Podpisano umowę za 44 mln zł na ostatni odcinek S52.

Jarek Michalski

Droga S52, czyli Beskidzka Droga Integracyjna, od lat elektryzuje kierowców i mieszkańców Małopolski. To strategiczna arteria, która ma odetchnąć zakorkowane drogi, a zwłaszcza obwodnicę Wadowic. Ostatnie tygodnie przyniosły przełom w kluczowym, ostatnim segmencie tej inwestycji. Czyżbyśmy wreszcie doczekali się realnych postępów w projekcie, który ciągnie się niczym przysłowiowa guma do żucia?

Ostatni bastion procedur: umowa na Chocznia – Kalwaria podpisana za 44 miliony

W końcu ruszyło coś więcej niż tylko papierologia! Krakowski oddział Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, po batalii godnej hollywoodzkiego thrillera logistycznego, sfinalizował umowę na najbardziej opóźniony, a zarazem kluczowy fragment przyszłej S52. Mówimy o odcinku liczącym 21 kilometrów, rozciągającym się od Choczni do Kalwarii Zebrzydowskiej. To jest ten moment, kiedy mówimy: „Start!” – przynajmniej w sferze projektowania.

Za to kluczowe zadanie, wycenione na 44,1 mln zł, odpowiedzialna będzie firma Mosty Gdańsk. Ich kontrakt obejmuje gruntowne badania geologiczne oraz przygotowanie całej dokumentacji projektowej. To nie jest zwykłe machnięcie długopisem; to formalne otwarcie bram do uzyskania pozwoleń, w tym upragnionej decyzji środowiskowej i pozwolenia na realizację inwestycji drogowej (ZRID). Bez tych dokumentów, cała Beskidzka Droga Integracyjna pozostanie piękna wizją na mapach, a nie realnym betonem. To, co najważniejsze, to zakończenie etapu przygotowawczego dla tego ostatniego segmentu.

Wojna przetargowa: siedem odwołań i trzymiesięczne hamowanie

Przyznam szczerze, droga do tego momentu była tak kręta i wyboista, jak stara DK52. Przetarg na ten odcinek wystartował 30 kwietnia ubiegłego roku i od razu stał się areną krwawego boju prawnego. Wpłynęło aż 13 ofert, co samo w sobie zapowiadało zaciętą walkę o kontrakt. Jednak prawdziwe piekło proceduralne rozpoczęło się później. Postępowanie było blokowane przez odwołania do Krajowej Izby Odwoławczej – łącznie siedem takich ingerencji w trzech kolejnych rundach oceny ofert!

Sytuacja była tak napięta, że GDDKiA musiała czekać. Dopiero 19 grudnia KIO w końcu oddaliła ostatnie odwołanie. Jak to przełożyło się na harmonogram? „To oznaczało kilkumiesięczne opóźnienie, ale jednocześnie zakończenie jednego z najbardziej problematycznych etapów proceduralnych dla całej trasy” – słyszymy nieoficjalnie w branży. Można postawić tezę, że w Polsce, zanim wbije się pierwszą łopatę, trzeba wygrać wojnę w papierach.

Wadowice odetchną: obwodnica wchodzi do gry dzięki pięciu węzłom

Odcinek Chocznia – Kalwaria Zebrzydowska, ten, dla którego dopiero co podpisano umowę na projekt, stanowi około jednej trzeciej całej planowanej S52. Ale jego znaczenie wykracza poza samą długość. W jego ramach zaplanowano serce całego układu komunikacyjnego. Mowa o pięciu ważnych węzłach drogowych.

Najważniejsza dla lokalnej społeczności to południowa obwodnica Wadowic, którą tworzą węzły: Chocznia, Wadowice i Jaroszowice. Dlaczego to takie istotne? Obecnie DK52 przepycha przez centrum miasta, gdzie dziennie sunie średnio ponad 15 tysięcy pojazdów – to taranowanie dla mieszkańców i horror dla płynności ruchu. Nowa ekspresówka ma tę zmorę wyprowadzić poza tkankę miejską. Poza tym, na trasie S52 znajdą swoje miejsce węzły Kalwaria Północ i Kalwaria Wschód, a między nimi powstanie MOP (Miejsce Obsługi Podróżnych) – idealne na przerwę kawową przed dalszą jazdą.

Kiedy Beskidzka Droga Integracyjna przestanie być obietnicą?

Cała S52, czyli Beskidzka Droga Integracyjna, ma liczyć 61 kilometrów. Jej zadaniem jest spięcie Bielsko-Białej z DK7 w Głogoczowie pod Krakowem, nowym, dwujezdniowym ciągiem, z dwoma pasami w każdą stronę. W tej chwili inwestycja jest podzielona na cztery główne odcinki.

Co z harmonogramem prac budowlanych? Tutaj wkraczamy w strefę ambitnych planów GDDKiA. Dla trzech wcześniejszych fragmentów drogi, wnioski o pozwolenie na budowę mają trafić do odpowiednich urzędów w 2027 roku. A co z tym najnowszym, tym od Choczni do Kalwarii? Planowany termin złożenia wniosków datowany jest na wiosnę 2028 roku. Jest zrozumiałe, że GDDKiA zamierza ogłaszać przetargi na wykonawstwo w trakcie trwania procedur administracyjnych. To gra na czas. Całość ma się zmieścić w ramach Rządowego Programu Budowy Dróg Krajowych do 2030 roku, z realną perspektywą zamknięcia daty na 2033 rok. Czy 2028 rok na wykopanie fundamentów tego ostatniego odcinka jest realny? Biorąc pod uwagę batalię z odwołaniami, lepiej uzbroić się w cierpliwość, ale nieustannie monitorować sytuację. Ta droga po prostu musi powstać.

Udostępnij
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze