W świecie polskiej motoryzacji znów zawrzało, a powodem jest decyzja, która uderza bezpośrednio we właścicieli pojazdów zeroemisyjnych oraz motocyklistów. Niespodziewane weto prezydenta Karola Nawrockiego wywróciło do góry nogami plany dotyczące przedłużenia możliwości korzystania z buspasów przez elektryki. Co to oznacza dla Waszych codziennych dojazdów do pracy i czy jazda motocyklem po wydzielonym pasie stanie się wkrótce nielegalna? Zanurzmy się w ten legislacyjny rollercoaster.
Karol Nawrocki wstrzymuje jazdę elektrykami i motocyklistami po buspasach?
Cała sprawa dotyczy nowelizacji Ustawy Prawo o ruchu drogowym, która była elementem szerszego pakietu deregulacyjnego. Wśród planowanych zmian znajdowały się takie technologiczne nowinki, jak prace badawcze z użyciem aut autonomicznych, ale to przedłużenie przywileju jazdy pasami dla autobusów dla samochodów elektrycznych lub wodorowych oraz motocykli było solą w oku wielu kierowców. Pierwotnie planowano wydłużyć ten benefit do 1 stycznia 2028 roku.
Niestety, jak to często bywa w polskiej polityce, jeden element pociągnął za sobą lawinę. Prezydent Nawrocki nie zgodził się na całą ustawę, co oznacza, że weto objęło również tę kluczową dla kierowców sekcję. Dlaczego? Według prezydenta, problemem okazała się poprawka dotycząca finansowania Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych. Nie była ona konsultowana społecznie i, co gorsza, zdaniem głowy państwa, mogła być niezgodna z konstytucją. A prezydent, jak wiadomo, nie ma możliwości wetowania fragmentu ustawy – albo całość, albo nic.
Ta konkretna, wstrzymana zmiana, opisywana w druku sejmowym nr 1427, miała modyfikować art. 148a:
Do dnia 1 stycznia 2028 r. dopuszcza się poruszanie się pojazdów elektrycznych […] oraz motocykli […] po wyznaczonych przez zarządcę drogi pasach ruchu dla autobusów.
Obecnie, bez wejścia w życie tej nowelizacji, przywilej dla aut elektrycznych wygasa z końcem bieżącego roku. Stop! Gdzie jesteśmy w tym momencie? Przywilej dla elektryków obowiązuje do 31 grudnia bieżącego roku. Weto prezydenta z 7 listopada postawiło tę kwestię pod znakiem zapytania.
Jaki jest plan B dla buspasów? Czy motocykle stracą przywilej?
Nie wszystko stracone, chociaż sytuacja zrobiła się naprawdę napięta. Równolegle procedowany jest inny dokument, druk sejmowy nr 1677. Ten projekt również zawiera zapisy dotyczące wydłużenia przywileju dla aut elektrycznych i wodorowych, a także umieszczenia motocykli na liście uprzywilejowanych pojazdów. Jest jednak pewien haczyk: proponowane przedłużenie wydaje się być krótsze niż w pakiecie zawetowanym.
Jeżeli prezydent Nawrocki zdecyduje się podpisać ten drugi projekt, posiadacze pojazdów elektrycznych (BEV) mogą liczyć na dodatkowe dwa lata korzystania z buspasów – ale uwaga, to tylko teoria, ponieważ obecne przepisy pozwalają na korzystanie z buspasów przez auta elektryczne do 1 stycznia 2026 roku, dalsze wydłużenie zależy od podpisania nowego projektu. Weto prezydenta uderzyło w próbę wydłużenia do 2028 r. i dodania motocykli.
Co się stanie, jeśli druk nr 1677 również nie zostanie podpisany lub nie obejmie motocyklistów? Wówczas posiadacze dwukołowych maszyn mogą pożegnać się z uprawnieniami, które w miastach takich jak Warszawa, Kraków czy Wrocław często ratowały kierowców z korków.
Decyzja w rękach prezydenta i lokalnych zarządców dróg
Dla motocyklistów sprawa może stać się jeszcze bardziej lokalna. Nawet jeśli przepisy krajowe nie zagwarantują im dostępu do buspasów, ostateczna władza spoczywa na zarządcy drogi. To on decyduje, jakie tabliczki dodatkowe zostaną umieszczone pod znakiem D-11 lub D-12.
Jeśli za znakiem pojawi się skrót „DOP”, oznacza to, że buspasem mogą jechać pojazdy wymienione pod znakami. W tej chwili motocykliści mogą legalnie korzystać z buspasów w wielu dużych aglomeracjach:
- Kraków
- Warszawa
- Wrocław (choć z wyłączeniem pasów z torowiskiem tramwajowym)
- Poznań
- Bydgoszcz
- Kielce
- Rzeszów
- Szczecin
- Gdańsk
- Łódź
Jeśli to wywalczone na poziomie krajowym przedłużenie dla elektryków i motocykli upadnie, to te samorządy, które zezwoliły na jazdę motocyklom, będą musiały podjąć decyzję administracyjną.
Pamiętajmy o konsekwencjach. Obecnie wjazd pojazdem nieuprawnionym na wydzielony pas dla autobusów to nie tylko kwestia fair play, ale również finansowa kara: 100 złotych mandatu i 1 punkt karny. Decyzja, która miała ułatwić życie kierowcom, zamieniła się w polityczny pat, którego efekty odczujemy na drogach już wkrótce. Przyszłość uprzywilejowania buspasów wisi na włosku, czekając na kolejny ruch legislacyjny.
