na dokumentację dla wyczekiwanego węzła Żurobice. Ale czy to już koniec problemów, czy dopiero początek długiej drogi przez urzędnicze procedury? Przyjrzyjmy się, co to oznacza dla kierowców i dla przyszłości regionu.
Węzeł Żurobice: Kontrakt na STEŚ podpisany, czyli pierwszy krok do wygody
W Białymstoku, w siedzibie Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA), zapadła ważna decyzja. Podpisano umowę, która formalnie rozpoczyna proces planowania budowy nowego węzła Żurobice na trasie S19. Nie jest to jeszcze kontrakt na budowę, ale bez tego etapu nie ruszy się ani jeden metr asfaltu. Kluczowym dokumentem, którego opracowaniem zajmie się teraz firma Value Engineering sp. z o.o., jest studium techniczno-ekonomiczno-środowiskowe, powszechnie znane jako STEŚ.
Po co nam ten STEŚ? To jest podstawa, bez której – w polskim prawie budowlanym – nie można nawet marzyć o decyzji środowiskowej, a co dopiero o Zezwoleniu na Realizację Inwestycji Drogowej (ZRID). Wykonawca ma zagłębić się w techniczne niuanse, ale równie ważny jest aspekt społeczny. Jak zaznaczono po podpisaniu umowy, firma będzie musiała zorganizować spotkania oraz konsultacje z mieszkańcami terenów, których inwestycja bezpośrednio dotyczy. Muszą przeanalizować co najmniej dwa warianty lokalizacji i rozwiązań samego węzła. To czas, kiedy obywatele mają ostatnią szansę wpłynąć na kształt tej arterii.
Dlaczego brakowało węzła? Wykluczenie komunikacyjne, które miało trwać!
Żeby zrozumieć wagę tej inwestycji, trzeba uświadomić sobie, jak wyglądała sytuacja dotychczas. Droga ekspresowa S19 to ma być nowoczesny korytarz, ale jeśli nie ma na nim zjazdów, staje się tylko szybką autostradą dla tranzytu, omijającą lokalne społeczności. Planowany węzeł Żurobice ma przeciąć krytyczny odcinek Malewice-Chlebczyn.
Co to oznaczało w praktyce? Jak podkreślali samorządowcy, brak dodatkowego węzła na tak długim odcinku drogi ekspresowej prowadziłby do realnego wykluczenia komunikacyjnego tej części powiatu siemiatyckiego. Mieszkańcy gmin Dziadkowice, Milejczyce, Grodzisk czy Nurzec Stacja musieliby nadrabiać drogi – i to niemałe – czasem nawet około 30 kilometrów, aby dostać się na S19. To jest absurd. Czy droga ekspresowa ma być barierą, czy arterią łączącą? Zdaniem ludzi w GDDKiA, S19 „nie powinna być wyłącznie korytarzem tranzytowym”. Dodatkowe zjazdy, tak jak ten w Żurobicach, mają zapewnić, że infrastruktura służy mieszkańcom na co dzień.
Nie można zapomnieć o względach strategicznych. Rejon ten jest kluczowy dla operacji służb, w tym tych odpowiedzialnych za ochronę granicy państwa. Szybki dostęp do trasy ekspresowej, dzięki nowemu węzłowi, to kwestia nie tylko gospodarki, ale i bezpieczeństwa państwa. W ślad za słusznym głosem lokalnych społeczności, rząd zdecydował się na analogiczne rozwiązanie w Dobrzyniewie Północ, co ma poprawić ogólną funkcjonalność szlaków w Podlaskiem.
Czas nagli: Od STEŚ do asfaltu, czyli biurokratyczna maraton
Studium STEŚ, mimo że brzmi biurokratycznie, jest faktycznym startem projektu. To w nim inżynierowie i ekolodzy podejmą kluczowe decyzje. Kiedy możemy oczekiwać konkretów? Z harmonogramu wynika, że zakończenie prac nad STEŚ zaplanowano na luty 2027 roku. Wtedy GDDKiA złoży wniosek o decyzję środowiskową.
Następny skok to uzyskanie ZRID, czyli upragnionego dokumentu, który pozwala rozpocząć faktyczne roboty. Warto zaznaczyć, że sam węzeł ma zostać realizowany w formule „projektuj i buduj”. Oznacza to, że przetarg na wykonawcę zostanie ogłoszony dopiero po sfinalizowaniu wszystkich dokumentów środowiskowych i projektowych. Kiedy zobaczymy fizycznie ten zjazd? Będziemy musieli cierpliwie czekać na ogłoszenie przetargu po 2027 roku.
S19 pędzi dalej: Kiedy reszta Podlasia dostanie ekspresówkę?
Podczas gdy Żurobice czekają na zielone światło po analizach, inne odcinki S19 w regionie idą pełną parą. Wiadomo już, że kierowcy w Podlaskiem doczekają się otwarcia kilku kluczowych fragmentów już w 2026 roku.
Co trafi do ruchu? Mowa o blisko pięciokilometrowym odcinku Kuźnica-Sokółka, który jest ostatnim brakującym elementem tej części trasy, uzupełniającym inwestycję oddaną pod koniec 2025 roku. Co więcej, do dyspozycji kierowców zostaną oddane odcinki Białystok Zachód-Krynice, Ploski-Haćki, Boćki-Malewice oraz, co najważniejsze dla kontekstu węzła, odcinek Malewice-Chlebczyn, na którym finalnie powstanie węzeł Żurobice. Ten ostatni fragment będzie musiał zmierzyć się z poważnym wyzwaniem inżynieryjnym – nowym mostem na rzece Bug o długości ponad 600 metrów. To pokazuje skalę ambicji tej drogi. S19 powoli, ale systematycznie staje się realną arterią, która już niedługo gruntownie zmieni oblicze transportu w tej części kraju.
