Prezydent złożył podpis pod nowelizacją przepisów drogowych, a skutki tej decyzji odczuje każdy zmotoryzowany Polak. Zmiany są daleko idące, a dla niektórych kierowców przewidują sankcje do tej pory niespotykane, w tym dożywotnią utratę uprawnień. Zdecydowanie zaostrzono kurek, zwłaszcza w kontekście brawurowej jazdy i naruszeń porządku publicznego. Przygotujcie się na rewolucję w kwestiach bezpieczeństwa i odpowiedzialności za kierownicą.
Koniec pobłażliwości: dożywocie za złamanie sądowego zakazu
Jedną z najbardziej kontrowersyjnych i najpoważniejszych nowości jest zaostrzenie sankcji wobec osób, które notorycznie ignorują sądowe zakazy prowadzenia pojazdów. Prezydent podpisał nowelę, która za takie naruszenie przewiduje bezwzględny, dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. To absolutny game changer. Warto przypomnieć, że dotychczasowe przepisy, choć przewidywały konsekwencje, rzadko kiedy skończyły się tak drastycznym orzeczeniem.
W ubiegłym roku ponad 13 tysięcy kierowców złamało sądowy zakaz, często powiązany z jazdą pod wpływem. Nowe prawo uderza bezpośrednio w tych recydywistów, ale nie tylko. Jak czytamy w uzasadnieniu: „Jeżeli czyn polegał na niezastosowaniu się do zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych (art. 244 K.k.) sprawca przestępstwa będzie teraz objęty obligatoryjnym dożywotnim zakazem prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych”.
Dożywotnie prawo jazdy stracą również:
- Sprawcy wypadków w czasie nielegalnego wyścigu.
- Sprawcy wypadków będący pod wpływem środka odurzającego.
- Sprawcy wypadków, którzy zbiegli z miejsca zdarzenia lub spożywali alkohol/środek odurzający po popełnieniu czynu a przed poddaniem badaniu.
To wyraźny sygnał, że państwo nie zamierza tolerować pseudokierowców, którzy lekceważą zarówno prawo, jak i zdrowie innych uczestników ruchu drogowego.
Przestępstwo rażącego naruszenia przepisów: groźba więzienia i przepadek auta
Najwięcej kontrowersji wzbudza nowe brzmienie art. 178d Kodeksu karnego, który penalizuje rażące naruszenia przepisów ruchu drogowego. Mowa tu o przestępstwie zagrożonym karą pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Jest to pułapka, która wymaga zaistnienia trzech warunków łącznie:
- Prowadzenia pojazdu z rażąco nadmierną prędkością.
- Rażącego naruszenia „innych przepisów o ruchu drogowym”.
- Narażenia innego człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub uszczerbku na zdrowiu.
W takich przypadkach kara więzienia to dopiero początek. Sąd obligatoryjnie orzekać będzie również przepadek pojazdu na rzecz Skarbu Państwa. Co więcej, sam przepadek będzie teraz możliwy także wtedy, gdy sprawca był trzeźwy, ale kierował pojazdem mimo obowiązującego zakazu. Pożegnanie się z maszyną może zaboleć bardziej niż sama kara finansowa.
Furia i drift: kiedy szaleństwo na drodze staje się zbrodnią
Nowelizacja wprowadza wreszcie prawne definicje zjawisk, które od lat polskie drogi zamieniały w niebezpieczne tory wyścigowe. Mowa tu o nielegalnym wyścigu i drifcie.
Za nielegalny wyścig uznaje się rywalizację co najmniej dwóch kierowców, którzy chcą pokonać określony odcinek drogi w jak najkrótszym czasie i z naruszeniem zasad bezpieczeństwa drogowego. Organizowanie, kierowanie lub samo uczestniczenie w takim procederze to teraz poważne przestępstwo, zagrożone karą pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
Definicja driftu jest równie precyzyjna: „celowe wprowadzenie pojazdu w poślizg lub doprowadzenie do utraty styczności z nawierzchnią, chociażby jednego z kół pojazdu, wykonane w trakcie ogólnodostępnego zgromadzenia, bez wymaganego zezwolenia”. Zgodnie z tą definicją, za drift może teraz zostać ukarany na przykład motocyklista jadący na jednym kole. Sankcje za driftowanie lub nielegalne wyścigi na drodze publicznej to grzywna od 1500 zł i utrata prawa jazdy na okres 3 miesięcy.
Uderzenie w spotkania motoryzacyjne: 5000 złotych za brak zgody
Rząd zamierza także zdyscyplinować środowisko pasjonatów motoryzacji, likwidując nieformalne, niekontrolowane zloty. Wprowadzono obowiązek zawiadamiania gminy o spotkaniach właścicieli, posiadaczy lub użytkowników pojazdów samochodowych, jeśli celem jest prezentacja pojazdów w liczbie większej niż 10, „w szczególności wprowadzonych w nich modyfikacji”.
Jeśli takie spotkanie, czyli nieformalny zlot, nie zostanie zgłoszone organom gminy, grożą za to kary grzywny. Co istotne, kara dotknie nie tylko organizatorów. Uczestnikom lub organizatorom takich „nielegalnych” zlotów grozi kara grzywny w wysokości do 5000 zł, nawet za samą obecność w charakterze widza. To zdecydowanie wyśrubowany wymóg dla hobbystów.
Nowe przepisy wchodzą w życie z pewnym opóźnieniem – większość z nich po 30 dniach od ogłoszenia, ale zapisy dotyczące driftu będą obowiązywać dopiero po upływie trzech miesięcy. Czas na adaptację jest krótki, a konsekwencje dla łamiących prawo drogowe – brutalnie surowe.
